sugerowany specjalista: dermatolog

łac. paronychia
Zanokcica
Zanokcica (licencja, autorzy)
Jeden z typówropowicy,jest ropnym zapaleniemropne wywołanymzakażeniemwałów paznokciowych. Powstaje wokół paznokci palcówdłonilubstóp. Zakażenie może prowadzić do powstania ropni podpaznokciowych, zmian w płytce paznokciowej (zgrubienie, pofałdowanie, przebarwienie) lub całkowitego zniszczenia paznokcia (rzadko).

Symptomy

Podział

Ze względu na drobnoustroje wywołujące chorobę wyróżnia się:
  • postać ostrą wywołaną przez bakterie:
    • gronkowiec złocisty (Staphyloccocus aureus)
    • paciorkowce
    • pałeczka ropy błękitnej (Pseudomonas aeruginosa)
    • beztlenowe bakteriezjamy ustnej (u dzieci jako wynik ssania palca)
  • Postać przewlekłą wywołaną przez grzyby (Candida albicans)

Przyczyny

Postać ostrą mogą powodować:
  • urazy wału paznokciowego
  • paznokiećwrastający w wał paznokciowy
  • wycinanie skórek wokół paznokcia
Postać przewlekła może powstać w wyniku:
  • cukrzycy
  • narażenia na częste mycie (moczenie) rąk

Leczenie

Na początku, gdy przebieg choroby jest łagodny wystarczy stosować okład z wody z szarym mydłem, w bardziej zaawansowanych stadiach wykonuje się zabieg nacięcia nacieku ropnego. Czasem konieczny może być zabieg chirurgiczny polegający na częściowym lub całkowitym usunięciu paznokcia. Zaleca się również ograniczenie moczenia rąk (jedną z przyczyn jest nadmierne moczenie rąk). W postaci przewlekłej stosuje się leki przeciwgrzybiczne (np. ketokonazol, flukonazol). W niektórych sytuacjach podaje się antybiotyki.

