sugerowany specjalista: psychiatra

Najczęściej występują jako zaburzenia w nerwicy natręctw. Charakteryzują się uporczywie nawracającymi myślami (obsesjami) oraz przymusem wykonywania określonych czynności (kompulsje). Najczęściej występują obsesyjne obawy oraz ciągły przymus mycia rąk. Człowiek najczęściej zdaje sobie sprawę z bezsensowności wykonywanych działań, jednak narastający lęk przymusza go do powtarzania czynności. Istnieje niezliczona ilość rodzajów natręctw.

Symptomy

Przykłady

  • Zwykłe mycie rąk przekształca się w rytuał polegający na przykład na wyczyszczeniu i odkażeniu kranu i umywalki, mydleniu i spłukiwaniu określoną ilość razy, w dokładnie ustalony sposób następuje układanie mydła, zakręcanie wody, sięgania po ręcznik.
  • Wychodzenie z mieszkania przeradza się w rytuał, w którym lęki zmuszają chorego do powrotów, w celu sprawdzenia określoną ilość razy czy kran jest zakręcony, gaz wyłączony, okna zamknięte, czy klucz odpowiednio został przekręcony w drzwiach itp.
  • Wykonywanie pracy może wiązać się z przymusem kilkakrotnego sprawdzania czy czynność została dobrze wykonana, co zajmuje znacznie więcej czasu.
  • Chory ma zwyczaj upewniać się parokrotnie czy jego myśli i wypowiedzi zostały dobrze zrozumiane.
  • Przy zmywaniu, każde naczynie musi zostać opłukane określoną ilość razy.
  • Przedmioty na półkach muszą być ustawione pod tym samym kątem w ściśle określony sposób i w odpowiedniej kolejności.
  • W mowie, pojawia się konieczność wypowiadania konkretnego słowa lub zwrotu (skrajnym przypadkiem jest nieopanowana chęć wykrzykiwania bluźnierstw w kościele)

Opinie pacjentów

  • bardzo dobry

    Jestem pacjentką Pana Doktora już kilka lat i zawsze mogłam na niego liczyc, bardzo pomógł mi w ciężkich dla mnie chwilach i teraz kiedy jestem w ciąży, otacza mnie opieką, znosi humory i natręctwo, ale także sprawia, że już się nie boję; zawsze ma czas, a kiedy nie może rozmawiac, zawsze potem oddzwania. Polecam gorąco!

  • bardzo słaby

    Mogę przekazać tylko swoje subiektywne zdanie,chodziłem do tej pani kilka miesięcy-niestety nie zdołała mi pomóc,mój stan się nawet pogorszył.Od wielu już lat cierpię na ciężką depresje.Straciłem nie tylko kilka tysięcy,straciłem również nadzieję na wyleczenie i wiarę w psychoterapię.Może w lekkich przypadkach takie terapie coś dają ,mnie niestety nic nie pomogło.Moja codzienność to ciężki niszczący od środka smutek,lęki,walka z natręctwami,bierność,ciągłe zmęczenie,strach przed ludzmi-ta pani mimo miesięcy terapii i kilku tysięcy wydanych nie pomogła mi-dlatego nie polecam,ale to tylko mój przypadek.Ja nie mam już nic,nie mam zdrowia,nie mam pieniędzy,nie mam kolegów ani koleżanek-nigdy nie miałem naet dziewczyny-żegnam.

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    Bogna Sterna ( 31 lipca 2015)

    Przykro mi, że nie pomogłam tak, jak tego oczekiwałeś. Szkoda, że o tym nie porozmawialiśmy w cztery oczy...

  • bardzo słaby

    Pani doktor miła ale tylko na uprzejmościach wizyty bazowały , ja również byłam w ciąży ,niby wszystko w porządku ,pokazywała bijące serce maluszka pobudzała wyobraźnie słowami "kto wie może w przyszłości będzie prezydentem" .Zajęta tak była bujaniem w obłokach ze nie zauważyła że dziecko jest martwe . Moje częste wizyty z powodu złego samopoczucia brała jako objaw natręctwa i próbę wyłudzenia zwolnienia.Nie słuchała kiedy skarżyłam się na utratę przytomności oraz na fakt ze dostałam okres, stwierdziła ze w ciąży to normalne.Przez jedną trzecią okresu ciąży nie zdążyła założyć mi karty przebiegu ciąży.Po zabiegu podczas wizyty moje słowa ze straciłam dziecko skwitowała krótko że nie ma się czym martwić bo to tylko większa kijanka była i przyjdzie czas na kolejne.wnioski z tej gorzkiej lekcji nasuwają się same nie trzeba się bać zmieniać lekarzy mówić im głośno i wyraźnie że coś jest nie tak i żądać odpowiedniej reakcji a nie dawać się przeganiać z kąta w kąt.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo dobry

