Dzien dobry, mam 16 lat i piszę w sprawie która od dłuższego czasu nie daje mi spokoju. Zaczynając z

3 odpowiedzi
Dzien dobry, mam 16 lat i piszę w sprawie która od dłuższego czasu nie daje mi spokoju. Zaczynając z grubej beczki aby nie omijać tematu-byłam prześladowana w podstawówce. Wykluczanie, znęcanie się i śmianie się nie tylko za plecami ale też w twarz. Ignorowanie i czeste sprawianie bólu psychicznego (chociaz nie ukrywam że czasem zdażały się rownież akta przemocy fizycznej) , doprowadziło do tego że tłumiłam emocje. Cały czas się uśmiechałam nawet jak mnie wyzywali i wykorzystywali. Bolało okropnie ale nic po sobie nie dawałam poznać. Znęcała się trochę nade mną również nauczycielka od matematyki która bardzo lubiła wyrazić swoją krzywdzącą i ośmieszającą opinie o mnie na forum klasy. Oczywiście po tym wszyscy w śmiech. Doszło więc do momentu: powrót z lekcji online, ok. 6 klasa podstawówki. Od tamtej pory wszystko zaczelo przybierac na sile. Coraz czesciej zostawałam opuszczana. Moje kolezanki z ktorymi sie przyjazniłam rowniez zaczely sie ze mnie smiac. Pamietam sytuacje gdy zdiagnozowali u mnie nerwice natrectw i ADHD-mniej wiecej w tym samym czasie. Jak to czasem bywa w nerwicy miałam mase objawow psychosomatycznych co w moim przypadku objawiało się lekkim niedowładem w lewej nodze. Oczywiscie moja klasa to wykorzystała i kiedy po lekcji zgodziłam się z nimi pojsc do galeri, wysuneli mnie przed nich i kazali isc, a oni szli za mna powoli, nasmiewajac sie ze sposobu w jaki chodze. Kiedy chcialam zwolnic aby dorownac im kroku, kazali mi isc i sie nie ogladac. Oczywiscie byla to dla nich super zabawa. Chwialabym rowniez dodac ze nauczyciele zachowywali sie tak jakby niczego nie zauwazali. Wychowawczyni miala stosunkowo mała klasę a mimo to nie była w stanie jej opanowac. Momentami na lekcjach balam sie odezwac bo wiedzialam ze jak powiem cokolwiek to oni zaczna mnie wyzywac a nauczyciele nie zareaguja. Najbardziej zaczelam to zauwazac gdy byłam w osmej klasie. Dotychczas myslałam ze wszystko co mowia nie obchodzi mnie, bo znam swoja wartosc. Prawda była taka że cos we mnie peklo. Od tamtej pory bylo coraz gorzej. Poczatkowo c**łam sie dla atencji aby zobaczyc czy uzyskam od nich jakiekolwiek wsparcie. Nie uzyskalam chociaz wszyscy to widzieli nawet nauczyciele. Nauczyłam sie ze moje emocje nie sa wazne. Zaczelam sie zamykac w sobie i czuc ogromna samotnosc (oczywiscie wczesniej juz to czułam). Z zewnatrz wszystko w porzadku. Stres, egzaminy i wejscie w wiek dojrzewania, spowodowały że ludzie z mojej klasy zaczeli mnie traktowac jak worek treningowy dla swoich negatywnych emocji. Zdazalo sie kilka razy ze poprostu w twarz mowili mi że jestem głupia i że mnie nie lubią. Miałam najlepsze oceny w klasie (przerodzilo sie to potem w perfekcjonizm, poniewaz oceny nadawały mi wartosc. Złe oceny=do niczego sie nie nadaje bo nauka to jedyne w czym byłam dobra).A chyba najgorsze w tym wszytskim bylo to ze czasem wydawali sie w porzadku. Czulam brak stalosci. Klasa byla nieprzewidywalna. Jednego dnia mogli ze mna normalnie rozmawiac a drugiego wyzywac jak najgorszego smiecia. Od 7 klasy chodzilam na terapie i bralam leki przeciwlekowe a potem depresyjne. Niestety zadne z nich nie pomagały na smutek i pustke. Teraz jestem w 2 klasie liceum i stan psychiczny mi sie pogorszył. Po