Nawet nie wiem, jak opisać mój problem, bo sytuacja jest mocno nietypowa. Mam 63 lata, choruję na ra

Nawet nie wiem, jak opisać mój problem, bo sytuacja jest mocno nietypowa. Mam 63 lata, choruję na raka, po operacji jestem pod stałą opieką onkologiczną, rokowania są nie najgorsze. Mam 92 letniego ojca i 77 letnią macochę. Mieszkamy w odległości 30 km od siebie. Ojciec choruje i wymaga opieki, którą na co dzień sprawuje macocha, emerytowana stomatolog. Często potrzebują mojej pomocy, której chętnie udzielam. Problem pojawia się wtedy, kiedy muszę się wyłączyć i zająć się swoim zdrowiem, czyli np. poddać hospitalizacji, udać na badania, czy pozostać w domu z powodu gorszego samopoczucia. Wtedy mam telefony z krzykami o hipochondrii, wymyślonych chorobach i porzuceniu biednego taty staruszka. Nie jestem jedynaczką, jest brat i dorosłe wnuki. Macocha od początku kwestionuje moją chorobę, śmiejąc mi się w twarz, że adenocarcinoma nie jest rakiem. Ojciec skupia się wyłącznie na sobie. Jestem osobą samotną i póki co, radzę sobie sama, jeśli już muszę, korzystam z pomocy przyjaciół. Lekarze twierdzą, że mam duże szanse na pokonanie choroby, ale obawiam się, że przy tak ogromnym stresie, jaki fundują mi rodzice, może się nie udać. Nie wiem, jak mam sobie poradzić z tą sytuacją.

3 odpowiedzi


Mogę sobie wyobrazić, że sytuacja, którą Pani opisuje jest bardzo trudna i obciążająca - łączy Pani zmagania z własną chorobą z dużą odpowiedzialnością za bliskich, którzy jednocześnie nie okazują Pani zrozumienia i wsparcia. Ma Pani prawo zadbać o siebie i swoje leczenie bez poczucia winy, ograniczyć wsparcie dla bliskich, kiedy stan Pani zdrowia tego wymaga oraz nie zgadzać się na rozmowy, w których Pani stan zdrowia jest deprecjonowany czy wyśmiewany. Zachęcam Panią do jasnego i konsekwentnego stawiania granic oraz podzielenia odpowiedzialności za opiekę nad ojcem z innymi osobami z rodziny lub/i rozważenia wsparcia zewnętrznego (np. pomoc opiekuńcza). Obecna sytuacja jest źródłem silnego stresu, który może niekorzystnie wpływać na Pani samopoczucie i przebieg procesu leczenia, dlatego ważne jest również korzystanie ze wsparcia przyjaciół, a jeśli to możliwe, także psychologa. Życzę wszystkiego dobrego, a szczególnie spokoju, Bogumiła Pniewska

Uzyskaj odpowiedź dzięki konsultacji online

Potrzebujesz porady specjalisty? Zarezerwuj konsultację online: otrzymasz odpowiedzi bez wychodzenia z domu.


To, co Pani opisuje, jest bardzo trudne i w gruncie rzeczy może sprowadzać się do jednej ważnej rzeczy: nie da się jednocześnie przechodzić leczenia onkologicznego i spełniać wszystkich oczekiwań rodziny - albo tylko jednego jej członka. Ma Pani prawo: - iść do szpitala, - gorzej się czuć, - nie odbierać telefonu, - odmówić pomocy. Pani choroba nie podlega „opinii” macochy – to, że ją kwestionuje, nie zmienia faktów. To, co u Pani może być największą trudnością, to nie sama sytuacja zdrowotna Pani Taty, tylko sposób, w jaki jest Pani traktowana: krzyki, podważanie choroby, wzbudzanie poczucia winy - całkiem zrozumiałe, że ma Pani obawy, jak takie zachowanie może wpłynąć na Panią i Pani proces leczenia. W radzeniu sobie z tą sytuacją może być pomocne twarde i konsekwentne stawianie granicy macosze - wiem, w teorii brzmi łatwo. Chodzi tutaj np. o zasady nieodbierania telefonów w momencie przechodzenia procedur medycznych albo konsekwentne kończenie rozmowy w momencie, kiedy macocha zaczyna bezpodstawnie krzyczeć. Warto się też zastanowić, jaki tak naprawdę jest cel takiego zachowania i czy na pewno jest on podyktowany dobrem Pani Taty - może wtedy łatwiej będzie powiedzieć macosze nie? Może warto byłoby też szczerze porozmawiać z pozostałymi członkami rodziny, jak oni to widzą, co sądzą i realnie podzielić się obowiązkami. Tak jak Pani zauważyła, nie jest sama i szczególnie w tym momencie Pani życia opieka nad Tatą cały czas przekracza Pani możliwości. Najważniejsze jest to, że żeby mogła Pani pomagać Tacie, musi Pani pomóc sobie i zadbać o własne zdrowie. W samolocie maskę tlenową w sytuacji kryzysowej najpierw zakładamy sobie, a dopiero potem pomagamy komuś bliskiemu. Życzę dużo siły i przede wszystkim dużo zdrowia. Pozdrawiam