    Witam mam na imię Łukasz zacząłem moje wizyty u Pana Kruszyńskiego jakieś pół roku temu, mam NN - nerwicę natręctw, czytając różne fora poświęcone tej przypadłości widziałem tylko dosyć przygnębiające wypowiedzi ludzi którzy próbowali się z niej wyleczyć a tak naprawdę NN powracała do ich życia. Tymczasem minęło pół roku mój komfort życia o niebo się poprawił kiedyś moje natręctwa zajmowały mi kilka godzin dziennie teraz jeśli mam stresujący naprawdę kryzysowy dzień natrętne myśli zajmują mi może z 20 min. Ponadto oprócz tego że nauczyłem się panować nad moją nerwicą w dodatku poznałem techniki panowania nad stresem samo dowartościowywania się, a w czasie sesji szybszej nauki (jestem studentem) Pana Sławomira polecam wszystkim naprawdę rzadko który lekarz ma takie podejście do pacjenta, a co do kosztów jak się orientuje klasyczna psychoterapia wychodzi o wiele drożej niż wizyty w Olniro . Pozdrawiam Wszystkich z NN :)

  • bardzo dobry

    Problemy z mamą to chyba jest moja główna specjalność . Problem rodziców i jak to się profesjonalnie nazywa - przeniesień z dzieciństwa jest chyba tak standardowy, ze każdy go ma. Zazdroszczę ludziom, którzy ich nie mają... W moim przypadku ( średnio zaawansowana nerwica i zaawansowane natręctwa...) objawy dało się szybko usunąć .Natrectwa minęły, ale okazało się,że moje relacje z rodzicami, w szczególności z matką tak bardzo zaburzały moje relacje z kobietami,że nie byłem w stanie zbudować trwałego związku. Nie ukrywam, że naprawianie mojego umysłu trwało ponad pół roku, w czasie którego przeżywałem przeróżne uczucia w stosunku do matki, terapeutki, generalnie płci pięknej, zaczynając od miłości,a na nienawiści kończąc... Nie było to nic przyjemnego... ale dzięki Pani Marcie przetrwałem najgorszy okres. Teraz, kiedy już zaakceptowałem siebie i przestałem za wszelka cenę zabiegać o akceptację rozumiem, ze okres, jak to ładnie nazwać - mocnego zdenerwowania - był niezbędnym elementem terapii. Najważniejsze, że prędzej czy poźniej każde relacje da się zrozumieć i zaakceptować, ale nie da się tego osiągnąć od ręki. Ja osobiście dziękuje Pani Marcie zarówno za partnerskie stosunki z rodziną jak i pełen miłości i zrozumienia związek... Pozdrawiam M.N.

  • bardzo dobry

    Basia jest niezwykłą osobą, potrafii walczyć z naszymi lękami i natręctwami.

