Zdzisław Zalewski

Weterynarz

Adresy i kontakt

Ostatnia opinia

  • J

    Dostalam adres pana doktora od jednej ze znajomych od 2 miesiecy mam kota mainecoona jest to moj pierwszy zwierzak i niewiem co w niektorych sytuacjach mam robic pan doktor jest zawsze pod telefonem powiedziano mi ze maly kociak musi byc zaszczepiony 3 razy jak jest maly ( dodam ze kotek prawie o polowe mniejszy od rowiesnikow) opowiedzialam o kocie a pan Zdzislaw stwierdzil ze nie bedzie go szczepil bo jest za maly jak na swoj wiek zbadal go od stop do glow wlacznie z nerkami jeszcze dostalam opieprz ze kot jest 3 razy odrobaczony stwierdzil ze nie potrzebnie tak duzo i ze to dziala jak mocne leki na czlowieka niszcza watrobe itp po czym dal mi krople z jadem weza i kazal dawac kotu do jedzenia zeby nabral na masie juz widze poprawe naprawde sposoby leczenia zdecydowanie inne od innych weterynarzy ale przynajmniej skuteczne! kazal odzucic puszki i kurczaki i najlepsze jest to ze wzial o 8/10nizsza cene niz przypuszczalam

  • Szukasz weterynarza? Pacjenci polecają:

    Wojciech Korzinek
    Wojciech Korzinek
    Weterynarz
    Brodowicza 13, Kraków
    znam dr. Korzinka od wielu lat ok 20 nigdy nie pobiera opłat bez wystawienia rachunku jest idealny, bardzo… więcej

    Krzysztof Zarobkiewicz
    Krzysztof Zarobkiewicz
    Weterynarz
    Brodowicza 13, Kraków
    Jestem bardzo zadowolona z wizyt u pana Zarobkiewicza. Jest to weterynarz o właściwej ręce i wielkiej empatii wobec… więcej

    Grzegorz Zalewski
    Grzegorz Zalewski
    Weterynarz
    Władysława Łokietka 79, Kraków
    Profesjonalny, miły z bardzo dobrym podejściem do zwierząt. Przy każdej wizycie dokładnie zbada i obejrzy pacjenta. Polecam,… więcej

    Magdalena Dziubdziela-Lipiec
    Magdalena Dziubdziela-Lipiec
    Weterynarz
    Kardynała Stefana Wyszyńskiego 12/11, Sosnowiec
    Odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Pełen profesjonalizm i bardzo duża wiedza. Polecam wszystkim właścielom… więcej

    Michał Czingon
    Michał Czingon
    Weterynarz
    ul. Wolności 124A, Zabrze
    Lekarz profesjonalny, miły i bardzo konkretny.Odpowiada wyczerpująco na każde pytanie. Zadowolony pacjent oraz… więcej

    Pytania od pacjentów

    Ten lekarz nie odpowiedział jeszcze na żadne pytanie

    Martwisz się swoim zdrowiem?

    Zadawaj pytania 23 tysiącom lekarzy i specjalistów, odpowiedź na swoje pytanie otrzymasz średnio w przeciągu 48 h, zupełnie za darmo.

    Zadaj pytanie naszym specjalistom

    Ocena pacjentów

    4

    Ogólna ocena
    14 opinii

    • Punktualność
    • Zaangażowanie
    • Gabinet
    • J

      Dostalam adres pana doktora od jednej ze znajomych od 2 miesiecy mam kota mainecoona jest to moj pierwszy zwierzak i niewiem co w niektorych sytuacjach mam robic pan doktor jest zawsze pod telefonem powiedziano mi ze maly kociak musi byc zaszczepiony 3 razy jak jest maly ( dodam ze kotek prawie o polowe mniejszy od rowiesnikow) opowiedzialam o kocie a pan Zdzislaw stwierdzil ze nie bedzie go szczepil bo jest za maly jak na swoj wiek zbadal go od stop do glow wlacznie z nerkami jeszcze dostalam opieprz ze kot jest 3 razy odrobaczony stwierdzil ze nie potrzebnie tak duzo i ze to dziala jak mocne leki na czlowieka niszcza watrobe itp po czym dal mi krople z jadem weza i kazal dawac kotu do jedzenia zeby nabral na masie juz widze poprawe naprawde sposoby leczenia zdecydowanie inne od innych weterynarzy ale przynajmniej skuteczne! kazal odzucic puszki i kurczaki i najlepsze jest to ze wzial o 8/10nizsza cene niz przypuszczalam

