Zdjęcie niecierpliwego czekania na relaks

Niecierpliwość – czekanie – relaks

Napisano przez w Psychologia07 grudnia 2015 Brak komentarzy.

Wszystko na tym świecie wymaga czasu. Sprawy układają się wzdłuż jego lini07i. Nie można być nasyconym póki się nie zje.  Nie można sprawnie prowadzić samochodu póki nie wyszkolimy się. Nie można wziąć udziału w spotkaniu póki nie dotrzemy do miejsca gdzie ma się odbyć…

Ale i drobne sprawy: nie powinniśmy przechodzić na drugą stronę ulicy póki nie zaświeci się zielone światło.  Nie wejdziemy na seans przed tym, zanim nie otworzą się drzwi. Czekamy w kolejce do kasy w supermarkecie, w poczekalni do lekarza, na zagotowanie się wody, na to kiedy ktoś wyjdzie z toalety, kiedy ktoś odbierze telefon…

Wszędzie trzeba czekać!

A bardzo tego nie lubimy!! To marnowanie czasu, to nie liczenie się z naszymi potrzebami, z nami. To irytujące, rozdrażniające! Staramy się „zabić czas”. Czytamy i odpowiadamy na SMS’y, gramy w coś, serfujemy po sieci…

Często, gdy już nastanie czas wyznaczony na oczekiwane wydarzenie jesteśmy tak roztrzęsienie, umęczeni, zniesmaczeni, że nie możemy w pełni go przeżywać.

Czekanie to nie tylko strata czas! To poczucie bezsilności, niemocy, pozbawienie nas sprawstwa w naszym życiu. Jesteśmy rozpaczliwie samotni, opuszczeniu. Nikt nam nie może pomóc. Nasz mózg pracuje na luźnym biegu i staramy się „robić cokolwiek”, czymkolwiek się zająć. Narasta złość, którą automatycznie usiłujemy wyładować „na zewnątrz”.  Rzutować na innych. Co zwykle powoduje narastanie rozdrażnienia, izolacji.

Czy można cos temu zaradzić?

Chyb tak, jeśli… poświęcimy nieco czasu na przezwyczajenie się.

  1. Tai chi proponuje by jak najczęściej dążyć do uzyskania rozluźnienia mięśni. Stoimy, siedzimy, spacerujemy, jemy, rozmawiamy itp. nauczymy się robić to z rozluźnionymi mięśniami – nogi nieco ugięte, ramiona, całe ręce swobodnie opadają, mięśnie twarzy przestają być napięta, brzuch swobodnie „zwisa”…
  2. Nauczmy się być obserwatorami. Siebie i otoczenia.

Co czuję, w jakim miejscu ciała najbardziej odczuwam spięcie? Jakie mam odczucia a ciele? Które miejsce samo przykuwa moją uwagę?

Jakie myśli przychodzą mi do głowy? O kim? O czy? Jakie towarzyszą im emocje, prócz rozdrażnienia, niepokoju?

Jakie wydarzenia z przeszłości przychodzą mi do głowy? Jak wówczas się czułem? Jak reagowałem? Co spowodowałem moją reakcją?

A otoczenie? – Jak inni reagują na konieczność czekania? Jak się ruszają? Jaki mają wyraz twarzy? Co mogą sobie myśleć, czuć w tej sytuacji?

  1. To, co świadomie ćwiczymy staje się po pewnym… czasie, zautomatyzowane, wykonywane odruchowo. Wykonując powyższe ćwiczenia możemy nauczyć się uzyskiwać więcej kontroli na sobą, swoim życiem, stać się spokojniejszymi, zrelaksowanymi, opanowanymi. A nie bardziej oschłymi, nieczułymi, obojętnymi. Możemy zwiększyć naszą samokontrolę, zaufanie do siebie, odzyskać poczucie sprawstwa. Ale również umiejętność cieszenia się, przeżywania codzienności bez natrętnej potrzeby panowania nad wszystkim, co się nam przydarza. Może będziemy bardziej wyrozumiali dla siebie, ale i dla innych?
  2. Może uwolnimy się od przymusu natychmiastowości, konieczności natychmiastowego zrozumienia, zaspakajania potrzeb a otworzymy się na poczcie spokoju, zadowolenia i pewności siebie?

Wymaga to nie tylko czasu, ale determinacji. Wprowadzania w życie. Chęci.

Proponuję spróbować, próbować. Wielu już to zrobiło i to z dobrym skutkiem!!!

Opracowano na podstawie strony internetowej PsychoCentral