Szpital Kliniczny im. Księżnej Anny Mazowieckiej w Warszawie

Szpital Kliniczny im. Księżnej Anny Mazowieckiej w Warszawie

Zobacz inne placówki

Kogo szukasz?

Szukaj innej specjalizacji

O nas

Szpital przy ul. Karowej jest zakładem najwyższego poziomu referencyjności, gdzie opiekę znajdą pacjentki z ciążą zdrową, ale też powikłaną chorobami zdiagnozowanymi przed i w trakcie ciąży. Szpital specjalizuje się w prowadzeniu pacjentek z cukrzycą ciężarnych, nadciśnieniem, zakażeniami, problemami nefrologicznymi, chorobami autoimmunologicznymi, wątroby i krwi, z zagrażającym porodem przedwczesnym oraz z ciążą mnogą. Szpital oferuje szeroki zakres operacji ginekologicznych, również z zastosowaniem laparoskopii. W Oddziale onkologicznym leczone są pacjentki z chorobami nowotworowymi narządu rodnego. Oddział endokrynologii ginekologicznej jest jedynym o tym profilu wysokospecjalistycznym ośrodkiem w regionie.
W szpitalu funkcjonują wysokospecjalistyczne oddziały neonatologiczne, gdzie prowadzone jest leczenie chorych i urodzonych przedwcześnie noworodków z wykorzystaniem nowoczesnej aparatury medycznej i światowych schematów leczenia.
Na bazie szpitala działają: II Klinika Położnictwa i Ginekologii, Klinika Endokrynologii Ginekologicznej oraz Klinika Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Szpital prowadzi Specjalistyczną Poliklinikę, ma pełne zaplecze diagnostyczne i laboratoryjne.
więcej O nas

Usługi

Specjaliści

Adres

Szpital Kliniczny im. Księżnej Anny Mazowieckiej w Warszawie
Karowa 2, 00-315 Warszawa
Ubezpieczenia
  • NFZ

Opinie o specjalistach (138)

138 opinii

Sprawdzamy wszystkie opinie. Moderujemy je zgodnie z naszymi zasadami, dowiedz się więcej o opiniach i sposobie obliczania gwiazdek na Dowiedz się więcej Dowiedz się więcej o opiniach

    S

    Kontekst - po porodzie przedłużał nam się pobyt w szpitalu na Karowej bo noworodek nie przybierał na wadze. Byłam bardzo zestresowana i kiedy kolejny raz (6 dni od porodu) znowu waga spadła, zaczęłam płakać ze stresu i strachu. W tym momencie zostałam wyciągnięta na obchód ginekologiczny prowadzony przez dr Pietraszewską. Tam usłyszałam, przy kilku innych osobach, takie teksty jak: "przestań się mazać" "ogarnij się" "ja też rodziłam i jakoś sobie dałam radę" Rozmawiajac o tym potem z personelem na oddziale położniczym ewidentnie dało się wyczuć, że dr jest znana ze swojego podejścia do pacjentek. Osobiście nie powierzyłabym jej pilnowania lady w sklepie mięsnym, a co dopiero opieki nad pacjentami. Pietraszewska przynosi wstyd temu szpitalowi, a szkoda, bo cała reszta personelu opiekowała się nami cudownie.

     • lek. Beata Pietraszewska konsultacja ginekologiczna  • 

    A

    Moje spotkanie z doktorem miało miejsce już jakiś czas temu przy przyjęciu do szpitala. Nie spotkałam jeszcze tak gburowatego, nieprzyjemnego, mało kontaktowego lekarza, do stażystek lub praktykantek zwracającego się per panienki.
    Nie przyjął mnie do szpitala - mimo skierowania, zlecił dalsze badania.
    Mylił się co do diagnozy, co okazało się już przy pierwszym badaniu USG - sytuacja zakończyła się trudną operacją w tym samym szpitalu.
    Mam nadzieję, że go już nie spotkam na swojej drodze. Nie polecam

     • dr n. med. Roman Szczecina Inny  • 

    J

    Nie polecam.
    Lekarz na zakończenie powiedział: "nie gwarantuje że dziecko urodzi się zdrowe"
    Przez 20 minut w trakcie usg siedział w ciszy
    Dwóch innych Panów bylo w gabinecie - nie wiedziałam kim są...
    Nie miły, bez empatii i po prostu najgorsze przeżycie dla kobiety.

