Nie rezygnuj ze zdrowia

Wybierz konsultacje online, aby rozpocząć lub kontynuować leczenie bez wychodzenia z domu. Jeśli potrzebujesz, możesz również umówić wizytę w gabinecie.

Pokaż specjalistów Jak to działa?

Adresy (2)

W tym gabinecie nie można umawiać wizyt przez internet

Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)


Brak informacji o usługach i ich cenach

Czy brakuje Ci jakichś informacji w profilu tego specjalisty?

Pokaż innych pulmonologów w pobliżu
al.Wyzwolenia 12/1, Wałbrzych
Gabinet lekarski

W tym gabinecie nie można umawiać wizyt przez internet

Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)


Brak informacji o usługach i ich cenach

Czy brakuje Ci jakichś informacji w profilu tego specjalisty?

Pokaż innych pulmonologów w pobliżu

Moje doświadczenie

Cennik

Brak informacji o usługach i cenach

Ten lekarz nie dodał jeszcze informacji o usługach i cenach.

Opinie od pacjentów

4

Ogólna ocena
4 opinie

K
Użytkownik zweryfikowany
Lokalizacja: Gabinet lekarski moja mama

Profesjonalnie, empatycznie, niezmiernie rzadko mi się zdarza, abym kogoś aż tak chwalił. Pozdrawiam Panią serdecznie.


P
Użytkownik zweryfikowany

Dziękuję Pani doktor za wszystko. Lepszego, bardziej zaangażowanego lekarza od Pani nie spotkałem.
Z całym szacunkiem. Grajek Przemysław


Ś
Użytkownik zweryfikowany

Spotkałam Panią Doktor w gabinecie i w szpitalu na oddziale. Uważam ze to osoba która posiada dużo empatii dla pacjenta. Jest konkretna, słucha i odpowiada na wątpliwości pacjenta z anielską cierpliwością. Dziękuję Pani Doktor za troskę.


B

Moj tato byl przyjety do tego szpitalu w bardzo ciezkim stanie z pretekstem gruzlicy pradkujacej, ktora zekomo stwierdzono w szpitalu gorniczym w Walbrzychu, do ktorego trafil tydzien wczesniej na oddzial pulmonologiczny. Tato choruje juz od jakiegos czasu na wloknice pluc a takze na reumatoidalne zapalenie stawow. Dzien wczesniej przed wyslaniem taty do Sokowolowska pani dr.(?)Nabialkowska a takze dr.(?) Szymczyk powiedzialy mojej mamie, ze tato ma tylko jeszcze 1 albo 2 miesiace do zycia. Kidy tato znalazl sie w Sokolowsku na oddziale zakaznym gruzlicy dzien po dzniu jego stan zaczal sie bardzo szybko pogarszac. Jezdzilysmy tam z mama codziennie i zostawalysmy na wiele godzin aby sie nim zajac, gdyz opieka jaka tam zastalysmy byla tragiczna. Niektore panie naprawde traktuja tam pacjetow bez odrobiny szacunku i godnosci. Szpital jest brodny i chociaz gruzlica to bardzo zarazliwa choroba, nikt nam nawet nie zaproponowal ubran ochronnych i nie poinformowal nas o zagrozeniu. Tato przebywal w pokoju z trzema innymi pacjetami chorymi na gruzlice. Przez pirwsze trzy dni nawet nie moglysmy z nikim porozmawic, poniewaz nie bylo lekarza, a kiedy sie zjawil musialam go blagac, aby dal nam chociaz 5 minut i wyjasnil sytuacje, ordynator dr.(?) Kaczmarzyk. Po zrobieniu badan taty plwociny w tym szpitalu, cztery dni po badaniach w Szpitalu w Walbrzychu, a takze po wzieciu posiewu u taty, pradkow nie wykryto! Czy jest to mozliwe? Pomimo tego tato dostawal wiele bardzo mocnych lekarstw na pradkowanie obok tych, ktore juz wczesniej bral, na serce i na zapalenie stawow. Po okolo tygodniu taty stan jeszcze bardziej sie pogorszyl. Mial bardzo silne bole glowy i jego lewe oko bylo bardzo zaczerwienione. Myslalysmy z mama, ze to zapalenie oka. Poinformowalam lekarza dyzurnego, ktory jest praktycznie tam na telefon, odpowiedzilany za trzy bloki, ktore sa oddalone od siebie, ale ktory w ogole nie zareagowal, a kiedy zapytalam sie ordynatora o taty oko, powiedzial mi, ze przeciez nie bedzie go wozil do okulisty. Po tym przypadku tato zaczal miec jeszcze wieksze problemy z poruszaniem sie i jego swiadomosc zmienila sie bardzo. Czy to mogl byc udar i nikomu nie przyszlo do glowy mu pomoc?! Jedyna zyczliwa osoba, ktora starala nam sie pomoc byla pani oddzialowa, Regina Lorens i jej za to bardzo dziekuje. Przez ostatnich kilka dni w szpitalu zostawalysmy tam z mama na dzien i noc, aby byc przy tacie i sie nim opiekowac, gdyz nie moglysmy juz miec zaufania do pielegniarek. Tato bal sie ich, gdyz kiedy zadzwonil w nocy na pomoc one tylko na niego krzyczaly i nie udzielaly zadnej pomocy. On juz w tedy nie mogl sie w ogole ruszyc i nie mogl mowic, lezal tylko na bardzo starym i niewygodnym luzku, wyscielonym juz bardzo zuzytym materacem i brudna posciela. Kiedy tato przestal przyjmowac jedzenie i napoje, nikt sie znowu tym nie zainteresowal i nie podal kroplowki, dopiero zrobiono to na nasze zyczenie. Dwa dni temu tato zostal wypisany ze szpitala na nasze zyczenie, abysmy mogly sie nim zaopiekowac w domu i dac mu milosc i komfort przed straszna smiercia, do ktorej naszym zdaniem przyczynily sie lekarki ze szpitala gorniczego w walbrzychu, a takze ordynator oddzialu gruzlicy w szpitalu w Sokolowsku. On teraz tak strasznie cierpi.

Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz


Wystąpił błąd, spróbuj jeszcze raz

Moje doświadczenie

Jesteś tym lekarzem?

Edytuj lub przejmij profil
Zgodnie z RODO informujemy, że administratorem danych osobowych ujawnionych na profilu Profesjonalisty jest ZnanyLekarz sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul. Kolejowa 5/7 kod pocztowy 01-217. ZnanyLekarz przetwarza dane osobowe Profesjonalisty w celu informowania użytkowników internetu o prowadzonej przez Profesjonalistę działalności leczniczej lub innej podobnej, w tym specjalizacjach, miejscach przyjmowania pacjentów i opiniach na temat jego działalności (art. 6 ust. 1 lit. f RODO) Dane osobowe pochodzą z powszechnie dostępnych źródeł, w tym CEIDG. Więcej o danych osobowych na stronie: https://www.znanylekarz.pl/gdpr/landing#tab=professional