    • Leczyłam u tego pana swoje zwierzęta i bardzo tego żałuję. Być może trudno uwierzyć w to co napiszę ale to cała prawda...Około 8 lat temu mój pies nagle zaczął słabnąć, przestał, biegać snuł się jedynie na spacerach, widać było ewidentnie , że coś mu dolega... zabrałam go na wizytę do pana doktora, który rozpoznał infekcję żołądka, podał psu morfinę na ból oraz zalecił biostyminę- jak zdążyłam się przekonać, jest to jeden ze specyfików dość często stosowany przez niego, jest to nic innego jak wyciąg z aloesu (!), zostałam też poinformowana , że jeżeli pies dostanie biegunki to mam iść do apteki i kupić lek, nazwę zapisał na kartce papieru...Pies dostał biegunki jeszcze tej samej nocy, lekiem zapisanym na kartce okazał się być antybiotyk, którego bez recepty nikt nie chciał mi sprzedać, kiedy zadzwoniłam do pana doktora , by powiedzieć mu o zaistniałej sytuacji, był co najmniej zdziwiony i rozbawiony faktem iż mam problem ze zdobyciem antybiotyku bez recepty...postanowiłam pojechać do gabinetu po receptę na nastepny dzień ( bagatela , z drugiego końca krakowa) pies jednak już wtedy przestał się podnosić , więc zabraliśmy go ze sobą...kiedy lekarz go zobav zył , stwierdził , iż szanse na to by przeżył noc są bardzo małe , podał psu kroplówkę, w międzyczasie napisał mi znowu na karteczce nazwę antybiotyku, podpisał się na niej "sir doktor" i wysłał do pobliskiej apteki po antybiotyk! W aptece lekarz był już znany dlatego dali mi ten antybiotyk , z informacją że recepta będzie musiała być dostarczona przez lekarza...Na koniec doktor zalecił nam by podawać psu co godzinę łyżkę wódki(!!!) , stwierdził , iż jedynym sposobem by zmusić odwodnionego psa do picia, jest wywołanie u niego kaca i jeżeli przeżyje noc to będzie, żył. Ponieważ ufaliśmy mu jeszcze wtedy i może też dlatego, że byliśmy z mężem bardzo młodzi, zamiast zabrać psa do innego weterynarza zastosowaliśmy się do jego zaleceń. Podawaliśmy w nocy psu tą wódkę na przemian z antybiotykiem, pies wymiotował ...pomimo to dalej stosowaliśmy się do zaleceń, ufaliśmy mu bo wyleczył naszego psa z nosówki gdy ten był szczeniakiem, podczas gdy inni lekarze przez wiele miesięcy diagnozowali u niego przeziębienie...Pies przeżył noc, nie napił się wody, tak jak przewidywał to plan lekarza, zmarł koło południa...myślę , że dało by się go uratować gdyby dostał antybiotyk od razu, oraz kroplówki na odwodnienie, no i obawiam się że cudowne lekarstwo w postaci alkoholu było przysłowiowym gwoździem do trumny.

      Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

    • A

      Witam serdecznie,
      Pan Profesor Zalewski uratował moją suczkę gdy miała bardzo na prawdę bardzo zaawansowaną ropomacicę. Była źle zdiagnozowana u poprzedniego weterynarza i jednego dnia sta pogorszył się diametralnie. Pan Profesor Zaleski przeprowadził zabieg sterylizacji a wiem, że jest to bardzo ryzykowne w trakcie choroby i URATOWAŁ MOJEGO PRZYJACIELA. Suczka żyła 15 lat. Tydzień temu u nowego psa przeprowadził sterylizację i pies wraca do zdrowia z każdą minutą. Gdy sunia została uspiona wziął ja z taka czułościa na ręce na zabieg, że mam ten obraz cały czas przed oczami. UFAM TEMU LEKARZOWI I WIĘKSZOŚCI JEGO WSPÓŁPRACOWNICOM, KTÓRE SĄ NADWYRAZ MIŁE, USMIECHNIĘTE I BARDZO CZUŁE DO ZWIERZĄT co daje poczucie bezpieczeństwa. Owszem czeka się na wizytę bardzo długo w poczekalni, ale to dlatego, że gdy jest się juz w gabinecie to ma się wrażenie, że ich zaangażowanie jest do maksimum...
      Pozdrawiam cały zespół lecznicy Pana Profesora Zaleskiego
      Ania z Shanti

    • M

      Mojego poprzedniego psa, którego inny wet chciał uśpić, doktor Zalewski uratował. I to nie raz. Już to świadczy o tym, że jest dobrym fachowcem. Już na samym początku wybił mi pomysł karmienia psa gotowymi karmami ze sklepu mówiąc ("A Pani by to zjadła?"). Zwierzak przez całe życie był karmiony gotowanym w domu jedzonkiem (kasza/ryż, starte warzywka i jakieś mięsko). Sunia nie raz lądowała u pana doktora z różnymi dolegliwościami i zawsze otrzymywała fachową pomoc. Dożyła sędziwego wieku.
      Aktualnie mam drugiego psa. Ma problemy z ciśnieniem i nerkami. Pan doktor zapisał leki i nakazał stosowanie bardziej rygorystycznej diety, i widzę znaczną poprawę.
      Przy ostatniej wizycie okazało się, że doskonale pamięta mojego poprzedniego psa. To bardzo dobrze o nim świadczy. Pacjenci nie są dla niego tylko zarobkiem. Wręcz przeciwnie. Troszczy się o nich i zauważa nawet najdrobniejsze zmian ("Lepiej wygląda. Sierść pięknie się błyszczy. Mówię pani, że to wszystko te kurczaki! Dobrze, że już ich nie żre."-> wypowiedź może nie do końca tymi słowami ale sens zachowany)
      Przyznaję, że jest specyficzny. Ma oryginalne poczucie humoru i podejście do ludzi i zwierzaków. Mój pies boi się w zasadzie wszystkiego (odkurzacza, suszarki, miotły, spłuczki, prysznica dezodorantu, maskotek dziecka, samego dziecka, kagańca, smyczy, obcych ludzi, pralki i niekiedy ciemności) więc nie dziwne, że przy wizycie u weterynarza trzęsie się jak osika, a ja razem z nią, ale pan doktor zawsze potrafi rozładować atmosferę jakimś żartem.
      Nie wyobrażam sobie wizyty w innym gabinecie.

    • R

      Leczyłam u tego Pana wszystkie psiaki ( w zasadzie w większości kończyło się na szczepieniach bo nasze zwierzaki na szczęście nie narzekały na zdrowie - kundelki są niezniszczalne ) do czasu kiedy moja sunia się oszczeniła. Gdy szczeniaki były na tyle duże, że miały otwarte oczka i i już dreptały jeden nam zachorował i objawiło się to w środku nocy dużymi trudnościami w oddychaniu. Psiak nagle stracił ciepło zrobił się niemalże lodowaty i matka go odrzuciła. Zadzwoniłam do doktora bo wiem, że gabinet ma w domu z resztą to była moja jedyna deska ratunku. Rada specjalisty co mam robić wyglądała następująco: Pan doktor nie przejął się losem malucha otwarcie mówiąc, że mam sobie dać spokój szczeniak nie przeżyje do rana. Nie poddałam się walczyłam całą noc o życie maleństwa i następnego dnia z rana podreptałam z nim do innego weterynarza tam się nim zajęto i mały żyje do dziś i ma się dobrze. Doktor jest specyficzny i nigdy mi to nie przeszkadzało do czasu kiedy okazało się, że na zwierzętach to mu niespecjalnie zależy...

      Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

    • B

      Proszę nie usuwać tej opinii jak się to zdarzyło poprzednim razem!!! Nie jest to wpis konkurencji, tylko ostrzeżenie przed co najmniej niekompetencją.
      Zdarzyło sie to już około 4 lat temu, nie sądze jednak, żeby się coś znacząco zmieniło w sposobie \\\"pracy\\\" i postępowania ze zwierzętami.
      Pierwsza wizyta przebiegła następująco : pan był co najmniej pod wpływem, nie zebrał wywiadu, skrzywił się potwornie, że kot ze schroniska, nie udzielił sensownych informacji dotyczących rozpoznania (podejrzewał FIV, kot miał żółtaczkę - nie łączył tego z niczym, może nawet nie zauważył), nie zlecił żadnych badań dodatkowych, nie poinformował o lekach jakie zlecił i podał (niejałową strzykawką, zmienił tylko igłę), z wpisu do książeczki zdrowia wynika, że podał Synolux, Biostyminę i zlecił Eczekan (steryd) twierdząc, że to takie cukierki na wzmocnienie. Trudno mi cokolwiek napisać o drugiej i ostatniej wizycie, gdyż nie byłem przy nich obecny, kolega zmienił weterynarza, na takiego, który kota zbadał i zauważył np. zażółcenie białkówek, zlecił badania dodatkowe (podwyższone aminotransferazy, leukocytoza z przewagą neutrofili i z małopłytkowością) i zastosował rozsądne leczenie. Niestety kot nie był już w stanie wyzdrowieć, co łączę z postępowaniem pana Zalewskiego.
      Jacek Kowaleczko

      Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

    • A

      Faktycznie jest trochę ekscentryczny i bezpośredni, ale nie uważam tego za wadę. Sterylizował moją kotkę nie było żadnych problemów kicia już następnego dnia uprawiała harce. Ratował ją jak spadła z dachu. Uważam, że go za bardzo dobrego lek. weterynarii i póki co zawsze tam chodzę z moją kicią.

    • R

      Dla mnie Zdzichu jest ok, leczyłem u niego poprzedniego psa przez 13 lat /ta rasa średnio żyje 8!!!/, 3 razy uratował go od zejścia, a inni specjaliści chcieli go uśpić. Teraz jeżdżę do niego z moim nowym maluszkiem, fakt jest specyficzny, ale mi to nie przeszkadza, dostepny 24/24, więc czasem pewnie podchmielony -kto nie jest. Na mojej małżonce zrobił straszne wrażenie za to na piesku całkiem dobre. Co do opinni negatywnych to pewnie mogą się zdarzyć ale leczenie psów to nie kardiochirurgia i trochę trzeba na wyczucie, poza tym chyba nie lubi kotów /ja zresztą też więc mi nie przeszkadza/. Jak chcecie to chodźcie do innych na mnie zrobił dobre wrażenie nie swoją osobą ale wynikami i w pełni mu ufam. Inny dobry lekarz jest w okolicach krakchemii na młyńskiej tam od tyłu.

    • G

      Znam Doktora 20 lat, jedynie co pozytywnie oceniam to ,że jest dość dobrym diagnostykiem.Jeżeli chodzi o leczenie -gorzej !Z doświadczenia wiem,że w większości stosuje homeopatyczne leki co w wielu wypadkach jest bezskuteczne.Ma jeszcze jeden plus jest pod telefonem i w każdej chwili jest do dyspozycji.Nie chcę pominąć faktu,że ma dość dobry komntakt ze zwierzątkiem i osobisty urok.Liczę ,ze Doktor będzie doskonalił swój fach i pomoże niejednemu "pacjentowi"

    • G

      Ludzie myślą, że jak lekarz nie da antybiotyku, nie weźmie 100-200 zł to jest do bani. Psy też żywią karmą ze sklepu "bo wygodne i ma na pewno wszystkie składniki jak trzeba". Szkoda, że na tym cierpią zwierzęta. Ww. lekarz nie naciąga, leczy może niekonwencjonalnie, ale wielokrotnie skutecznie. Jego pacjenci dożywają długich lat, a to o czymś chyba świadczy.

    Dane osobowe lekarzy pochodzą z publicznie dostępnych źródeł, np. CEIDG