Jan Gmiński, endokrynolog Zakopane
Endokrynolog prof. dr hab. n. med.

Jan Gmiński

Edytuj dane

To Twój profil? - przejmij nad nim kontrolę!

43

Adresy

  • 16 sierpnia 2012

    Ocena: Bardzo dobry

    Jestem pacjentką Profesora od 2 lat, choruję na Hashimoto, która jak pokazało moje doświadczenie przerasta lekarzy. Wcześniej byłam u trzech innych endokrynologów, pierwszy stwierdził, że mam raka (dodam, że mam 26 lat), drugi - u którego byłam już z wynikami badań, nie wiedział co to za choroba, a trzecia Pani doktor powiedziała, że nie trzeba mnie leczyć bo wyniki jeszcze nie są tragiczne. I tak z zawrotami głowy, bólem stawów i ogólnym bardzo złym samopoczuciem pojawiłam się u Profesora. Od razu po wywiadzie postawił dobrą diagnozę, dodam że schowałam wyniki, żeby zobaczyć co potrafi. Dobrał odpowiednie leki, a rok później zostałam szczęśliwą matką - z tą chorobą jest bardzo małe prawdopodobieństwo nie tylko zajścia w ciążę, ale przede wszystkim jej utrzymania. Całą ciąże byłam pod Jego szczególną obserwacją. Nadal się leczę i tak już pozostanie do końca życia, ale przynajmniej wiec co mi jest, wiec co mi wolno, a czego nie, wiem, że jestem pod dobrą opieką. Nie mogłabym powiedzieć na Profesora nic złego i serdecznie Go wszystkim polecam.

    zgłoś nadużycie
  • 13 lipca 2012

    Ocena: Bardzo słaby

    Po raz pierwszy wystawiam taką opinię lekarzowi, ale robię to trochę ku przestrodze. Profesor postawił mi mylną diagnozę, pomylił stan zapalny po ciąży z Hashimoto, leczył hormonami tarczycy, aż do bardzo wysokiej nadczynności wynikiem której tętno w spoczynku dochodziło do 120. Uparcie tkwił przy swojej diagnozie pomimo moich sugestii i planował leczenie nadciśnienia i tachykardii. Oczywiście przyczyna nadczynności nie tkwiła tylko w leczeniu hormonalnym- uaktywniły się guzki, niestety tę diagnozę postawił już ktoś inny. Nie jestem studentką profesora:) rzeczywiście w poczekalni słyszałam ploteczki o złej opinii wśród byłych studentów, znam kilka osób bardzo zadowolonych z jego kuracji, ja do nich nie należę. Może wybierając lekarza warto jednak wybrać endokrynologa.

    zgłoś nadużycie

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • 3 marca 2011

    Ocena: Bardzo dobry

    Leczę się u Profesora od 3 lat. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Od razu po wykonaniu kompletu badań zostałam skierowana na operację. Poprzedni lekarz endokrynolog po kilku latach obserwacji, bez jakiegokolwiek leczenia doprowadził do tego, że guzy na tyle się powiększyły, że nadawały się tylko do usunięcia. Zażywam systematycznie hormon i czuje się bardzo dobrze.

    zgłoś nadużycie
  • 23 lipca 2010

    Ocena: Neutralny

    Mam pytanie - jak wygląda ta lista kar? Możecie ją zacytować? (Ale chyba nie ma tam chłosty? nawet Guma nie byłby tak bezczelny?) Bo mnie to zszokowało.

