Zdjęcie młodej kobiety z depresją podczas wizyty

Psychoterapia? Nigdy w życiu!

Napisano przez w Psychologia19 stycznia 2015 Brak komentarzy.

Nie możesz się dogadać z partnerem. Kolejny raz z irytacją odczuwasz jak w obecności matki znowu stajesz się przepraszającym dzieckiem. Masz poczucie głazu na plecach i czujesz jak myśli bolą, trudno ci wstać rano z łózka i wszystko jest pozbawione sensu?

Słyszysz od przyjaciela – a może byś poszła do psychoterapeuty albo psychiatry?

Oczywiście – Nigdy w życiu!

Przecież nie jestem wariatką! Po co? Przecież on mi nic nowego nie doradzi. Nie potrzebuję przepisu na moje życie, już przemyślałam swoje sprawy – to sytuacja patowa nic się nie da zrobić. Mam wywlekać przed kimś obcym różne moje sprawy, może jeszcze opowiadać o tym jak i z kim – mowy nie ma. Nie jestem dzieckiem by ktoś miał mi mówić, co mam robić.

Bardzo często takie właśnie wypowiedzi i myśli pojawiają się, gdy życie cię boli i czujesz się zakleszczony, w sytuacji bez wyjścia, z natłokiem trudnych myśli i uczuć.

Niechęć przed sięgnięciem po pomoc psychologa czy psychoterapeuty wiąże się z przekonaniem, że jest to przyznanie się do własnej bezradności, zatem świadczy negatywnie o osobie, która, pomimo, że dorosła i dojrzała nie potrafi sobie poradzić. Pójście po pomoc znaczy przyznanie się do własnej niezaradności – to budzi wstyd.

Strach przed „obnażaniem się”

Często uczuciem blokującym jest lęk. Ciągle jeszcze popularne jest przeświadczenie, że po pomoc sięgają osoby z psychicznym deficytem a psychoterapeuta to trochę mniej kompetentny psychiatra, zatem udanie się po pomoc to przyznanie się, że jest ze mną coś nie tak. To budzi lęk i wstyd w efekcie zdecydowane „ nie, nigdy w życiu”.

Rozmowa z psychoterapeutą kojarzona jest z koniecznością „obnażania się”, opowiadania o swoich ukrywanych uczuciach „niegrzecznych” myślach, zatem perspektywa wizyty wywołuje silną obawę przed wtargnięciem w stany i odczucia intymne, utajnione.

Wiele osób nie sięga po pomoc z głębokiego przekonania o tym, że jeżeli sami nie potrafili znaleźć wyjścia z trudnej sytuacji mimo niewątpliwej inteligencji i umiejętności logicznego myślenia to znaczy, że sytuacja jest bez wyjścia. A zatem wizyta u specjalisty nic nie da.

Na czym polega pomoc psychoterapeutyczna?

W relacji miedzy pacjentem i psychoterapeutą nic się nie może zdarzyć bez udziału pacjenta. Cel jest wspólny – równoznaczny dla pacjenta z osiągnieciem przez niego pożądanej zmiany a dla terapeuty z zaangażowanym i kompetentnym towarzyszeniem pacjentowi w tej zmianie.

Sięganie po pomoc nie oznacza, że psychoterapeuta jest mądrzejszy od pacjenta, na poziomie oglądu intelektualnego problemu pomysły pacjenta często nie są mniej kreatywne niż psychoterapeuty jednakże tym, co czyni ogląd sytuacji przez terapeutę odmienny i dający inne dodatkowe możliwości to fakt, iż ogląd pacjenta jest zniekształcany przez doświadczane emocje. Pacjent spostrzega sytuację trochę jak ktoś o usztywnionym karku to usztywnienie wynika z doświadczanych emocji, ale uniemożliwia zobaczenie więcej poza tą jedną, wąską ścieżką. Osoba, która się boi nawet przyjazny gest z drugiej strony odbiera, jako zapowiedz ciosu, a potrzeba „zrobienia czegoś” sprawia, że zazwyczaj powtarza poprzedni nieudany manewr, który prowadzi do kolejnej porażki. Psychoterapeuta to ktoś, kto oprócz przeszkody, którą dostrzega pacjent zauważa też – patrząc z boku – inne możliwe sposoby działania. Pomaga pacjentowi dostrzec niezauważone zależności i możliwości lub zrozumieć, dlaczego coś niepożądanego się dzieje ciągle w ten sam sposób.

Pacjent decyduje, a terapeuta pomaga w ocenie wyboru

Najbardziej kompetentną osobą w kreowaniu własnych celów oraz pragnień jest oczywiście pacjent. Psychoterapeuta nie dyryguje, nie wybiera, nie podsuwa właściwych dróg aczkolwiek towarzyszy pacjentowi w mentalnym sprawdzeniu na ile jego wybory mogą być dla niego korzystne a też, jakie niosą zagrożenie.

Kryzysy, trudne sytuacje, bolesne uczucia są typowe dla życiu człowieka, ale zawsze można zatroszczyć się o poszukanie rozwiązania lub przynajmniej emocjonalnej ulgi. Niekiedy nie możemy zmienić sytuacji, ale możemy zmienić nasz sposób jej widzenia i odczuwania i w rezultacie pójść w kierunku pozytywnej dla siebie zmiany.

O autorze