Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii
Zobacz inne placówki
Kogo szukasz?
Szukaj innej specjalizacjiO nas
Oferujemy naszym pacjentkom kompleksowe usługi z zakresu położnictwa, perinatologii, patologii ciąży, neonatologii i ginekologii (w tym ginekologii estetycznej).
Naszym głównym celem jest zapewnienie rodzinnej i ciepłej atmosfery, która sprawi, że pobyt w naszym szpitalu będzie przyjemnym, wyjątkowym i bezstresowym doświadczeniem.
Nasi lekarze to starannie dobrany zespół, który podchodzi indywidualnie do potrzeb naszych pacjentów, z poszanowaniem ich intymności oraz gwarantujący bezpieczeństwo leczenia oraz życzliwość.
Oferujemy usługi zarówno komercyjne jak i na NFZ. Dysponujemy również doskonale wyposażonymi salami o wysokim standardzie, a także nowoczesną aparaturą.
Posiadamy III stopień referencyjny czyli kompetencje i uprawnienia do opieki nad najtrudniejszymi przypadkami z zakresu położnictwa i ginekologii a także z zakresu patologii noworodka, w tym wcześniakami o małej masie urodzeniowej, czyli około 500 gram.
Zaletą placówki jest przyjazna, rodzinna atmosfera i otaczanie wszystkich pacjentów fachową i kompleksową opieką. W 2006 roku Pacjentki wyróżniły Szpital w akcji „Rodzić po ludzku”, obecnie Szpital znajduje się w czołówce Rankingu.
Posiadamy certyfikat ISO 9001:2015, 37001:2016 oraz akredytację Centrum Monitorowania Jakości.
Usługi
Specjaliści
Adresy (2)
Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii
Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii
Ubezpieczenia
- NFZ
Opinie o specjalistach (368)
367 opinii
Sprawdzamy wszystkie opinie. Specjaliści nie mogą płacić za modyfikowanie lub usuwanie opinii. Dowiedz się więcej Dowiedz się więcej o opiniach
Żaneta i Adam
Nieprofesjonalna i bardzo nieprzyjemna atmosfera, brak możliwości towarzyszenia męża podczas wizyty. Ginekolożka nie wspiera aktywnych mężów i przyszłych tatusiów i mąż został wpuszczony na wizytę na siłę pod koniec co kosztowało mnie sporo stresu. Wypadało by poinformować parę że wizyta nie będzie mogła się odbyć z udziałem męża z uwagi na brak możliwości wejścia męża do gabinetu, dodam że usługa była komercyjna i my jako para nie mieliśmy informacji ani szansy zdecydować czy taka forma nam pasuje czy też nie przed płatnością.
Pacjent
Rodziłam z panią Agnieszką w 2020 r. Nie zaproponowała żadnej pozycji wertykalnej, nie wskazywała kiedy i jak przeć. Niestety kazała rodzic w pozycji leżącej czego najbardziej nie chciałam. Byłam zbyt mocno znieczulona ,więc nie czułam intensywnych skurczy partych , mimo tego byłam pozostawiona sama sobie , brak wskazań kiedy i jak przeć. Pani Angieszka mówiła, że nie umiem tego robić więc zaczęła mi wciskać łokieć w brzuch próbując wskazać mi miejsce jak powinnam przeć. Zero empatii i wsparcia. Skończyło się słabnącym
tętnem u dziecka, porodem zabiegowym z użyciem Vacum i bardzo głębokim naciecięm , z którym trzeba było pracować przez dłuższy czas z uroginekologiem . Najgorsze efektem porodu była prawie 1,5 roczna rehabilitacja dziecka. Brak poszanowania planu porodu gdzie nie zgadzałam się na studentów, w efekcie przy porodzie było tylu ludzi, że lekarz sam ich wyprosił. Poród z panią Agnieszką to było traumatyczne przeżycie , nikomu nie życzę przeżyć czegoś takiego.
J.I.
Zarówno ze szkoly rodzenia Uniwersyteckiego Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka, jak i z wizyty kwalifikacyjnej do Domu Narodzin w szpitalu na Żelaznej, wiedzialam, że gdy zaczną się skurcze, powinnam wejść do wody - żeby zobaczyc, czy to poród, czy może tylko "próba generalna". Podczas wspomnianej kwalifikacji, powiedziano mi rowniez, by zglosic sie do szpitala, kiedy skurcze będą pojawiać się regularnie co 4-6 minut, nie krócej niż przez 4 godziny.