    zgłoś nadużycie
  • 7 maja 2010

    Ocena: Bardzo słaby

    1)Profesor jak ktoś już napisał NIE JEST ENDOKRYNOLOGIEM!!!!!. Jeśli komuś brak specjalizacji nie przeszkadza to proszę odpowiedzieć czy nie byłoby absurdem gdyby np. stomatolog który też jest lekarzem prowadził gabinet ginekologiczny. Z uwagi na to, że leczę się wiele lat mam stosunkowo dużą wiedzę na temat chorób endokrynologicznych- absolutnie potwierdzam ,że prosty przypadek chorób tarczycy może leczyć nawet lekarz rodzinny. I co więcej, jego kwalifikacje w tym zakresie wcale nie muszą być gorsze niż Profesora. Podkreślając tytuł profesora wprowadza pacjentów celowo w błąd. TEN TYTUŁ NAUKOWY DOTYCZY INNEJ DZIEDZINY WIEDZY!!!! 2)Jeśli nagminnie twierdzicie Państwo jakim to tez dobrym specjalistą jest Profesor, to dlaczego nie zrobi specjalizacji z endokrynologii- czyżby to było zbyt trudne dla niego? Wiek tutaj nie ma nic do rzeczy, znam lekarzy jeszcze starszych, którzy robią specjalizację. 3)Jako była pacjentka ( 3 LETNIA SYSTEMATYCZNA KURACJA ) na swoim przykładzie stwierdzam, że z uwagi na to ze Profesor nie postawił u mnie diagnozy stan mojego zdrowia uległ DRASTYCZNEMU POGORSZENIU. 4) Wiedza Profesora ogranicza się tylko do znajomości pewnych zagadnień związanych z tarczycą.Bardzo często (tak jak u mnie) choroby tarczycy są powiązane i innymi narządami- np. jajnikami, korą nadnerczy, przysadką. Nie da się leczyć tylko tarczycy bo w ten sposób można tylko zaszkodzić pacjentowi. Musi się znać całość zagadnień a takiej wiedzy Profesor nie ma. U MNIE FAKT LECZENIA U PROFESORA SPOWODOWAŁ NIEODWRACALNE ZMIANY. 5) Profesor impertynencją nadrabia brak wiedzy. Pacjenci się go boją więc nie pytają. On zaś nie musi odpowiadać na pytania na które nie zna odpowiedzi. 6) Profesor nie wydaje wyników, nie omawia tych wyników z pacjentem nie informuje o celowości podjętego leczenia narusza prawo, gdyż podstawowym prawem pacjenta jest dostęp do tych informacji. A MOŻE PROFESOR BOI SIĘ, że ktoś inny podważy jego diagnozę? Sądzenie , że się jest najmądrzejszym jest grzechem samym w sobie. 7) Dlaczego zadałam sobie tyle trudu, aby to wszystko napisać? Nie jestem mściwa, ale mojego zniszczonego przez Profesora zdrowia już nikt mi nie przywróci. To mąż mi uświadomił, że mam moralny obowiązek ostrzec innych pacjentów. Proszę pamiętać zdrowie macie tylko jedno- zawsze warto skonsultować diagnozę i sposób leczenia z innym lekarzem , zwłaszcza jeśli tyle osób zadaje sobie trud i wystawia tak druzgoczące opinie. 8) Panie Profesorze- ma Pan do czynienia z ludźmi chorymi.Przy zaburzeniach hormonalnych pacjenci czują się zwykle bardzo źle. Pan to wykorzystuje. W swojej praktyce lekarskiej moim zdaniem bardziej niż dobrem pacjenta kieruje się Pan chęcią zysku. Czy jest Pan szczęśliwym człowiekiem?

    zgłoś nadużycie

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • 16 marca 2010

    Ocena: Bardzo dobry

    Drodzy Przedmówcy! Chciałbym się podzielić własną opinią: 1.prof. Gmiński nie ma specjalizacji "endokrynolog", to fakt ale dla niedowiarków powiem, że prowadzi tę praktykę od czasów gdzie obecni "specjaliści" w tej dziedzinie chodzili do gimnazjum lub ich wiedza na ten temat była tak obszerna jak moja na temat cywilizacji pozaziemskich (osobiście poznałem takich "specjalistów") 2.prof. jak każdy profesor i naukowiec ma swoje fanaberie i osobiście w mojej karierze studenckiej (nie medycznej) spotkałem wielu profesorów i każdy z nich miał własne niezrozumiałe "fanaberie". Więc nie wiem w czym problem? 3.Leczenie schorzeń tarczycy trwa naprawdę długo (ja leczyłem się 5 lat!) więc opinie miłych Pań p.t. "wzięłam 2 razy euthyrox i dostałam ciśnienia!" są delikatnie nie na miejscu. Jak ktoś chce się leczyć bezinwazyjnie-czeka go długie, mozolne leczenie hormonalne (czasem rozboli główka,skoczy ciśnienie i nawet poziom adrenaliny-straszne nie?). Jak ktoś chce aby to trwało miesiąc-polecam super-specjalistów, którzy po miesiącu powiedzą: sorki trzeba usunąć tarczycę. Wybór należy do Was! 4.Proszę nie piszcie, że takie leczenie może prowadzić lekarz pierwszego kontaktu bo takie teksty doprowadzają mnie do płaczu. Ich wiedza na te tematy jest żadna albo znikoma a przy leczeniu hormonami nieumiejętność i brak wiedzy prowadzi nieuchronnie do nieszczęścia. 5.Stosowanie kar-rzeczywiście prof.karze za głupotę, brak wytrwałości olewanie leczenia.Przy leczeniu farmakologicznym (bezinwazyjnym),które jest tak trudne i długotrwałe taki system jest niezbędny (wiem sam po sobie). Nie można odpuszczać zażywania leków i okresowych kontroli bo to droga donikąd i blokowanie kolejki dla osób walczących o zdrowie a nawet życie!! Wybór należy do Was! Osobiście prof. wyciągnął mnie spod skalpela, dwoje osób z mojej rodziny i kilkanaście osób z otoczenia, które poleciłem! Nie chcecie nie wierzcie! Tylko nie piszcie pierdół bo niektórzy tu szukają pomocy!!! Próbują ratować zdrowie i życie!!!

