Miesiąc temu podjęłam psychoterapię poznawczo behawioralną z powodu lęku uogólnionego, ciągłego zama
1
odpowiedzi
Miesiąc temu podjęłam psychoterapię poznawczo behawioralną z powodu lęku uogólnionego, ciągłego zamartwiania się, które jest tak przykre, że czasem całymi dniami jestem w dołku psychicznym. Ale po kolei... 4 lata leczyłam się SSRI,postanowiłam wspólnie z psychiatrą odstawić leki ponieważ chcieliśmy z mężem starać się o dziecko. Niestety po miesiącu lęki zaczęły wracać jak bumerang. Zaczęłam każdego dnia zastanawiać się nad tym jak to będzie w ciąży, przecież leki miały mnie "uzdrowić". Ciągłe myślenie o tym, że lęki wracały spowodowały powrót zaburzeń lękowych. Mój "plan" legł w gruzach. Przecież miałam starć się o dziecko, miałam zajść w ciążę i cieszyć się z tego. Zaczęłam szukać pomocy, czytać i jak się dowiedziałam- żaden lek nie wyleczy lęku. Pojawiło się zwątpienie, beznadzieja i ruminacje- że tyle czasu zmarnowałam... Zapisałam się na psychoterapię poznawczo behawioralną, od miesiąca uczeszczam na cotygodniowe spotkania, które dają mi bardzo dużo, moje samopoczucie zaczęlo się poprawiać, wrócił humor, apetyt. Niestety w głowie była ciągle ta sama myśl- boję się zajść w ciążę, ponieważ boję się cierpienia przez 9 miesięcy, kiedy powinnam być spokojna żeby nie zaszkodzić dziecku a na dodatek nie wskazane jest przyjmowanie leków... To wszystko sprawiło że odsunęłam się od męża, co baaardzo boli, czuję presję rodziców kiedy pojawi się dziecko, sama bardzo pragnełabym je mieć ale jestem przerażona na myśl o ciąży, która jawi mi się jako stan zagrażający mojemu zdrowiu, stan przewlekłego cierpienia, kiedy nie potrafię spać, jeść ani się uspokoić. Boję się cierpienia w ciąży, boję się tego co się ze mną dzieje- jestem przygnębiona moimi myślami,zrezygnowaniem z seksu, boję się ze stracę męża.Na samą myśl o ciąży drżę, choć jeszcze kilka miesięcy temu sama ją planowałam, odstawiłam tabletki. Czuję się w sytuacji bez wyjścia, boję sie, że jak może kiedyś uda mi się przełamać i będę w ciąży to sytuacja mnie przerośnie i....? No wlasnie- widzę siebie na skraju załamanie nerwowego, niepotrafiącą zredukować lęku, dławiącą się ze strachu. Te myśli sprawiły, że po miesiącu terapii wróciło maksymalne przygnębienie i niepokój. Boję sie, że mój lęk jest tak duży, że psychoterapia nie pomoże, właściwie skąd ten kryzys? Czy to możliwe żeby przestać unikać seksu, dobrze myślęć o ciąży, bez lęku, cieszyć się planowaniem ciąży? O wszystkich wątpliwościach rozmawiam z moją psychoterapeutką, jednak moje spotkanie dopiero za 6 dni a co chwilę do głowy wpadają nowe wątpliwości. Dziękuję za wsparcie.
Sama Pani odpowiada sobie na pytanie po co Pani lęki i nerwica... :) chronią Panią przed staniem się matką... Psychoterapia, psychoterapia i jeszcze raz psychoterapia, jak behawioralna nie pomoże, niech Pani pomyśli o psychodynamicznej. Powodzenia
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.