Przed pójściem na studia myślałam, że życie ułoży się tak jak będę tego chciała, a praca którą kiedy
1
odpowiedzi
Przed pójściem na studia myślałam, że życie ułoży się tak jak będę tego chciała, a praca którą kiedyś znajdę będzie mi sprawiała satysfakcję. Niestety jak 90% ludzi, myliłam się. Z natury jestem nieśmiała i boję się wszystkiego. Nawet czasem drobne sprawy do załatwienia są dla mnie wyzwaniem. Miałam pomysł, żeby znaleźć sobie jakąś niewymagającą fizyczną pracę np. w markecie wykładać towar i mieć luz psychiczny.
Nie wiem jednak czemu zaczęłam słać CV na ogłoszenia do pracy biurowej, która mnie stresuje, bo już 2 takie miałam. Nienawidzę odbierać telefonów i rozwiązywać trudnych spraw. Nie wiem jak przechodzę rozmowy kwalifikacyjne. Chyba jestem dobrą aktorką. Wmawiam sobie wówczas, że to tylko gra i mam odegrać rolę, że jestem pewna siebie i że lubię ludzi, generalnie świetnie odnajduję się w grupie. Oczywiście jest odwrotnie bo tak naprawdę lubię samotność i święty spokój.
Niestety udaje mi się przez takie zachowanie dostać pracę, w której potem się męczę, nie śpię po nocach i już nawet siwieję ze zmartwienia i stresu. To błędne koło trwa już kilka lat, a od końca stycznia zaczynam kolejną pracę, do które nie mam predyspozycji żadnych mimo to wygrałam rekrutację.
Nie wiem czy dalej marnować sobie życie czy się spakować i jechać za granicę i zniknąć, co mam ochotę zrobić. Wiem, że znowu będę żyła jak automat a po pracy z kamienną twarzą jak "depresant" chodziła po ulicach. W ostatniej pracy miałam taką depresję że po wyjściu z pracy nawet głowy nie podnosiłam i nie patrzyłam na ludzi a w nocy nie mogłam spać.
Nie wiem co robić i jak w końcu żyć pełnią życia....?Czy są na to jakieś leki?
Nie wiem jednak czemu zaczęłam słać CV na ogłoszenia do pracy biurowej, która mnie stresuje, bo już 2 takie miałam. Nienawidzę odbierać telefonów i rozwiązywać trudnych spraw. Nie wiem jak przechodzę rozmowy kwalifikacyjne. Chyba jestem dobrą aktorką. Wmawiam sobie wówczas, że to tylko gra i mam odegrać rolę, że jestem pewna siebie i że lubię ludzi, generalnie świetnie odnajduję się w grupie. Oczywiście jest odwrotnie bo tak naprawdę lubię samotność i święty spokój.
Niestety udaje mi się przez takie zachowanie dostać pracę, w której potem się męczę, nie śpię po nocach i już nawet siwieję ze zmartwienia i stresu. To błędne koło trwa już kilka lat, a od końca stycznia zaczynam kolejną pracę, do które nie mam predyspozycji żadnych mimo to wygrałam rekrutację.
Nie wiem czy dalej marnować sobie życie czy się spakować i jechać za granicę i zniknąć, co mam ochotę zrobić. Wiem, że znowu będę żyła jak automat a po pracy z kamienną twarzą jak "depresant" chodziła po ulicach. W ostatniej pracy miałam taką depresję że po wyjściu z pracy nawet głowy nie podnosiłam i nie patrzyłam na ludzi a w nocy nie mogłam spać.
Nie wiem co robić i jak w końcu żyć pełnią życia....?Czy są na to jakieś leki?
Nie ma leku na życie i podejmowane w nim decyzje. Leki mogą poprawić nastrój, zmniejszyć lęk i napięcie psychiczne, ale nie rozwiążą za nas problemów. Pozdrawiam.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.