    zgłoś nadużycie
  • 8 marca 2010

    Ocena: Bardzo słaby

    Byłam pacjentką prof. Gmińskiego. Zacznijmy od tego, że prof. Gmiński NIE JEST ENDOKRYNOLOGIEM!!!!!Owszem na szczęście jest lekarzem, ale o specjalności chorób wewnętrznych i diagnostyki laboratoryjnej.W myśl zasady PRAWIE ALE ROBI WIELKĄ RÓŻNICĘ. Całe szczęście, że zniechęcona impertynencją lekarza po trzech latach znalazłam innego specjalistę, bo nie wiem czy dzisiaj pisałabym tą notatkę. Dzisiaj na temat chorób tarczycy i innych chorób endokrynologicznych wiem bardzo dużo i wiem, że proste przypadki chorób tarczycy może leczyć nawet lekarz rodzinny. Pewna część pacjentów może być zadowolona. W moim przypadku profesor nie rozpoznał choroby kory nadnerczy (nie wiem czy w ogóle wie o ich istnieniu). Zbyt późne postawienie diagnozy spowodowało uszkodzenie jajników , a nadciśnienie (następstwo choroby kory nadnerczy)uszkodziło nerki. Profesor jedyne co potrafił wykryć to guza tarczycy. Ale to nie było zbyt trudne ponieważ był wielkości piłeczki ping-pingpongowej więc było go po prostu widać. Celowo użyłam słowa "wykryć" a nie "zdiagnozować", ponieważ miałam guza tzw. "autonomicznego ", którego nie leczy się Eutyroxem , i tutaj leczenie zaaplikowane przez profesora tylko mi szkodziło. Oddałam się w ręce "SPECJALISTY?" , tak przy najmniej sadziłam, a mój stan zdrowia z powodu tego leczenia BARDZO SIĘ POGORSZYŁ. Na ostatniej wizycie poprosiłam o kartotekę na co profesor bardzo się rozjuszył. Był zaskoczony, ze znam przepisy prawa ŻE KARTOTEKA JEST WŁASNOŚCIĄ PACJENTA !!!! Jak nie chciał wydać, to poczekałam w gabinecie aż przepisze wszystkie konsultacje i mi wyda, ponieważ za każde badanie zapłaciłam. Przepisał ładnym pismem, zielonym atramentem. Teraz mam lekarza kompetentnego, miłego, szanującego mnie jako człowieka i tutaj się zdziwicie na Kasę Chorych. Ja leczę się w Gliwicach w IO, tam nie ma rejonizacji.

    zgłoś nadużycie

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • 2 marca 2010

    Ocena: Neutralny

    Byłam równiez u Pana Profesora i nie zauważyłam na ścianie żadnej listy kar,natomiast reprodukcje Alfonsa Muchy . Osobie , której kojarzy się to z listą kar współczuję i przypominam Twórczość Muchy łączy tradycje bizantyjskie i współczesne. Znakiem rozpoznawczym Muchy są grafiki kobiet w stylu belle époque – wyidealizowana postać pięknej kobiety otoczonej naręczem kwiatów i liści, symbolami i arabeskami. Odczytuję to raczej jako miły gest Profesora wobec pacjentek a nie listę kar.

    zgłoś nadużycie
  • 19 lutego 2010

    Ocena: Słaby

    Proszę się dobrze zastanowić zanim zacznie się leczyć u tego pana. To nie jest endokrynolog! Co do niewydawania wyników to prawda, niestety. Najgorsza jest ta cała LISTA KAR wywieszona na ścianie. Jak tak można traktować pacjentów?! SKANDAL! Nie wolno się niczemu sprzeciwać, tylko słuchać, potakiwać głową i płacić. Dodam, że po zaprzestaniu leczenia u profesora, zrobiłam usg, ponieważ nie wydał mi wyników. I co się okazało? Nie mam żadnych guzów! Cud? Albo coś innego...... Ocenę tego postępowania pozostawiam potencjalnym pacjentom (oby było ich coraz mniej).

    zgłoś nadużycie

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • 29 stycznia 2010

    Ocena: Słaby

    Witam, ja leczyłam się u Pana DR "ENDOKRYNOLOGA" za długo, bo zamiast wyleczyć tylko przyspieszył rozwój choroby. Straszył że mam 3 guzki, miałam robioną biopsję. Jeśli chodzi o wyniki badań to nigdy ich nie pokazuje. Nie niepokoiło mnie to nigdy wcześniej, aż do czasu gdy potrzebowałam wyniki (za które swoją drogą zapłaciłam, więc powinny być moje) do innego lekarza i odmówiono mi ich wydania. USG u kompetentnego dr endokrynologa wykazało, że nigdy nie miałam guzków na tarczycy. Mam nadzieję, że ktoś wreszcie zajmie się tą sprawą, bo szkoda zdrowia i pieniążków i tych naprawdę chorych pacjentów i tych jeszcze zdrowych.

    zgłoś nadużycie

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

Wybierz ocenę dla tego lekarza i uzasadnij ją

Aby dodać opinię musisz wybrać ocenę
Komentarz nie powinien być pisany wielkimi literami