Szanowna Pani, to co Pani przechodzi jest nieopisanie trudne i wymaga ogromnej siły ducha. Przede wszystkim chcę, aby Pani usłyszała to wyraźnie: Pani zdrowie, Pani życie i Pani proces leczenia są w tej chwili najważniejsze. Ma Pani pełne prawo do tego, aby dbać o siebie, odpoczywać i priorytetyzować swoje potrzeby w momencie, gdy organizm walczy o powrót do pełni sił. To, że spotyka się Pani z niezrozumieniem, a wręcz złośliwymi uwagami ze strony osób, które powinny być dla Pani wsparciem, jest głęboko krzywdzące i niesprawiedliwe. Słowa, które Pani słyszy, mówią wyłącznie o nich, o ich lękach, braku empatii czy niezdolności do zmierzenia się z rzeczywistością Pani choroby, a nie o Pani. Oto kilka kroków, które mogą pomóc Pani chronić swój spokój i swoją energię w tym wymagającym czasie: Ustanowienie Bezpiecznej Granicy: Ma Pani prawo ochrony własnego spokoju. Kiedy czuje Pani, że nadchodzi moment gorszego samopoczucia lub wie Pani, że czekają Panią badania czy hospitalizacja, nie musi Pani wchodzić w polemikę. Zamiast tłumaczyć się ze swojego stanu zdrowia, proszę używać krótkich, stanowczych komunikatów: „Teraz zajmuję się swoim zdrowiem zgodnie z zaleceniami lekarzy. Nie będę dostępna pod telefonem przez następne dni. Wrócę do kontaktu, gdy tylko poczuję się lepiej”. Jeśli telefony stają się źródłem cierpienia, nie ma Pani obowiązku ich odbierać. Może Pani włączać tryb „nie przeszkadzać” w czasie, gdy musi Pani odpoczywać. Rozproszenie odpowiedzialności: To nie jest tylko Pani obowiązkiem dbać o ojca. Skoro jest rodzeństwo i wnuki, warto otwarcie zakomunikować rodzinie sytuację. Proszę napisać do brata i wnuków krótką wiadomość: „Ze względu na moje leczenie onkologiczne, w najbliższym czasie nie jestem w stanie sprawować opieki nad tatą. Proszę, abyście przejęli obowiązki w terminie od daty do daty”. Jeśli rodzice będą dzwonić z pretensjami, może Pani spokojnie odpowiedzieć: „Rozumiem, że jest trudno, dlatego poprosiłam rodzinę o pomoc w tym czasie”. Zadbaj o wsparcie profesjonalne Stres, o którym Pani pisze, jest ogromnym obciążeniem dla organizmu. Jeśli jeszcze tego nie zrobiła Pani, proszę skontaktować się z psychoonkologiem. To osoba, która zrozumie mechanizm tego, co Pani czuje i pomoże Pani zbudować wewnętrzną tarczę przed trudnymi zachowaniami bliskich. Proszę również skonsultować się ze swoim lekarzem prowadzącym w sprawie poziomu stresu. Czasem warto porozmawiać o czasowym wsparciu farmakologicznym, które pomoże wyciszyć układ nerwowy w najtrudniejszych momentach. Wybaczanie sobie Najważniejszą osobą w Pani życiu jest teraz Pani sama. Jeśli poczuje Pani potrzebę odcięcia się od rodziców na jakiś czas, proszę zrobić to bez wyrzutów sumienia. Nie jest Pani złą córką, jest Pani kobietą, która walczy o życie. To, że oni nie potrafią lub nie chcą tego przyjąć do wiadomości, jest ich ograniczeniem, nie Pani winą. Proszę pamiętać o tym, że jest Pani cenna. Pani leczenie wymaga spokoju i skupienia na własnym procesie powrotu do zdrowia. Proszę otaczać się ludźmi, którzy Panią szanują i dają Pani energię, a nie ją odbierają. Przyjaciele, o których Pani wspomniała, to Pani skarb, proszę korzystać z ich obecności i wsparcia zawsze, gdy tego Pani potrzebuje. Czy w Pani otoczeniu jest choć jedna osoba z rodziny, poza rodzeństwem, z którą mogłaby Pani szczerze porozmawiać o tym, jak bardzo zachowanie rodziców wpływa na Pani leczenie?

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.