Kiedy pojawiły się skurcze, weszłam do wody na dokładnie tyle, na ile kazała mi położna podczas kwalifikacji. Skurcze nie ustały - wiedziałam, że rodzę. Do szpitala (na Żelaznej) pojechałam z dobrym nastawieniem, w zaleconym momencie. Na izbie przyjęć było miło, dopóki nie przyszła pani Gadomska. Podczas badania dowiedziałam się, że mam zaledwie 1 cm rozwarcia i "nie powinnam była wchodzić do wanny, bo to wycisza skurcze". Kiedy powiedziałam, że na wizycie kwalifikacyjnej (w tym samym szpitalu!) kazano mi, żeby to zrobić, usłyszałam tylko, że "ja zawsze mówię moim pacjentkom, żeby nie wchodziły". Aha, położna z własnymi teoriami, sprzecznymi z tym co mówili wszyscy do tej pory - zestresowałam się.
Pani Gadomska odesłała mnie na dwie godziny do (pełnej ludzi, w tym mężczyzn) poczekalni izby przyjęć, gdzie miałam masować sobie sutki, żeby wytworzyła sie oksytocyna, która przyspieszy rozwarcie... Dziś wiem, że trzeba było raczej pójść na spacer, żeby się odstresować, ale za późno, żeby z tej wiedzy skorzystać.
Pod wpływem spotkania z panią Gadomską moje skurcze zrobily sie bardzo nieregularne i rzadsze. Po tym jak byly zegarkowo regularne i czeste juz przez 12 godzin...
Po dwóch godzinach w poczekalni zbadaly mnie miłe lekarki, które upewnily sie, ze skurcze wrocily, stwierdziły rozwarcie 2 cm i przyjęły mnie do domu narodzin. Pani Gadomska była wyraźnie niezadowolona kiedy ją o tym poinformowano. Stwierdzila, ze to niedobrze, ze nie ona mnie badala i zaczęła wypytywać mnie o moje skurcze w taki sposób, że poczułam się jak na jakimś egzaminie. Stres!
W samym Domu Narodzin zrobilo sie jeszcze bardziej nieprzyjemnie - pani znow kazala mi masowac sutki i skakac na piłce (z tego co mi wiadomo, eksperci tego wcale nie polecają) w ustalonym przez nia rytmie, sugerujac, ze nie zdaze urodzic w domu narodzin i przeniosa mnie na sale porodowa, jesli nie przyspieszymy akcji skurczowej.
W domu narodzin chcialam rodzic dokladnie z tego wzgledu, zeby nikt mi nie mowil, ze rodze za wolno, dopoki dziecko i ja mamy sie dobrze (a mielismy sie). Chciałam też sama kierować swoim porodem w oparciu o to co podpowiada mi ciało, a nie jakaś antypatyczna kobieta... W związku z tym, że wszystko było inaczej, niż być miało, zestresowałam się jeszcze bardziej.
Co gorsza, za chwilę atmosfera zrobila sie naprawdę nieprzyjemna. Wszystko dlatego, że mój mąż spokojnie i uprzejmie powiedział pani Gadomskiej, ze ja sie po prostu musze oswoic z miejscem i sytuacja, a wtedy skurcze wroca na pewno, na co pani Agnieszka szorstko zapytala "a ile porodow w domu narodzin pan przyjal?". Widziałam, ze zaraz pani zacznie kłócić sie z mezem, zamiast mi pomagać, wiec postaralam sie zażegnać kryzys proszac o powtorzenie wskazowek dla mnie. Mimo poczucia, ze wszystko jest nie tak jak byc mialo, udalo mi sie byc serdeczna, co i z pani Agnieszki wyzwolilo nagle serdeczność. Różnica w komunikacji była kolosalna, ale to mi niewiele pomoglo. Juz byłam zestresowana i czułam, ze jestem w niebezpiecznym otoczeniu, a takie stany łatwo mi nie mijają.
Zmiana pani Gadomskiej wkrotce się skończyła, a do mnie przyszla inna położna - ale nawet jej przyjazne usposobienie nie pomogło mi odzyskać wiary w to, ze mam czas i jestem we właściwym miejscu. W glowie caly czas mialam wizje przymusowego transferu na blok porodowy ze wzgledu na "za wolny" postep porodu.
