Marta Kuklewicz

Weterynarz

Adresy i kontakt

Ostatnia opinia

  • Nie wyobrażamy sobie, aby inny lekarz zajmował się naszym kotem. Pani Doktor uratowała kotce życie, przeprowadzając sterylazację obumarłej (i gnijącej) ciąży oraz ucięcie martwego ogona, a następnie walcząc z kolejnymi chorobami, które ujawniały się u naszego kota (nadżerki na języczku, grzybica uszu, ropiejący wrzód) - adopowanego ze schroniska jako \"zdrowy\". Pani Doktor ma nie tylko rozległą wiedzę, którą potrafi zastosować, ale również wyjątkową intuicję i wspaniałe podejście do zwierząt. Nie traktuje pacjenta rutynowo, jak mieliśmy przykład zaobserwować u innych znanych wetów, ale widać, że zawsze zastanawia się nad leczeniem i zawsze wybiera właściwie. Po każdej wizycie widać było poprawę, chyba nawet kot to zauważył, bo przyzwyczaił się do Pani Doktor i pozwala zrobić sobie wszystko, nie lubi tylko mierzenia temperatury, ale trudno się dziwić. Mam nadzieję, że nasza Milka podziękuje kiedyś za opiekę swoim ślicznym mruczeniem. My jesteśmy wdzięczni i darzymy Panią Doktor wielkim zaufaniem i sympatią.

  • Pytania od pacjentów

    Ten lekarz nie odpowiedział jeszcze na żadne pytanie

    Martwisz się swoim zdrowiem?

    Zadawaj pytania 23 tysiącom lekarzy i specjalistów, odpowiedź na swoje pytanie otrzymasz średnio w przeciągu 48 h, zupełnie za darmo.

    Zadaj pytanie naszym specjalistom

    Ocena pacjentów

    5

    Ogólna ocena
    1 opinia

    • Punktualność
    • Zaangażowanie
    • Gabinet
    • Nie wyobrażamy sobie, aby inny lekarz zajmował się naszym kotem. Pani Doktor uratowała kotce życie, przeprowadzając sterylazację obumarłej (i gnijącej) ciąży oraz ucięcie martwego ogona, a następnie walcząc z kolejnymi chorobami, które ujawniały się u naszego kota (nadżerki na języczku, grzybica uszu, ropiejący wrzód) - adopowanego ze schroniska jako \"zdrowy\". Pani Doktor ma nie tylko rozległą wiedzę, którą potrafi zastosować, ale również wyjątkową intuicję i wspaniałe podejście do zwierząt. Nie traktuje pacjenta rutynowo, jak mieliśmy przykład zaobserwować u innych znanych wetów, ale widać, że zawsze zastanawia się nad leczeniem i zawsze wybiera właściwie. Po każdej wizycie widać było poprawę, chyba nawet kot to zauważył, bo przyzwyczaił się do Pani Doktor i pozwala zrobić sobie wszystko, nie lubi tylko mierzenia temperatury, ale trudno się dziwić. Mam nadzieję, że nasza Milka podziękuje kiedyś za opiekę swoim ślicznym mruczeniem. My jesteśmy wdzięczni i darzymy Panią Doktor wielkim zaufaniem i sympatią.