Adres

Aleja Legionów 52, Łomża
Pracownia Psychologiczna Ewa Poleszuk

Lekarz nie ma włączonego kalendarza pod tym adresem


Gotówka

Moje doświadczenie

Usługi i ceny

Badania kierowców


Aleja Legionów 52, Łomża

150 zł

Pracownia Psychologiczna Ewa Poleszuk


Badania psychologiczne


Aleja Legionów 52, Łomża

100 zł

Pracownia Psychologiczna Ewa Poleszuk


Poradnictwo psychologiczne


Aleja Legionów 52, Łomża

100 zł

Pracownia Psychologiczna Ewa Poleszuk


Psychoterapia dzieci


Aleja Legionów 52, Łomża

100 zł

Pracownia Psychologiczna Ewa Poleszuk


Psychoterapia partnerska


Aleja Legionów 52, Łomża

120 zł

Pracownia Psychologiczna Ewa Poleszuk

Opinie

Jesteś po wizycie u tego specjalisty?

Podziel się wrażeniami! Przyszli pacjenci pewnie tu zajrzą i będą Ci wdzięczni.

Zostaw swoją opinię

Odpowiedzi na pytania

2 odpowiedzi udzielonych przez lekarza na pytania pacjentów na ZnanyLekarz.pl


  • Zawsze chciałam mieć pieska wiec przygarnelam małego szczeniaka juz po jednym dniu mały sprawiał problemy bo maz się nie wysypial i nie można było go zostawić samego w domu wiec po trzech dniach postanowiłem ze go oddam komuś w dobre ręce choć wiedziałam ze jakby został ze mną to bym się z nim meczyla bo ani wyjść z domu ani oka nie zmrozyc w nocy a męża mam tylko na weekendy a z drugiej strony wiedziałam ze jak go oddam to przeżyje to bardzo i tak się stało. Wczoraj oddalam go a teraz nie mogę sobie z tym poradzić wszystko mi go przypomina wpadam w napady płaczu nie potrafię przestać myśleć o nim. Proszę o pomoc co mam zrobić żeby wyleczyć się jakoś z tego. Chciałam jeszcze dodać ze jestem osoba bardzo wrażliwa emocjonalnie.

    Decyzję o posiadaniu psa zawsze warto dobrze przemyśleć. Posiadanie psa to bardzo odpowiedzialne i absorbujące zadanie, w szczególności na początku gdy jest szczeniakiem. Wymaga dużo opieki czułości i nauki. Myślę, że decyzja zapadła zbyt pochopnie, tym bardziej że nie mieszka Pani sama. Skoro pieska oddała Pani w dobre ręce to może go Pani odwiedzać, kupić karmę, smakołyk. Piesek już zapewne przyzwyczaił się do nowych właścicieli. Następnym razem proszę się poważnie zastanowić i omówić z domownikami szczegóły posiadania zwierzaka. Pozdrawiam.

    Ewa Poleszuk

  • Koniec października i początek listopada był dla mnie trudny jak i dla całej rodziny.Tata chorował na astmę i na serce,ostatnie trzy tygodnie swojego życia spędził na szpitalnym łóżku.W połowie listopada tata zmarł...serce stanęło.Prawie codziennie albo w dzień lub wieczorem starałam się odwiedzić.Było to dla mnie trudne jak przychodzilam,musiałam opanować płacz gdy widziałam jak on się męczy. W niedziele bardzo chciał wrócić do domu chociaż mówiliśmy mu że dopiero we wtorek ma wracać do domu a on był pewny że w niedzielę.Po dłuższej rozmowie to zrozumiał ,chciał aby każde z dzieci i mama tego dnia przyszli fo odwiedzić najbardziej pytał o mnie i o brata,tego dnia miałam nie iść bo byłam przeziebiona i nie chciałam zarażać ale jak tata chciał to przyszłam.Jak zawsze przyszłam,zrobiłam mu herbatę i nie chciał nic jeść.Trochę spał to ja się w tym czasie uczyłam i jak się przebudzal to pytał co robię,trochę pozartowal jak zawsze i tego dnia mówił do mnie inaczej niż zawsze ale czuł się naprawdę lepiej niż wcześniej.Powiedziałam z godzinkę i mówiłam że muszę już iść bo ciemno i zle sie czulam.Mówił żebym uważała i poszłam.Wieczorem do mamy dzwonią ze szpitala...już miałam iść spać nagle mama dzwoni,na początku nie uwierzyłam bo na prawdę dobrze się czuł po chwili rozmowy jednak nie...to był taki ból w sercu,cała się trzeslam i płakałam głośno.Spakowalam się szybko i zadzwoniłam do przyjaciela czy przyjedzie po mnie do internatu i odwiezie do domu,zgodził się.Ale to nie ważne od tego dnia wszystko jest dziwne w tym życiu.Dzień w którym przywieźli tatę do domu to każdy siedział cały czas przy trumnie,w nocy nie chciałam spać tylko siedzieć przy tacie wspominając sobie wspomnienia tak przez trzy dni..Nie chciałam jeść ale zmuszani mnie zjadłam trochę i godziną snu.Nie chciałam trafić już taty..to jest za szybko...teraz nic nie chce mi się robić,nie chce mi się uczyć,jeść,czasami nawet spać,życie straciło sens,chce mi się ciągle płakać jak sobie przypomnę całą sytuacje,jestem bardzo nerwowa,krzyczę na wszystkich z kim rozmawiam.Ale mój przyjaciel a teraz chłopak wspiera mnie ale to jakby nic mi nie daje.W święta było najgorzej...nie wiem co ze sobą zrobić.Proszę o pomoc.

    Strata tak bliskiej osoby to z pewnością jedno z najbardziej stresujących wydarzeń w życiu. Proces żałoby trwa około roku ale każdy na swój sposób inaczej przez nią przechodzi. Jest to bardzo trudne, wymaga akceptacji, wyciszenia emocji, ukojenia żalu, goryczy itd. Zapraszam na spotkanie. Zachęcam też do lektury "Żal po stracie, czyli o przeżywaniu żałoby" "Anny Dodziuk.

    Ewa Poleszuk

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.

Moje doświadczenie