Jak to się skończyło? Po dobie, zestresowana i bez sił sama zapragnęłam udać się na blok porodowy. Tam po kolejnych 12 godzinach i dużej dawce oksytocyny w końcu urodziłam. Nie obyło się jednak bez komplikacji.
Myślę, że mój poród miał szansę być o wiele łatwiejszy, gdybym zamiast presji dostała od pani Agnieszki wsparcie emocjonalne.
AM
Odradzam. Brak profesjonalizmu i empatii. Pan doktor oschle zadawał pytania potrzebne mu do wystawienia skierowania na badania. Praktycznie bez kontaktu wzrokowego wpisał do systemu co miał wpisać, nie informując mnie nawet jakie badania zlecił. A silny ból według Pana Doktora trzeba jakoś przetrwać, brać ibuprofen jak paracetamol nie pomaga. Że też na to nie wpadłam i musiałam zawracać głowę Panu Doktorowi w poniedziałkowy poranek ;)
Ewelina
Zgłosiłam się w związku z zatrzymanym poronieniem. W szpitalu nie było miejsc, aby mnie przyjąć. Pani lekarz nie poinformowała mnie o innych możliwościach, jak chociaż udanie się do innego szpitala. Atmosfera nie była przyjemna, przez niepotrzebne ironiczne komentarze. Bardzo przykre zachowanie. Nie polecam.
(Nie)rodząca
Odradzam! Miałam bardzo przykre doświadczenie z tą położną. Odbierała mnie do porodu. Nie przedstawiła się, nie miała plakietki z imieniem i nazwiskiem jak wszyscy inni pracownicy, nie zaoferowała początkowo pomocy z bagażami, była wyraźnie zniechęcona i niezadowolona. Oznajmiła, ze nie wie po co mnie tu prowadzi, bo ja przecież nie rodzę, ale podepnie mnie pod KTG na stałe, bo takie są zalecenia i dopiero po usilnych prośbach o bezprzewodowe KTG takowe się znalazło (wcześniej podobno nie było dostępne). Kilka razy usłyszałam, że moje skurcze to żadne skurcze, że na poprzednim oddziale to się z nami za bardzo pieszczą, że tu to nam konkretnie oksytocynę podadzą, żebyśmy szybko urodziły a nie blokowały sale przez kilka dni jak na wspomnianym oddziale. Usłyszałam, ze muszę rodzić głodna, bo a nuż skończy się cesarskim cięciem, a byłam naprawdę głodna i wyczerpana. Okazało się, ze to absolutna nieprawda i nie ma takich zaleceń. Położna, która zmieniła Panią Lubańską pozwoliła mi zjeść syte śniadanie, mogłam pić podczas porodu ile chciałam, wbrew temu co twierdziła Pani Lubańska. Gdy skarżyłam się na silne bóle w konkretnej pozycji, do której byłam przez pewien czas zmuszona przez Panią Lubańską, usłyszałam ze przesadzam, bo ja w ogóle jeszcze nie rodzę i co to są w ogóle za skurcze. Gdy czara goryczy się przelała i rozpłakałam się, Pani Lubańska zaczęła wpadać co jakiś czas i pytać czy wszystko w porządku, nawet ze dwa razy usłyszałam motywujący tekst. Niestety było już za późno. Zestresowana, z niepotrzebnymi w czasie porodu napięciami w ciele, zwymiotowałam ze stresu i umęczyłam się niepotrzebnie poprzez właśnie taką niepotrzebną konfrontację, mimo że kolejna położna na zmianie okazała się profesjonalnym, empatycznym, sympatycznym, najlepszym specjalista w swojej dziedzinie. Trafiłam bardzo źle i nie zdecyduję się na kolejny poród w tym szpitalu, wiedząc ze mogę trafić na tą Panią ponownie.
Anonim
Nie polecam absolutnie. Mój poród był okropny, dziecko urodziło się niedotlenione z krwiakiem poporodowym. Polozna mimo komplikacji nie wezwała lekarza dyżurującego, dziecko wręcz wypychała naciskała na brzuch - sprawę zglosze do fundacji rodzic po ludzku i Rzecznika Praw Pacjenta. Mimo dwukrotnej prośby o podanie znieczulenia polozna zignorowała to. Zostałam nacieta bez mojej zgody i bez żadnej informacji. Sprawy nie zostawię...