     • dr n. med. Paweł Milewczyk Inny  • 

    A

    Miałam kontakt z panią doktor na IP na Karowej. Pani Katarzyna była niezadowolona, ponieważ przyjechałam z innego szpitala spoza Warszawy, pomimo że wytłumaczyłam dlaczego (nie było dyżurnego ginekologa i musiałabym spędzić 3 dni na oddziale, a pani doktor sprawdzenie czy nie sączą się wody płodowe zajęło 15 min.) Usłyszałam wtedy, że nie mogę wybierać sobie szpitala i powinnam tam zostać. Gdy powiedziałam, że nie mam ze sobą wkładki higienicznej pani doktor skomentowała, że w takim razie chyba aż tak się ze mnie nie sączy skoro nie mam ze sobą wkładki. Po badaniu USG kolejna przykra uwaga "ma pani tyle wód płodowych, że mogłaby obdarować 3 osoby". Przez cały czas miałam wrażenie, że niepotrzebnie przyjechałam i robię tylko problem. Zaskoczona jestem, że osoba, która skończyła studia psychologiczne może mieć takie podejście do zestresowanej i przestraszonej pacjentki.

     • dr n. med. Katarzyna Suchta Inny  • 

    Z

    Trafiłam na sor z wielkiem bolem oraz krwawieniem. Badanie które przeprowadzila mi pani doktor będzie traumatyczne do końca życia. Zero wytłumaczenia co zamierza zrobić. Komenatrze bardzo nie na miejscu. Bardzo odradzam.

     • lek. Beata Pietraszewska Inny  • 

    B

    Bardzo niemiła Pani Doktor.
    Pretensjonalna, bez empatii i z wielkim poirytowaniem odpowiada na zadawane pytania...
    Wizyta odbywa się przy otwartych drzwiach, co jest karygodne!
    Nie szuka przyczyny zgłaszanej dolegliwości, jedynie mówi, że tak ma być, jest to normalne i nie ma żadnego rozwiązania.
    Przy niewyrażeniu zgody na wszystkie badania (zgoda jest dobrowolna) mówi, że bez tego nie ma zamiaru pomóc.
    Jestem bardzo niezadowolona z wizyty, a przed umówieniem się lepiej przemyśleć czy warto tracić czas i nerwy na tą Panią!

     • dr n. med. Katarzyna Suchta Inny  • 

    dr n. med. Katarzyna Suchta

    Szanowna Pani.
    Jeżeli podejmuje Pani decyzję o umieszczeniu opinii i opisu sytuacji, byłoby miło trzymać się faktów.
    Faktem jest, że nigdy nie była Pani u mnie na wizycie ani w poradni przyszpitalnej, ani w żadnej innej placówce.
    Jednorazowo konsultowałam Pani córkę, z którą zgłosiła się Pani na SOR z powodu bolesnej miesiączki. Zaproponowałam podanie leków rozkurczowych oraz przeciwbólowych na co Panie nie wyraziłyście zgody argumentując, że nie będzie Pani „faszerowała córki farmakologią”. Nie wyraziłyście Panie także zgody na rozebranie się, badanie ginekologiczne ani badanie USG, co uniemożliwiło rzetelną ocenę sytuacji. Na pytanie, jakie w takim razie są Pani oczekiwania, odpowiedziała Pani, że oczekuje wykonania diagnostyki bolesnych miesiączek poprzez zlecenie badań hormonalnych. Wyjaśniłam Pani, że w trybie ostrodyżurowym na SOR nie ma takiej możliwości, natomiast wystawiłam córce skierowanie w trybie cito do poradni ginekologiczno-endokrynologicznej. Wyjaśniłam jakie poza hormonalnymi mogą być przyczyny bolesnych miesiączek (m.in. endometrioza, adenomioza czy nieprawidłowości anatomiczne), a także poinformowałam, że nie ma możliwości przeprowadzenia pełnej diagnostyki bez badania ginekologicznego i USG. Dodatkowo uzyskała Pani informację, jakie leki należy przyjmować przeciwbólowo. Ponadto, ponieważ argumentowała Pani, że zalecam lek, którego nie ma w aptekach, została Pani przedstawiona aplikacja internetowa służąca sprawdzeniu dostępności leku w aptekach oraz podanych kilka najbliższych placówek, gdzie lek jest dostępny.
    Podczas całej rozmowy nie użyłam sformułowania, że jak Pani twierdzi „tak ma być, jest to normalne i nie ma żadnego rozwiązania”, ani tym bardziej że „nie mam zamiaru pomóc”, a takie twierdzenia z Pani strony są niczym innym, jak bezzasadnym pomówieniem.
    Mimo wszystko życzę Pani i córce dużo zdrowia.


    Miałam do czynienia z panią doktor w momencie poronienia w szpitalu. Na to jak się w stosunku do mnie zwracała i co mówiła nie mam słów. „Myśli pani, że jest pani jedyną kobietą na świecie co poroniła”, „pracuje na onkologii i tam się dzieją prawdziwe tragedie”, „jest pani w 18 tygodniu i niektórzy chcą nawet pochowac coś takiego” i inne agresywne ubliżające mi zwroty w tym przy samym usg stwierdzającym śmierć dziecka to coś na co nie powinno być społecznego przyzwolenia. Jest to sprawa dla mnie niezwykle trudna i bolesna i mam nadzieje, że nie spotka to żadnych innych pacjentek.

