Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii

Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii

Zobacz inne placówki

Kogo szukasz?

Szukaj innej specjalizacji

O nas

Szpital Specjalistyczny św. Zofii jest miejscem powstałym w trosce o zdrowie kobiet, a także dzieci w ich najwcześniejszym etapie rozwoju.
Oferujemy naszym pacjentkom kompleksowe usługi z zakresu położnictwa, perinatologii, patologii ciąży, neonatologii i ginekologii (w tym ginekologii estetycznej).
Naszym głównym celem jest zapewnienie rodzinnej i ciepłej atmosfery, która sprawi, że pobyt w naszym szpitalu będzie przyjemnym, wyjątkowym i bezstresowym doświadczeniem.
Nasi lekarze to starannie dobrany zespół, który podchodzi indywidualnie do potrzeb naszych pacjentów, z poszanowaniem ich intymności oraz gwarantujący bezpieczeństwo leczenia oraz życzliwość.

Oferujemy usługi zarówno komercyjne jak i na NFZ. Dysponujemy również doskonale wyposażonymi salami o wysokim standardzie, a także nowoczesną aparaturą.

Posiadamy III stopień referencyjny czyli kompetencje i uprawnienia do opieki nad najtrudniejszymi przypadkami z zakresu położnictwa i ginekologii a także z zakresu patologii noworodka, w tym wcześniakami o małej masie urodzeniowej, czyli około 500 gram.

Zaletą placówki jest przyjazna, rodzinna atmosfera i otaczanie wszystkich pacjentów fachową i kompleksową opieką. W 2006 roku Pacjentki wyróżniły Szpital w akcji „Rodzić po ludzku”, obecnie Szpital znajduje się w czołówce Rankingu.

Posiadamy certyfikat ISO 9001:2015, 37001:2016 oraz akredytację Centrum Monitorowania Jakości.
więcej O nas

Usługi

Specjaliści

Adresy (2)

Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii
Żelazna 90, 01-004 Warszawa
Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii
Nowolipie 25, 01-002 Warszawa
Ubezpieczenia
  • NFZ

Opinie o specjalistach (371)

371 opinii

Sprawdzamy wszystkie opinie. Moderujemy je zgodnie z naszymi zasadami, dowiedz się więcej o opiniach i sposobie obliczania gwiazdek na Dowiedz się więcej Dowiedz się więcej o opiniach

    M

    Lekarz powinien dokształcić się z zakresu empatycznej komunikacji i przekazywania wiadomości pacjentom. W 32 tygodniu ciąży z chorym dzieckiem otrzymalam informacje, że powinnam mieć możliwość usunięcia ciąży... Nie wykonał badań genetycznych, uznając, że tak chory maluch i tak jest ciezko chory i nie trzeba pogłębiać badań.
    Pan doktor zniszczył ostatnie tygodnie oczekiwania na mojego synka, odebrał radość i przedstawił najczarniejszy scenariusz....
    Bardzo żałuję, że w mojej ciąży z chorym synkiem trafiłam na tego człowieka.

     • lek. Krzysztof Berbeka konsultacja ginekologiczna  • 

    I

    Zero impatii .To najgorsze doświadczenie z lekarzem, jakie miałam. Po tej wizycie boję się planować ciążę, z obawy przed podobną sytuacją. Czułam się bardzo źle potraktowana." Odradzam .....

     • Marcin Wieczorek Inny  • 

    Marcin Wieczorek

    Pani Ireno, na wstępie dziękuję za zmoderowanie opinii, która w pierwotnej wersji przepełniona była mową nienawiści i nawoływała do agresji w stosunku do mojej osoby. Nasze spotkanie miało miejsce w Centrum Medycznym Żelazna gdzie pełniłem dyżur na stanowisku Szefa Dyżuru. Zostałem poproszony przez położne Oddziału Ginekologicznego o interwencję w stosunku do Pani osoby. Interwencja ta nie była związana z sytuacją zdrowotną, w której się Pani znalazła, a agresją słowną w stosunku do całego personelu medycznego. W sposób zdecydowany postawiłem granicę i nie pozwoliłem na dalsze obrażanie zespołu dyżurującego. W konsekwencji opuściła Pani szpital nie pozwalając mi na omówienie zaleceń lekarskich.
    Proszę pamiętać, że każdy z nas w trakcie dyżuru jest w celu pomocy drugiemu człowiekowi, jednak nasze bezpieczeństwo jest priorytetem. Trudna sytuacja położnicza, w której się Pani znalazła nie zwalnia Pani z elementarnych zasad kultury w kontakcie z drugim człowiekiem.
    Proszę przemyśleć swoje zachowanie. Mam nadzieję, że moja odpowiedź zmusi Panią do refleksji.
    Mimo wszystko życzę dużo zdrowia.
    Marcin Wieczorek