Rodząca
Zdecydowanie Nie polecam! Rodziłam na Żelaznej w czerwcu. Miałam wykupioną położną Panią B. gdy zadzwoniłam jak już miałam skurcze co 10 minut, tak jak uzgadniałyśmy wcześniej Pani Beata powiedziała, to jeszcze za wcześnie, zadzwoń jak będą skurcze co 4 minuty. Dzwonię za dwie godziny ponownie bo skurcze już co 3–4 minuty a ona mówi- ale miejsca w szpitalu to nie ma, jak chcesz to możesz pojechać i czekać w długiej kolejce jak cię przyjmą to zadzwoń ja przyjadę, możesz tez jechać do innego szpitala, zdecyduj i daj znać!!! Skurcze co 3 minuty a ona każe mi teraz szukać innego szpitala!
Na szczęście mój lekarz prowadzący, pracował w tym szpitalu, zadzwonił do niej i po 5 minutach oddzwoniła i kazała mi jechać do szpitala ze już tam będzie czekała na mnie....
Na miejscu Pani Beata mało przyjemna, badanie najgorsze jakie miałam w życiu, mega bolesne, od początku Pani Beata niezadowolona ze musi być przy porodzie, przy ogromnych skurczach i bólu gdy błagałam ja o znieczulenie to ona tekst- jest jeden anestezjolog w szpitalu, myślisz ze ma czas przyjść do ciebie, ma dużo innych operacji!
Dużo jej nie było w pokoju, wychodziła, przychodziła co jakiś czas, znieczulenie po jakimś czasie dostałam.
Ostatnia faza porodu szybka, oczywiście nacięcie krocza bo będzie szybciej....
Usługa zdecydowanie nie warta 2tys.
Natalia
IP na Żelaznej. Przyjechałam z krwawieniem we wczesnej ciąży (5-6tc). Nie miałam jeszcze karty ciąży założonej. Rozmawiałam z rejestratorką o tym, że nie mam karty, o tym, że krwawie, że już kiedyś poroniłam. Pani Dorota wtrąciła się z pytaniem po co ja w ogóle przyjechałam, bo ona swoim pacjentkom każe do 12 tc siedzieć w domu. (Przyjechałam żeby wiedzieć czy poroniłam czy nie, czy ciąża jest w macicy, a nie siedzieć w domu ze starszym dzieckiem, krwawić i zastanawiać się przez kolejne tygodnie czy już poroniłam, czy jednak jeszcze nie). Poprosiła mnie o wynik Bhcg. Nie miałam go. Na to odpowiedziała "No to my nie wiemy czy Pani jest w ciąży. Pewnie się Pani okres spóźnił!". Do dzisiaj mnie trzęsie na wspomnienie tych słów. Dało się inaczej, dało się bez nich. Wtedy chciałam wyjść, bo kipialam od środka, ale zostałam na badanie. Nagle w gabinecie bez uprzedzenia Pani Dorota zaczęła mówić do mnie na Ty- Natalia, zobaczymy zaraz. Wejdź na fotel, no, jest krwawienie, krew typowo miesiączkowa. Połóż się zrobimy USG.... Natalia, masz krwiaka. Wiesz co widzę? Serce bije, jesteś w ciąży (Wow! Dzięki, nie wiedziałam...). I po chwili- powiedz mi Natalka, po co wy tak wcześnie przychodzicie? Potem określiła wiek ciąży na 6tc (znów patrzcie się zgadza z moimi wymyslami) i kazała odstawić starsze dziecko od piersi (brak aktualnej wiedzy). Na koniec wizyty zapytała mnie czy dać mi Duphaston. Zapytałam czy są ku temu wskazania, odpowiedziała "Mogę Ci dać jak chcesz" Nagle z nieświadomej, niedoinformowanej osoby która przyjechała na izbę ze spóźnioną miesiączką stałam się kompetentna do tego żeby decydować o tym czy brać lek na receptę... . Minęły prawie dwa lata, a a ja nadal cała kipię ze złości na wspomnienie tej wizyty. Nie lubię jak ktoś podważa to co czuję, nie słucha mnie, ignoruje to co mówię. Nie trawię podejścia do ciąży bez grama empatii i uwzględnienia emocji, znaczenia głowy i wsparcia okoloporodowego. Po jednej wizycie mam ochotę powiedzieć, że nie chciałabym nigdy więcej na Panią trafić. Ale może to był zły dzień. Może miała Pani okres.... Mój okres ma właśnie 10miesięcy I ma się świetnie...