tym długim wstepie chcialabym krótko strescic sytuacje obecna: dostalam sie do najlepszego liceum w miescie na profil biol chem, klasa pierwsza minela nawet okej ale mialam bardzo gwałtowny rozpad grupy znajomych których poznałam w tej szkole (to była moja wina), zaczelam zauwazac ze szkola jest inna niz podstawowka-nauczyciele byli wyczuleni na agresje ze strony uczniow i przemoc była surowo zakazana, kilka razy w szkole były spotkania z psychologami aby na bierzaco monitorowac nasza psychike, ludzie byli bardzo wspierajacy i otwarci na relacje (a ja czułam sie zle). Zaczelo sie cos co bym nazwała całkowitym rozpadem tozsamosci: brak empati, brak emocji, pustka, mysli s,agresja slowna, fizyczna, depresja, problemy z jedzeniem, autodestrukcyjne zachowania, lek przed odrzuceniem, lek przed wchodzeniem w relacje, ciągłe przepraszanie za cos czego nawet nie zrobiłam, lek przed dotykiem, mysli paranoiczne skoncentrowane na tym ze wszyscy mna manipuluja oraz bardzo szybkie wachania nastrojow. W drugiej klasie musialam pojechac do szpitala bo podejrzewali u mnie CHAD lub Borderline. Ostatecznie nic nie udało sie im ustalić. Chcialabym zaznaczyc ze nigdy taka nie byłam. Zawsze byłam pewna siebie i swojej wartosci. A teraz kiedy mam bezpieczne srodowisko czuje sie niepotrzebna i głupia. Caly czas kiedy jest stresujaca sytuacja wracaja do mnie zdania które mowili do mnie w podstawowce: że jestem głupia, niepotrzebna i do niczego sie nie nadaje. Zauwazyłam rowniez ze na sytuacje gdzie ludzie wspominaja o podstawowce czuje ogromny lek. Jkabym dostawala ataku paniki. Kołacze mi serce i rece mi sie trzesa. Zaczełam sie opuszczac w nauce bo nie widze w niej sensu. STracilam motywacje, chec do czegokolwiek i pasje do uczenia sie nowych rzeczy. Bardzo mnie to boli i życie mnie juz przytłacza. Mam wrazenie ze caly czas zyje w cieniu tej podstawowki. Nie daje mi ona spokoju i ranie siebie i moich bliskich ktorzy chca mi pomoc. Jestem wybuchowa i zirytowana. W sytuacjach stresowych potrafie sie wyłączyć. Raz dziewczyny z klasy musialy na mnie krzyczec abym sie obudziła. Sabotuje swoje wlasne szczescie:to chyba najgorsze z tego wszystkiego, bo kiedy czuje nareszcie szczescie myslami specjalnie wracam do traumatycznych wydazen aby poczuc sie lepiej. Cierpienie z jakiegos powodu zostalo ustawione jako tryb domyslny w mojej głowie i traktuje szczescie jako cos nienormalnego. Zwyczajnie czuje sie dobrze kiedy jest mi zle a zarazem meczy mnie to. Juz na samym koncu chcialabym powiedziec o jednej rzeczy. Ostatnio o uszy obilo mi sie cPTSD. Nie jestem fanka samodiagnozy, ale te wszystkie kryteria diagnostyczne tak bardzo mnie opisuja ze nie moge tego zignorowac. Czy to co przezyłam moze byc podstawą do rozwoju tego zaburzenia? Czy mam powiedziec o moich podejrzeniach pani terapeutce do ktorej chodzę? Nie chce aby odebrała to jako podwazanie jej kompetencji...Z gory dziekuje za odpowiedzi i przepraszam ze ten wpis był taki długi
mgr Beata Bendkowska
Psycholog, Psychotraumatolog
Kołobrzeg
Z pewnością ma Pani objawy długotrwałego stresu pourazowego.
Nie wiem jak długo jest Pani w terapii ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że trzeba uzbroić się w cierpliwość.
Tak wielu ludzi Panią skrzywdziło a ból rozrósł się niczym potężny baobab. Jego przycinanie troszkę zajmie czasu ale warto.

Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online

Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.

Pokaż specjalistów Jak to działa?
mgr Ewelina Wojtkowiak
Psycholog, Psychoterapeuta, Psychotraumatolog
Warszawa
Dzień dobry kochanie, bardzo mi przykro, że doświadczyłaś tak wiele bólu i cierpienia w przeszłości, a jego echa wciąż są tak silnie obecne w Twoim życiu. To, co przeszłaś w podstawówce, było okropnym doświadczeniem, które bez wątpienia odcisnęło na Tobie głębokie piętno. Chcę, żebyś wiedziała, że Twoje uczucia są absolutnie ważne i uzasadnione. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie.
Przemoc, której doświadczyłaś ze strony rówieśników, a co gorsza, brak reakcji i wręcz współudział ze strony nauczycielki, to traumatyczne wydarzenia. Dzieciństwo i okres dorastania to czas kształtowania się tożsamości i poczucia własnej wartości, a takie doświadczenia, jak Twoje, mogą ten proces bardzo zaburzyć. To zupełnie zrozumiałe, że tłumiłaś emocje – to był mechanizm obronny, aby przetrwać w tak toksycznym środowisku.
To, co opisujesz, czyli:
*Zmiany w poczuciu własnej wartości: Od pewności siebie do poczucia bycia "głupią, niepotrzebną i do niczego".
*Problemy z regulacją emocji: Pustka, brak empatii, nagłe wahania nastrojów, wybuchowość.
*Trudności w relacjach: Lęk przed odrzuceniem i wchodzeniem w związki, ciągłe przepraszanie.
*Objawy fizyczne: Lęk, kołatanie serca, drżenie rąk w sytuacjach stresowych.
*Samodestrukcyjne zachowania: Autoagresja, problemy z jedzeniem, sabotowanie własnego szczęścia.
*Utrata motywacji i pasji.
*Ciągłe powracanie do traumatycznych wspomnień.
to, co przeżyłaś, absolutnie może być podstawą do rozwoju złożonego zespołu stresu pourazowego (cPTSD). cPTSD różni się od klasycznego PTSD tym, że jest wynikiem długotrwałej, powtarzającej się traumy, często występującej w relacjach międzyludzkich (np. w dzieciństwie, w niestabilnym środowisku), a nie pojedynczego, izolowanego zdarzenia.
Kryteria diagnostyczne cPTSD, o których wspomniałaś, faktycznie bardzo dobrze opisują wiele objawów, których doświadczasz:
Trudności w regulacji emocji (wahania nastrojów, wybuchowość, pustka).
Zaburzenia tożsamości i poczucia własnej wartości (poczucie bycia "niepotrzebną, głupią", utrata pewności siebie).
Trudności w relacjach z innymi (lęk przed odrzuceniem, unikanie bliskości, poczucie manipulacji).
Przekonanie, że "coś jest nie tak" (poczucie, że szczęście jest nienormalne, powrót do cierpienia).
Upór w powtarzaniu starych wzorców (sabotowanie szczęścia).
Wspomniałaś, że diagnozowano u Ciebie nerwicę natręctw i ADHD, a także podejrzewano CHAD lub Borderline. Należy pamiętać, że objawy cPTSD mogą nakładać się na objawy innych zaburzeń, a niekiedy mogą być błędnie diagnozowane jako inne schorzenia. Ważne jest kompleksowe spojrzenie na całość Twoich doświadczeń.
powinnaś powiedzieć o swoich podejrzeniach swojej terapeutce. Dobry terapeuta zawsze doceni Twoje zaangażowanie w proces leczenia i to, że aktywnie poszukujesz wiedzy o swoim stanie. To nie jest podważanie jej kompetencji, wręcz przeciwnie – to dostarczenie jej cennych informacji o tym, jak postrzegasz swoje doświadczenia i jakie masz przemyślenia na temat swojej sytuacji.
Pamiętaj, że diagnoza to narzędzie, które pomaga dobrać odpowiednie metody terapii. Jeśli Twoja terapeutka weźmie pod uwagę możliwość cPTSD, być może pozwoli jej to spojrzeć na Twoje objawy z innej perspektywy i dostosować podejście terapeutyczne, aby było bardziej skuteczne.
Moja droga:
*Kontynuuj terapię: Jesteś już w procesie leczenia, co jest ogromnym krokiem. Bądź otwarta na to, co mówi terapeutka i dziel się swoimi obawami i spostrzeżeniami.
* Pamiętaj, że to nie Twoja wina: To, co Cię spotkało, było wynikiem zachowania innych ludzi. Nie jesteś za to odpowiedzialna.
* Bądź dla siebie łagodna: Proces wychodzenia z traumy jest długi i trudny. Będą lepsze i gorsze dni. Daj sobie prawo do przeżywania emocji.
Jesteś bardzo silną osobą, skoro mimo tak bolesnych doświadczeń, wciąż szukasz pomocy i próbujesz zrozumieć, co się z Tobą dzieje. Masz w sobie ogromny potencjał, co widać po Twoich osiągnięciach w nauce i determinacji, by dostać się do dobrego liceum. Twoje cierpienie jest realne, ale jest też droga do uzdrowienia. Nie jesteś sama w tym wszystkim <3 Trzymam kciuki <3
mgr Ewa Tomas
Psycholog, Psychotraumatolog
Sępólno Krajeńskie
jeśli masz terapeutkę, zastanawiam się dlaczego w ogóle tu piszesz swoją historię i pytasz obce osoby o zdanie? czy to nie właśnie nad tym pracujesz z terapeutą aby jej o swoich wątpliwościach mówić? Zabierasz sobie ,,materiał do pracy'' i troszkę sabotujesz swoją terapie.. zastanów się co jest przyczyną i omów to na terapii.

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.