Witam. Od zawsze bylam osoba bojazliwa, z wiecznym strachem, niepokojem - zwlaszcza boje sie ludzi.
Witam. Od zawsze bylam osoba bojazliwa, z wiecznym strachem, niepokojem - zwlaszcza boje sie ludzi. Mimo to, jakos tam sobie radze i mimo kiepskiego samopoczucia - zyje i robie co trzeba, staram sie nie skupiac na swoich uczuciach i strachu. Od kilku miesiecy (moze blisko roku) jest jednak o tyle gorzej, ze utracilam radosc z wykonywania rzeczy, ktore bardzo lubilam (m.in. gra na instrumencie, czytanie). Mam tez problemy z zasnieciem, potem z wielokrotnym budzeniem sie w nocy. Ciagle jestem jakby nabuzowana, mam za duzo takiej nerwowej energii, ktora powoduje, ze wszystko robie szybko i nerwowo, spiesze sie ale nie wiadomo po co i dokad? Wsrod ludzi czuje sie doslownie jak zlodziejka, albo przestepczyni, ktora cos przewinila i boi sie. Od zawsze bardzo sie poce, mam dreszcze gdy musze z kims rozmawiac. Najgorsze sa poranki, bo budze sie i serce szybko bije, rano czuje najwiekszy niepokoj. A w sumie nie mam powodow do niepokoju. Mam stala prace, brak powazniejszych problemow. Mam juz ponad 40 lat a zachowuje sie tak niegodnie, tak sie boje wszystkiego, jestem wciaz taka niespokojna, ze nie potrafie z ludzmi normalnie, bez stresu rozmawiac. Nie wiem co sie ze mna dzieje, moze to w sumie nic takiego? Kazdy z nas ma czasem gorsze momenty?
Dodam, ze bardzo ciezko przezylam smierc mojego zwierzaka na moich oczach ponad rok temu. Od tamtego momentu jest mi duzo ciezej. Czy ta nerwowosc to po prostu cecha osobnicza, czy moze trauma czy nerwica? Dziekuje za odpowiedz