Julia
Doktor Marcin Wieczorek odbierał mój poród w szpitalu Św Zofii. Był nastawiony tylko na porod naturalny. Gdy w końcu zgodził się na cesarkę był zaskoczony wagą mojego syna 4.600, nie zapoznał się z moją dokumentacją wykonaną ordynatorką oddziału odnośnie dużego płodu . Miałam też torbiel na jajniku, ale doktor tego nie zauważył robiąc USG i nie opisał też w dokumentacji po cesarce. Nie wyciął też torbieli pod czas cięcia cesarskiego. Dzień po cesarce torbiel była opisana na podstawie badań USG w szpitalu pod czas dyżuru innego lekarza. Nie ufam Panu jako lekarzowi. Nie polecam.
Marcin Wieczorek
Pani Julio Jadwigo Ch.,
oprócz mnie do próby porodu drogami natury zakwalifikowało Panią jeszcze dwóch innych doświadczobych lekarzy (w tym aktualny zastępca Ordynatora Oddziału ), więc należy domniemać, że nie miała Pani jednoznacznych wskazań do cięcia cesarskiego. Szacowanie masy płodu w USG w ciąży donoszonej związane jest z ryzykiem błędu ca 15% co nie jest związane z jakością badania, a niedoskonałością metody - masa Pani dziecka została oszacowana tuż przed porodem na ok. 4000g co przy klinicznym braku cech dysproporcji płodowo miednicowej nie jeste wskazaniem do cięcia cesarskiego. Badanie USG przez powłoki brzuszne w zaawansowanej ciąży ma ograniczone możliwości w kwestii wizualizacji jajników ciężarnej i co do zasady nie jest to jego celem.
Nieprawdą jest, że nie zauważyłem torbieli na jajniku w trakcie wykonywania cięcia cesarskiego. Została ona zauważona, a decyzja o jej nieusuwaniu podjęta świadomie z uwagi na niepodejrzany charakter zmiany (torbiel była płynowa, wielkości ok 3cm i jej usunięcie znacząco obniżyłoby rezerwę jajnikową. Takie torbiele w większości ulegają samoistnemu wchłonięciu).
Dr Marcin Wieczorek
Najczęściej zadawane pytania
-
Porady z jakiego zakresu oferuje Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii, Warszawa?Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii, Warszawa dysponuje dużym zespołem o następujących zakresach porad: położnictwo, perinatologia, ginekologia, neonatologia, fizjoterapia dziecięca, anestezjologia, pediatria, okulistyka dziecięca, medycyna rodzinna, medycyna estetyczna.
-
Jakie usługi oferuje Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii?Oferta Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii obejmuje 15 usług. Poniżej wybrane usługi świadczone przez zespół tej placówki: konsultacja ginekologiczna, konsultacja fizjoterapeutyczna, fizjoterapia, konsultacja psychiatryczna (pierwsza wizyta), konsultacja pediatryczna, badania diagnostyczne, Antykoncepcja, badania profilaktyczne, USG płodu, USG ginekologiczne.
-
Czy Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii oferuje wizyty online, bez potrzeby odwiedzenia placówki?Nie, Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii obecnie nie oferuje konsultacji online.
-
Jak mogę umówić wizytę w Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii?Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii nie określiła jeszcze terminów dostępnych pod tym adresem. Aby dowiedzieć się jakie terminy są dostępne, zalecamy skontaktowanie się bezpośrendio z Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii.
-
Kiedy mogę skonsultować się w Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii?Aby sprawdzić dostępne terminy, skontaktuj się z Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii bezpośrednio, np. przez telefon.
-
Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii: co mówią pacjenci i pacjentki?368 osób dodało swoją opinię o placówce Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii. Średnia ocena placówki to 5 gwiazdek (out of 5).
-
Jakie ubezpieczenia akceptuje Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii?Oto niektóre z ubezpieczeń, które akceptuje Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii: NFZ Sprawdź pełną listę akceptowanych ubezpieczeń, żeby zobaczyć, czy jest tam też Twoje.
-
Gdzie jest Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii?Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii ma 2 różnych lokalizacji. Możesz odwiedzić ich pod 2 adresami:
- Żelazna 90 Warszawa
- Nowolipie 25 Warszawa