     • Agnieszka Gardyszewska Inny  • 

    P

    Pierwszy raz musiałam poprosić lekarza aby przestał na mnie krzyczeć.

    Miałam podany zastrzyk na oddziale i Panie pielęgniarki powiedziały, że musze pilnować aby za 30 min wrócić aby mogły mi pobrać krew, gdy weszłam do gabientu Pani Jarosz-Cedro z racji, że zostało już mniej niż 15 minut a wydawało mi się, że pacjentka przede mną dość długo miała robione badania chciałam spytać czy się wyrobię z USG czy jednak powinnam przyjść po pobieraniu, zaczęłam mówić "przepraszam Panią Doktor bardzo ale ja niestety o 10:40 muszę wrócić na pobieranie krwi i nie wiem czy zdążę" w tym momencie Pani Doktor zaczęła wymachiwać rękami i pokazywać mi na drzwi krzycząc (tutaj niestety nie przesadzam bo aż Pani sekretarka wstała i zaczęła się na nas patrzeć), że ona nie musi wogóle mi robić tego badania, że ja mogę sobie po prostu pójść, ona ma tyle pacjentek, że ja jej nie będę pośpieszać, to nie jej wina, że mój oddział tak ustawia i mogę sobie iść. Gdy zaczęły mi widocznie lecieć łzy Pani Doktor niestety nie przestawała aż wprost nie poprosiłam. Do końca badania zwracała się do mnie ostro, zostawiła wyniki na łóżku, wyszła za mną z gabinetu i na koniec kazała zadzwonić sekretarce na oddział aby zwrócić uwagę pielęgniarkom (które akurat były wspaniałe i mnie uspokajały po powrocie).

    W życiu nie byłam tak potraktowana, w rodzinie mam sporo lekarzy i po tym jak im opowiedziałam co się wydarzyło każdy z nich aż nie mógł uwierzyć, że tak można potraktować pacjenta. Rozumiem, że Pani Doktor mogła mieć gorszy dzień ale nie powinna się wyładowywać na ludziach którzy zestresowani swoimi własnymi wynikami i chorobami przychodzą do niej oczekując opieki i pomocy.

     • Iwona Maria Jarosz-Cedro Inny  • 

    K

    Moje wspomnienie z kontaktu z Panem doktorem jest sprzed kilkunastu lat. Trafiłam na niego w szpitalu na Karowej, z jakoby zaburzeniami tętna płodu, na dwa miesiące przed terminem porodu. Nie będę opisywała tu całej historii, ale Pan doktor zalecił podanie oksytocyny, aby zbadać czy podczas skurczów nadal te zaburzenia będą występowały. Nie zgodziliśmy się. Leżałam w pojedynczej sali, wieczorem wyproszono mojego męża. Po jego wyjściu lekarz ponownie próbował mnie przekonać do podania oksytocyny. Nie zgodziłam się i poprsiłam o monitorowanie tętna. Po nocy spędzonej na oddziale wypisałam się na własne żądanie po wcześniejszej konsultacji telefonicznej z innym lekarzem, który prowadził ciążę. W innym szpitalu spędziłam 3 kolejne dni podpięta pod ktg. Zaburzenia tętna się nie powtórzyły a córka urodziła się zdrowa dwa miesiące później. Wychodząc 'na żądanie' udało nam się zabrać ostatni odcinek ktg, dosyć długi wydruk, z kilku ostatnich godzin pobytu w szpitalu. Ten fragment wydruku nie potwierdzał zaburzeń tętna.

     • dr n. med. Roman Szczecina Inny  • 

    P

    Najgorszy ginekolog jakiego mogłam spotkać na swojej drodze. Na chwilę przed planowanym cesarskim cięciem pan ten stwierdził, że nie ma podstaw do cięcia, gdzie wcześniej trzech innym lekarzy potwierdziło diagnozę i skierowało mnie na cięcie. Takiej dawki negatych emocji nikomu nie życzę, jakie zafundował mi ten lekarz w ciąży. USG przez niego wykonane nie trwalo nawet 5 minut i to wystarczyło podważyć diagnozę trzech innych lekarzy z którzy USG wykonywali przez 20-30 minut. Doktor przepowiedział także poród najdalej na następny dzień, nic takiego się nie wydarzyło. Nie polecam.

     • Szpital Kliniczny im. Księżnej Anny Mazowieckiej w Warszawie Inny  • 

Wystąpił błąd, spróbuj jeszcze raz

Najczęściej zadawane pytania