Opinie pacjentów

  • słaby

    Jestem bardzo rozczarowany zawodowym podejściem dr Małgorzaty Nienartowicz w przychodni przy ul. Sandomierskiej w Warszawie. Na pierwszej wizycie w zasadzie zrugała mnie, że siedzę u Niej pod gabinetem, bo była 8.00 a ja wizytę miałem na 8.15. Zanim zdążyłem ochłonąć, to pani doktor opuściła gabinet udając się po wrzątek, no bo było rano a rano wiadomo każdemu może się zachcieć kawy czy herbaty. O to, nie wydziwiam! Następnie po powrocie z pewną kurtuazją wpuściła mnie przodem do gabinetu i... tu stałem jak wryty, bo mnie nie poprosiła abym usiadł ale także nie kazała mi klęknąć! Po zadaniu mi szorstkich pytań o moją kartę chorobową, moich bezradnych odpowiedziach, że jestem tu pierwszy raz, obejrzeniu na wszystkie możliwe sposoby druku RMUA i grubiańskich uwagach "jak to Pan korzysta z ubezpieczenia rodzinnego żony, to Pan nic nie robi? Przystąpiła do czegoś co chyba było rozpoznaniem. Po co pan tu przyszedł? Bo mnie strasznie bolą palce u nogi! Której? No to się zacząłem złościc i spytałem ostro - czy się mam rozbierać? I nie zaprzeczyła! Po zdjęciu skarpety na brudnym taboreciku, znowu na mnie napadła, że noga nie jest w opatrunku? A skąd ja do jasnej cholery miałem mieć jakiś opatrunek? Nie odwracając się od biurka rzuciła katem oka w stronę moich chorych palców u nogi i odpaliła mi, że Ona nie wie co to jest, wygląda może na jakąś zanokcicę i to skandal, żeby tyle miesięcy palce zaniedbać! Potem zaczęła coś mówić do siebie niskim tonem z czego zrozumiałem tylko, że tu nie ma ambulatorium, będę brał silne antybiotyki, wpomniała coś o szarym jeleniu i skinieniem głowy wskazała mi drzwi. Jakimś cudem te ropiejące palce jeszcze okutałem w tą skarpetkę i w zasadzie z rozwiązanym butem uciekłem z gabinetu. Po 14 dniach kuracji antybiotykowej zgłosiłem się na kontrolę, było jeszcze gorzej bo już miała do mnie więcej śmiałości. Napadła na mnie o te opatrunki, ale wtedy ponieważ raczej strachliwy nie jestem w sposób bardzo ostry zwróciłem Jej uwagę, że nie zyczę sobie takiego traktowania. Jeśli zalecała mi opatrunki, to gdzie mi je zaleciła w wpisała, wściekłem się ,że być może pochodzi pani doktor z Krakowa, bo oni tam mają zwyczaj kazać się człowiekowi domyślać a potem się na Niego obrazić. Szalenie burzliwa pogawędka dermatologa z chorym człowiekiem polegała, na tym że pani Nienartowicz stale coś burczała pod nosem a ja usiłowałem się odgonić i dowiedzieć czegokolwiek na temat moich dalej chorych palców (po antybiotyku z którym miałem straszne problemy neurologiczne i gastryczne. Kiedy postanowiłem się powstrzymać przed demolacja gabinetu i wywnioskowaniu, że lekarka wcale nie musi być sympatyczna, aby była skuteczna, dr Nienartowicz znowu nie ogladając moich poprawiających się palców, z za biurka zaczęła mi ordynować nowe leki. Była tam także jedna nowa maść. No i nareszcie dowiedziałem co to jest ten Biały Jeleń i co mam z nim robić. Ja się nigdy nie leczyłem dermatologicznie, więc mając w domu 2/3 tuby maści zapytałem w swej bezgranicznej głupocie, czy mam je stosować razem z tą nową czy zamiennie! No i epicentrum wybuchło na nowo a nie zwyzywała mnie od skończonych idiotów tylko dlatego, że jestem w podobnym do Jej wieku (no i buzie mam także nie od parady). Wizyta zakończyła się w taki sposób, że Małgorzata Nienartowicz wypełniła wszystkie stosowne dokumenty medyczne a nowa receptę podetknęła mi na róg biurka lekarskiego bez komentarza! Tym razem już się Jej nie obawiałem, więc pomimo uszu puściłem chamski komentarz jak wygląda mój opatrunek w skarpetce (bo odparowałem Jej grubiaństwem, Jak mnie Pani nauczyła robić opatrunki, to takie mam i tak robię). Na trzeciej wizycie w grudniu po raz pierwszy od trzech miesięcy schyliła się nad moją stopą, biorąc ją jak w głębokim trądzie w rękawiczkę koloru tych kapci szpitalnych i w ułamku sekundy wywaliła mnie do chorurga na zdjęcie paznokcia w całości! Jestem wstrząśnięty i oburzony! Pod żadnym pozorem nie polecam Państwu. W najśmielszych przypuszczeniach nie sądziłem, że lekarz mający nieść ulgę w cierpieniu, pacjenta lekceważy, lży, ośmiesza i co najstraszniejsze naraża na dalszy ból.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo słaby

