U mojego chłopaka zdiagnozowano Alter Ego. Teraz nie odczuwa żadnych emocji. Przyczyną choroby były
3
odpowiedzi
U mojego chłopaka zdiagnozowano Alter Ego. Teraz nie odczuwa żadnych emocji. Przyczyną choroby były najprawdopodobniej były ciągłe kłótnie w związku. Jak zachować się w takiej sytuacji? Czy jako jeden z czynników przez które zachorował mam odsunąć się na bok? Jakieś wskazówki?
Witam,
mało kto tak dzisiaj diagnozuje więc ciekawym
kto postawił tę diagnozę. Prawdopodobnie chodziło tej osobie o dysocjacyjne zaburzenie tożsamości. Naturalnie nie można udzielić Pani
odpowiedzi na Pani pytania pytanie nie widząc wzorców zachowań pacjenta i jego struktur myślowych.
Skąd Pani wie, że przyczyną powstania zaburzenia były ciągłe kłótnie w związku ? Z internetu ? Czy też od tej samej osoby, która zdiagnozowała Alter Ego ? Mam głęboką nadzieję, że to nie Pani bawi się w doktora.
Najlepiej gdyby chory zjawił się u mnie osobiście.
Pozdrawiam
mało kto tak dzisiaj diagnozuje więc ciekawym
kto postawił tę diagnozę. Prawdopodobnie chodziło tej osobie o dysocjacyjne zaburzenie tożsamości. Naturalnie nie można udzielić Pani
odpowiedzi na Pani pytania pytanie nie widząc wzorców zachowań pacjenta i jego struktur myślowych.
Skąd Pani wie, że przyczyną powstania zaburzenia były ciągłe kłótnie w związku ? Z internetu ? Czy też od tej samej osoby, która zdiagnozowała Alter Ego ? Mam głęboką nadzieję, że to nie Pani bawi się w doktora.
Najlepiej gdyby chory zjawił się u mnie osobiście.
Pozdrawiam
Witam serdecznie, prawdopodobnie chodzi o zaburzenia dysocjacyjne, najważniejsze, by partner skontaktował się ze specjalistą, który będzie w stanie spojrzeć na temat szerzej. Serdecznie pozdrawiam i zapraszam
To, co Pani opisuje, może budzić duży niepokój i poczucie odpowiedzialności — ale warto zacząć od uporządkowania jednej ważnej rzeczy:
„Alter ego” nie jest rozpoznaniem klinicznym. Czasem tak potocznie opisuje się różne zjawiska (np. odcięcie od emocji, poczucie „bycia obok siebie”, dysocjację), ale samo w sobie nie mówi dokładnie, co się dzieje.
To, że Pani chłopak „nie odczuwa emocji”, może być raczej formą psychicznej ochrony. Kiedy napięcie (np. ciągłe konflikty, stres) przekracza możliwości radzenia sobie, organizm czasem reaguje „wyciszeniem” — jakby odłączeniem, żeby przetrwać.
Z perspektywy egzystencjalnej można to rozumieć jako moment, w którym:
relacja stała się źródłem silnego napięcia,
emocje były zbyt intensywne lub trudne do uniesienia,
pojawiła się potrzeba ochrony siebie — nawet kosztem odcięcia.
To nie jest „choroba przez Panią spowodowana”. Relacje są współtworzone — wpływacie na siebie nawzajem — ale nie ponosi Pani odpowiedzialności za jego stan psychiczny.
Pytanie, czy powinna się Pani odsunąć, nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Bardziej pomocne mogą być inne pytania:
Czy moja obecność teraz go uspokaja, czy raczej zwiększa napięcie?
Czy potrafimy być obok siebie bez wchodzenia w dawne wzorce kłótni?
Czy ja sama mam w tym wszystkim przestrzeń i oparcie?