    Ż

    Nieprofesjonalna i bardzo nieprzyjemna atmosfera, brak możliwości towarzyszenia męża podczas wizyty. Ginekolożka nie wspiera aktywnych mężów i przyszłych tatusiów i mąż został wpuszczony na wizytę na siłę pod koniec co kosztowało mnie sporo stresu. Wypadało by poinformować parę że wizyta nie będzie mogła się odbyć z udziałem męża z uwagi na brak możliwości wejścia męża do gabinetu, dodam że usługa była komercyjna i my jako para nie mieliśmy informacji ani szansy zdecydować czy taka forma nam pasuje czy też nie przed płatnością.

     • lek. Tatiana Boryczko Inny  • 

    P

    Rodziłam z panią Agnieszką w 2020 r. Nie zaproponowała żadnej pozycji wertykalnej, nie wskazywała kiedy i jak przeć. Niestety kazała rodzic w pozycji leżącej czego najbardziej nie chciałam. Byłam zbyt mocno znieczulona ,więc nie czułam intensywnych skurczy partych , mimo tego byłam pozostawiona sama sobie , brak wskazań kiedy i jak przeć. Pani Angieszka mówiła, że nie umiem tego robić więc zaczęła mi wciskać łokieć w brzuch próbując wskazać mi miejsce jak powinnam przeć. Zero empatii i wsparcia. Skończyło się słabnącym
    tętnem u dziecka, porodem zabiegowym z użyciem Vacum i bardzo głębokim naciecięm , z którym trzeba było pracować przez dłuższy czas z uroginekologiem . Najgorsze efektem porodu była prawie 1,5 roczna rehabilitacja dziecka. Brak poszanowania planu porodu gdzie nie zgadzałam się na studentów, w efekcie przy porodzie było tylu ludzi, że lekarz sam ich wyprosił. Poród z panią Agnieszką to było traumatyczne przeżycie , nikomu nie życzę przeżyć czegoś takiego.

     • Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii Inny  • 

    J

    Zarówno ze szkoly rodzenia Uniwersyteckiego Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka, jak i z wizyty kwalifikacyjnej do Domu Narodzin w szpitalu na Żelaznej, wiedzialam, że gdy zaczną się skurcze, powinnam wejść do wody - żeby zobaczyc, czy to poród, czy może tylko "próba generalna". Podczas wspomnianej kwalifikacji, powiedziano mi rowniez, by zglosic sie do szpitala, kiedy skurcze będą pojawiać się regularnie co 4-6 minut, nie krócej niż przez 4 godziny.
    Kiedy pojawiły się skurcze, weszłam do wody na dokładnie tyle, na ile kazała mi położna podczas kwalifikacji. Skurcze nie ustały - wiedziałam, że rodzę. Do szpitala (na Żelaznej) pojechałam z dobrym nastawieniem, w zaleconym momencie. Na izbie przyjęć było miło, dopóki nie przyszła pani Gadomska. Podczas badania dowiedziałam się, że mam zaledwie 1 cm rozwarcia i "nie powinnam była wchodzić do wanny, bo to wycisza skurcze". Kiedy powiedziałam, że na wizycie kwalifikacyjnej (w tym samym szpitalu!) kazano mi, żeby to zrobić, usłyszałam tylko, że "ja zawsze mówię moim pacjentkom, żeby nie wchodziły". Aha, położna z własnymi teoriami, sprzecznymi z tym co mówili wszyscy do tej pory - zestresowałam się.
    Pani Gadomska odesłała mnie na dwie godziny do (pełnej ludzi, w tym mężczyzn) poczekalni izby przyjęć, gdzie miałam masować sobie sutki, żeby wytworzyła sie oksytocyna, która przyspieszy rozwarcie... Dziś wiem, że trzeba było raczej pójść na spacer, żeby się odstresować, ale za późno, żeby z tej wiedzy skorzystać.
    Pod wpływem spotkania z panią Gadomską moje skurcze zrobily sie bardzo nieregularne i rzadsze. Po tym jak byly zegarkowo regularne i czeste juz przez 12 godzin...
    Po dwóch godzinach w poczekalni zbadaly mnie miłe lekarki, które upewnily sie, ze skurcze wrocily, stwierdziły rozwarcie 2 cm i przyjęły mnie do domu narodzin. Pani Gadomska była wyraźnie niezadowolona kiedy ją o tym poinformowano. Stwierdzila, ze to niedobrze, ze nie ona mnie badala i zaczęła wypytywać mnie o moje skurcze w taki sposób, że poczułam się jak na jakimś egzaminie. Stres!
    W samym Domu Narodzin zrobilo sie jeszcze bardziej nieprzyjemnie - pani znow kazala mi masowac sutki i skakac na piłce (z tego co mi wiadomo, eksperci tego wcale nie polecają) w ustalonym przez nia rytmie, sugerujac, ze nie zdaze urodzic w domu narodzin i przeniosa mnie na sale porodowa, jesli nie przyspieszymy akcji skurczowej.
    W domu narodzin chcialam rodzic dokladnie z tego wzgledu, zeby nikt mi nie mowil, ze rodze za wolno, dopoki dziecko i ja mamy sie dobrze (a mielismy sie). Chciałam też sama kierować swoim porodem w oparciu o to co podpowiada mi ciało, a nie jakaś antypatyczna kobieta... W związku z tym, że wszystko było inaczej, niż być miało, zestresowałam się jeszcze bardziej.
    Co gorsza, za chwilę atmosfera zrobila sie naprawdę nieprzyjemna. Wszystko dlatego, że mój mąż spokojnie i uprzejmie powiedział pani Gadomskiej, ze ja sie po prostu musze oswoic z miejscem i sytuacja, a wtedy skurcze wroca na pewno, na co pani Agnieszka szorstko zapytala "a ile porodow w domu narodzin pan przyjal?". Widziałam, ze zaraz pani zacznie kłócić sie z mezem, zamiast mi pomagać, wiec postaralam sie zażegnać kryzys proszac o powtorzenie wskazowek dla mnie. Mimo poczucia, ze wszystko jest nie tak jak byc mialo, udalo mi sie byc serdeczna, co i z pani Agnieszki wyzwolilo nagle serdeczność. Różnica w komunikacji była kolosalna, ale to mi niewiele pomoglo. Juz byłam zestresowana i czułam, ze jestem w niebezpiecznym otoczeniu, a takie stany łatwo mi nie mijają.
    Zmiana pani Gadomskiej wkrotce się skończyła, a do mnie przyszla inna położna - ale nawet jej przyjazne usposobienie nie pomogło mi odzyskać wiary w to, ze mam czas i jestem we właściwym miejscu. W glowie caly czas mialam wizje przymusowego transferu na blok porodowy ze wzgledu na "za wolny" postep porodu.
    Jak to się skończyło? Po dobie, zestresowana i bez sił sama zapragnęłam udać się na blok porodowy. Tam po kolejnych 12 godzinach i dużej dawce oksytocyny w końcu urodziłam. Nie obyło się jednak bez komplikacji.
    Myślę, że mój poród miał szansę być o wiele łatwiejszy, gdybym zamiast presji dostała od pani Agnieszki wsparcie emocjonalne.

     • Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii Inny  • 

    A

    Odradzam. Brak profesjonalizmu i empatii. Pan doktor oschle zadawał pytania potrzebne mu do wystawienia skierowania na badania. Praktycznie bez kontaktu wzrokowego wpisał do systemu co miał wpisać, nie informując mnie nawet jakie badania zlecił. A silny ból według Pana Doktora trzeba jakoś przetrwać, brać ibuprofen jak paracetamol nie pomaga. Że też na to nie wpadłam i musiałam zawracać głowę Panu Doktorowi w poniedziałkowy poranek ;)

     • Piotr Kukulski Inny  • 

    E

    Zgłosiłam się w związku z zatrzymanym poronieniem. W szpitalu nie było miejsc, aby mnie przyjąć. Pani lekarz nie poinformowała mnie o innych możliwościach, jak chociaż udanie się do innego szpitala. Atmosfera nie była przyjemna, przez niepotrzebne ironiczne komentarze. Bardzo przykre zachowanie. Nie polecam.