    Omijajcie ogromnym łukiem!!! A było tak: Jestem bardzo rozczarowany zawodowym podejściem dr Małgorzaty Nienartowicz w przychodni przy ul. Sandomierskiej w Warszawie. Na pierwszej wizycie w zasadzie zrugała mnie, że siedzę u Niej pod gabinetem, bo była 8.00 a ja wizytę miałem na 8.15. Zanim zdążyłem ochłonąć, to pani doktor opuściła gabinet udając się po wrzątek, no bo było rano a rano wiadomo każdemu może się zachcieć kawy czy herbaty. O to, nie wydziwiam! Następnie po powrocie z pewną kurtuazją wpuściła mnie przodem do gabinetu i... tu stałem jak wryty, bo mnie nie poprosiła abym usiadł ale także nie kazała mi klęknąć! Po zadaniu mi szorstkich pytań o moją kartę chorobową, moich bezradnych odpowiedziach, że jestem tu pierwszy raz, w ogóle nie leczę się na cokolwiek od ponad 20 lat, obejrzeniu na wszystkie możliwe sposoby druku RMUA i grubiańskich uwagach "jak to Pan korzysta z ubezpieczenia rodzinnego żony, to Pan nic nie robi? Przystąpiła do czegoś co chyba było rozpoznaniem. Po co pan tu przyszedł? Bo mnie strasznie bolą palce u nogi! Której? No to się zacząłem złościc i spytałem ostro - czy się mam rozbierać? I nie zaprzeczyła! Po zdjęciu skarpety na brudnym taboreciku, znowu na mnie napadła, że noga nie jest w opatrunku? A skąd ja do jasnej cholery miałem mieć jakiś opatrunek? Nie odwracając się od biurka rzuciła kątem oka w stronę moich chorych palców u nogi (był to raczej zez na palec niż omiecenie go wzrokiem) i odpaliła mi, że Ona nie wie co to jest, wygląda może na jakąś zanokcicę i to skandal, żeby tyle miesięcy palce zaniedbać! Potem zaczęła coś mówić do siebie niskim tonem z czego zrozumiałem tylko, że tu nie ma ambulatorium dermatologicznego, będę brał silne antybiotyki, wpomniała coś o szarym jeleniu i skinieniem głowy wskazała mi drzwi. Jakimś cudem te ropiejące palce jeszcze okutałem w tą skarpetkę i w zasadzie z rozwiązanym butem uciekłem z gabinetu. Po 14 dniach kuracji antybiotykowej zgłosiłem się na kontrolę, było jeszcze gorzej, bo już miała do mnie więcej śmiałości. Napadła na mnie o te opatrunki, ale wtedy ponieważ raczej strachliwy nie jestem w sposób bardzo ostry zwróciłem Jej uwagę, że nie życzę sobie takiego traktowania. Jeśli zalecała mi opatrunki, to kiedy i gdzie mi je zaleciła i wpisała jak to robić i czym, wściekłem się ,że być może pochodzi pani doktor z Krakowa, bo oni tam mają zwyczaj kazać się człowiekowi domyślać a potem się na Niego obrazić, że się nie domyślił!. Szalenie burzliwa pogawędka dermatologa z chorym człowiekiem polegała, na tym że pani Nienartowicz stale coś burczała pod nosem a ja usiłowałem się odgonić i dowiedzieć czegokolwiek na temat moich dalej chorych palców (po antybiotyku z którym miałem straszne problemy neurologiczne i gastryczne. Kiedy postanowiłem się powstrzymać przed demolacją gabinetu i wywnioskowaniu, że lekarka wcale nie musi być sympatyczna, aby była skuteczna, dr Nienartowicz znowu nie oglądając moich poprawiających się palców, zza biurka zaczęła mi ordynować nowe leki. Była tam także jedna nowa maść. No i nareszcie dowiedziałem co to jest ten Biały Jeleń i co mam z nim robić. Ja się nigdy nie leczyłem dermatologicznie, więc mając w domu 2/3 tuby maści zapytałem w swej bezgranicznej głupocie, czy mam je stosować razem z tą nową czy zamiennie! No i epicentrum wybuchło na nowo a nie zwyzywała mnie od skończonych idiotów tylko dlatego, że jestem w podobnym do Jej wieku (no i buzie mam także nie od parady). Wizyta zakończyła się w taki sposób, że Małgorzata Nienartowicz wypełniła wszystkie stosowne dokumenty medyczne a nowa receptę podetknęła mi na róg biurka lekarskiego bez komentarza! Tym razem już się Jej nie obawiałem, więc pomimo uszu puściłem chamski komentarz jak wygląda mój opatrunek w skarpetce (bo odparowałem Jej grubiaństwem, Jak mnie Pani nauczyła robić opatrunki, to takie mam i tak robię). Na trzeciej wizycie w grudniu po raz pierwszy od trzech miesięcy schyliła się nad moją stopą, biorąc ją jak w głębokim trądzie w rękawiczkę koloru tych kapci szpitalnych i w ułamku sekundy wywaliła mnie do chorurga na zdjęcie paznokcia w całości! Jestem wstrząśnięty i oburzony! Pod żadnym pozorem nie polecam Państwu. W najśmielszych przypuszczeniach nie sądziłem, że lekarz mający nieść ulgę w cierpieniu, pacjenta lekceważy, lży, ośmiesza i co najstraszniejsze naraża na dalszy ból.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo dobry

    Mój przypadek to wrastające paznokcie w paluchach obydwu stóp. Zgłosiłem się do Pana Doktora już z zanokcicą. Konsultacja, przepisanie leków, umówienie na zabieg. Jeśli chodzi o sam zabieg to przebiegł bardzo szybko i praktycznie bezboleśnie. Pan Doktor jest świetny - miły, uprzejmy, rzetelny i profesjonalny. Nie traktuje z góry, porozmawia, uśmiechnie się. Serdecznie polecam!

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Idres Abdulla ( 4 czerwca 2014)

    Dziękuję za miłą opinię. Pozdrawiam.