Często w takich sytuacjach pomaga postawa:
spokojnej, nieinwazyjnej obecności („jestem, jeśli chcesz”)
unikania nacisku typu „powiedz, co czujesz”
dawania przestrzeni, ale bez znikania całkowicie
dbania też o siebie — swoje emocje i granice
Jeśli to możliwe, bardzo ważne jest, by Pani chłopak miał kontakt ze specjalistą (psychologiem/psychiatrą), który pomoże lepiej zrozumieć, co się z nim dzieje.
Z egzystencjalnego punktu widzenia to może być moment, w którym ujawnia się coś głębszego: napięcie między bliskością a ochroną siebie, trudność bycia w relacji, gdy emocje stają się przytłaczające. To nie jest coś, co „naprawia się” samą decyzją — to raczej proces rozumienia i stopniowego odzyskiwania kontaktu.
Na koniec coś ważnego:
nie musi Pani znikać, żeby „go uratować” — ale też nie powinna Pani rezygnować z siebie. Kluczowe jest znalezienie takiej formy bycia w tej sytuacji, która jest możliwa i bezpieczna dla Was obojga.
Jeśli chce Pani, mogę pomóc Pani bardziej konkretnie rozpoznać, jakie zachowania z Pani strony mogą teraz pomagać, a jakie (nieświadomie) podtrzymywać to odcięcie.
„Alter ego” nie jest rozpoznaniem klinicznym. Czasem tak potocznie opisuje się różne zjawiska (np. odcięcie od emocji, poczucie „bycia obok siebie”, dysocjację), ale samo w sobie nie mówi dokładnie, co się dzieje.
To, że Pani chłopak „nie odczuwa emocji”, może być raczej formą psychicznej ochrony. Kiedy napięcie (np. ciągłe konflikty, stres) przekracza możliwości radzenia sobie, organizm czasem reaguje „wyciszeniem” — jakby odłączeniem, żeby przetrwać.
Z perspektywy egzystencjalnej można to rozumieć jako moment, w którym:
relacja stała się źródłem silnego napięcia,
emocje były zbyt intensywne lub trudne do uniesienia,
pojawiła się potrzeba ochrony siebie — nawet kosztem odcięcia.
To nie jest „choroba przez Panią spowodowana”. Relacje są współtworzone — wpływacie na siebie nawzajem — ale nie ponosi Pani odpowiedzialności za jego stan psychiczny.
Pytanie, czy powinna się Pani odsunąć, nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Bardziej pomocne mogą być inne pytania:
Czy moja obecność teraz go uspokaja, czy raczej zwiększa napięcie?
Czy potrafimy być obok siebie bez wchodzenia w dawne wzorce kłótni?
Czy ja sama mam w tym wszystkim przestrzeń i oparcie?
Często w takich sytuacjach pomaga postawa:
spokojnej, nieinwazyjnej obecności („jestem, jeśli chcesz”)
unikania nacisku typu „powiedz, co czujesz”
dawania przestrzeni, ale bez znikania całkowicie
dbania też o siebie — swoje emocje i granice
Jeśli to możliwe, bardzo ważne jest, by Pani chłopak miał kontakt ze specjalistą (psychologiem/psychiatrą), który pomoże lepiej zrozumieć, co się z nim dzieje.
Z egzystencjalnego punktu widzenia to może być moment, w którym ujawnia się coś głębszego: napięcie między bliskością a ochroną siebie, trudność bycia w relacji, gdy emocje stają się przytłaczające. To nie jest coś, co „naprawia się” samą decyzją — to raczej proces rozumienia i stopniowego odzyskiwania kontaktu.
Na koniec coś ważnego:
nie musi Pani znikać, żeby „go uratować” — ale też nie powinna Pani rezygnować z siebie. Kluczowe jest znalezienie takiej formy bycia w tej sytuacji, która jest możliwa i bezpieczna dla Was obojga.
Jeśli chce Pani, mogę pomóc Pani bardziej konkretnie rozpoznać, jakie zachowania z Pani strony mogą teraz pomagać, a jakie (nieświadomie) podtrzymywać to odcięcie.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.