     • lek. Jagoda Baka konsultacja ginekologiczna  • 

    (

    Odradzam! Miałam bardzo przykre doświadczenie z tą położną. Odbierała mnie do porodu. Nie przedstawiła się, nie miała plakietki z imieniem i nazwiskiem jak wszyscy inni pracownicy, nie zaoferowała początkowo pomocy z bagażami, była wyraźnie zniechęcona i niezadowolona. Oznajmiła, ze nie wie po co mnie tu prowadzi, bo ja przecież nie rodzę, ale podepnie mnie pod KTG na stałe, bo takie są zalecenia i dopiero po usilnych prośbach o bezprzewodowe KTG takowe się znalazło (wcześniej podobno nie było dostępne). Kilka razy usłyszałam, że moje skurcze to żadne skurcze, że na poprzednim oddziale to się z nami za bardzo pieszczą, że tu to nam konkretnie oksytocynę podadzą, żebyśmy szybko urodziły a nie blokowały sale przez kilka dni jak na wspomnianym oddziale. Usłyszałam, ze muszę rodzić głodna, bo a nuż skończy się cesarskim cięciem, a byłam naprawdę głodna i wyczerpana. Okazało się, ze to absolutna nieprawda i nie ma takich zaleceń. Położna, która zmieniła Panią Lubańską pozwoliła mi zjeść syte śniadanie, mogłam pić podczas porodu ile chciałam, wbrew temu co twierdziła Pani Lubańska. Gdy skarżyłam się na silne bóle w konkretnej pozycji, do której byłam przez pewien czas zmuszona przez Panią Lubańską, usłyszałam ze przesadzam, bo ja w ogóle jeszcze nie rodzę i co to są w ogóle za skurcze. Gdy czara goryczy się przelała i rozpłakałam się, Pani Lubańska zaczęła wpadać co jakiś czas i pytać czy wszystko w porządku, nawet ze dwa razy usłyszałam motywujący tekst. Niestety było już za późno. Zestresowana, z niepotrzebnymi w czasie porodu napięciami w ciele, zwymiotowałam ze stresu i umęczyłam się niepotrzebnie poprzez właśnie taką niepotrzebną konfrontację, mimo że kolejna położna na zmianie okazała się profesjonalnym, empatycznym, sympatycznym, najlepszym specjalista w swojej dziedzinie. Trafiłam bardzo źle i nie zdecyduję się na kolejny poród w tym szpitalu, wiedząc ze mogę trafić na tą Panią ponownie.

     • Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii Inny  • 

    A

    Nie polecam absolutnie. Mój poród był okropny, dziecko urodziło się niedotlenione z krwiakiem poporodowym. Polozna mimo komplikacji nie wezwała lekarza dyżurującego, dziecko wręcz wypychała naciskała na brzuch - sprawę zglosze do fundacji rodzic po ludzku i Rzecznika Praw Pacjenta. Mimo dwukrotnej prośby o podanie znieczulenia polozna zignorowała to. Zostałam nacieta bez mojej zgody i bez żadnej informacji. Sprawy nie zostawię...

     • Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii Inny  • 

    R

    Zdecydowanie Nie polecam! Rodziłam na Żelaznej w czerwcu. Miałam wykupioną położną Panią B. gdy zadzwoniłam jak już miałam skurcze co 10 minut, tak jak uzgadniałyśmy wcześniej Pani Beata powiedziała, to jeszcze za wcześnie, zadzwoń jak będą skurcze co 4 minuty. Dzwonię za dwie godziny ponownie bo skurcze już co 3–4 minuty a ona mówi- ale miejsca w szpitalu to nie ma, jak chcesz to możesz pojechać i czekać w długiej kolejce jak cię przyjmą to zadzwoń ja przyjadę, możesz tez jechać do innego szpitala, zdecyduj i daj znać!!! Skurcze co 3 minuty a ona każe mi teraz szukać innego szpitala!
    Na szczęście mój lekarz prowadzący, pracował w tym szpitalu, zadzwonił do niej i po 5 minutach oddzwoniła i kazała mi jechać do szpitala ze już tam będzie czekała na mnie....
    Na miejscu Pani Beata mało przyjemna, badanie najgorsze jakie miałam w życiu, mega bolesne, od początku Pani Beata niezadowolona ze musi być przy porodzie, przy ogromnych skurczach i bólu gdy błagałam ja o znieczulenie to ona tekst- jest jeden anestezjolog w szpitalu, myślisz ze ma czas przyjść do ciebie, ma dużo innych operacji!
    Dużo jej nie było w pokoju, wychodziła, przychodziła co jakiś czas, znieczulenie po jakimś czasie dostałam.
    Ostatnia faza porodu szybka, oczywiście nacięcie krocza bo będzie szybciej....
    Usługa zdecydowanie nie warta 2tys.

     • Centrum Medyczne „Żelazna” – Szpital i Przychodnia św. Zofii Inny  • 

Wystąpił błąd, spróbuj jeszcze raz

Najczęściej zadawane pytania