  • bardzo dobry

    Wiele osób słysząc o dietach, wizytach u dietetyka, ćwiczeniach na siłowni automatycznie widzi przed oczami osobę otyłą walczącą z nadwagą. Jest to bardzo błędne myślenie - osoby chude mające problemy ze swoja psychika (anoreksja, bulimia czy tez inne choroby powstrzymujące od normalnego funkcjonowania i obcowania z jedzeniem), czy tez osoby nadmiernie szczupłe z natury, które maja problem z akceptacja swojej sylwetki potrzebują pomocy specjalistów. Od 7 lat zmagam się z demonem zamieszkałym w mojej głowie. Natręctwa, strach przed jedzeniem, brak szacunku do swojego organizmu doprowadziły mnie do całkowitego wyniszczenia. Ostatni rok spędziłam w szpitalach, gdzie lekarze próbowali zdiagnozować zaburzenia przewodu pokarmowego, które pojawiły się po latach anoreksji i bulimii. Nikt nie był w stanie mi pomóc. Polscy lekarze rozłożyli ręce. Tak znalazłam się w Izraelu w zakładzie leczącym choroby jadłowstrętu. Niestety nie było mowy o normalnym dożywieniu organizmu. Przy wadze 33 kilo byłam karmiona dożołądkowo przez sondę. Jednak i tam lekarze, psycholodzy, dietetycy traktowali dziewczęta jak kaczki do utuczenia. Wypis ze szpitala był moją własną decyzją, brakowało mi indywidualnego podejścia do mojej osoby jak i do każdej z pacjentek. Po moim wyjściu z kliniki załamani rodzice spędzili całą noc poszukując innego sposobu na pomoc. I tak mama natknęła się na Centrum treningu osobistego i dietetyki EGO. Wróciliśmy do Warszawy i już po pierwszej wizycie wraz z rodzicami wiedzieliśmy, że trafiliśmy na odpowiedni trop. Po badaniu składu ciała dowiedzieliśmy się jakie błędy popełniali wszyscy lekarze, którzy dotychczas mnie doglądali. Potworne odwodnienie, brak mięśni, jednym słowem całkowite wycieńczenie. Pani Ania uratowała mi życie stopniowo ucząc jeść i nie bać się jeść. Dziś jest dla mnie autorytetem, a także wybawcą. Wraz z całą rodziną dziękujemy Bogu, że postawił na naszej drodze Panią Annę, która uratowała mi życie. Mimo, że moja psychika nie jest całkowicie wyleczona to jednak mając Panią Anie przy sobie, będąc pod jej okiem, wiem że jestem bezpieczna i czekam na dzień kiedy z całkowitym przekonaniem powiem "Jestem zdrowa". Podsumowując polecam wizyty i współprace z Panią Anią dla wszystkich, którzy CHCĄ PRZYTYĆ, SCHUDNĄĆ czy też po prostu ODNOWIĆ SWOJĄ WITALNOŚĆ, SIŁY i nauczyć się DBAĆ O SIEBIE tak, aby żyć długo i zdrowo! Wskazówki Pani Ani są bezcenne nawet dla tych, którzy akceptują się w 100%!!! Po wiedzy, którą otrzymałam przy okazji wizyt w centrum EGO, chciałabym wysłać tam każdego kto jest mi bliski, aby nauczył się szanować swoje ciało.

  • bardzo dobry

    Przyjazne podejście do pacjenta. Wyważony i zdrowy stosunek do farmakoterapii. Byłem z natręctwami i dr sporo pomógł mi rozmową.

  • bardzo słaby

    Leczę się na depresję i parę innych przypadłości u dr Konieczko już dość długo i chyba dojrzałem do zmiany lekarza. Niestety nie pomógł mi, a wręcz mam wrażenie, że zaszkodził. W momencie kiedy wydawało się,iż wychodzę już na prostą i widać światełko w tunelu doktor zmniejszył mi dawkę jednego leku a drugi całkowicie odstawił, na skutek czego moje przypadłości wróciły z jeszcze większą intensywnością, a do tego przyplątały się jeszcze lęki, natręctwa i ataki paniki. W związku z czym doktor zmienił mi lek, którego co chwilę zmieniał mi dawki. Jeden plus to złagodzenie ataków lękowych. Wizyty u doktora trwają nie dłużej niż 5 minut i podczas nich dr Konieczko w najmniejszym stopniu nie jest zainteresowany samopoczuciem pacjenta. Możliwe, że takie podejście cechuje tego lekarza wyłącznie wobec pacjentów z NFZ, ale mnie niestety nie stać na wizyty prywatne.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo dobry

    Opinie w pełni zasłużone. Również jestem pacjentką pani Maślankowskiej i mam pełne poczucie, że zajmuje się mną profesjonalistka. Od końca podstawówki „coś było ze mną nie tak”; natręctwa, lęki depresja, a raczej dystymia, poczucie wyobcowania, nieradzenie sobie w kontaktach z innymi, nieumiejętność przeżywania radości … Teraz odczuwam coraz większe zmiany swojego przeżywania, nawet znajomi też je widzą, nabieram pewności siebie, zaczynam siebie lubić, dobrze się ze sobą czuć  Terapia nie zawsze jest super przyjemna, przyniosła mi zmianę wizji mojej rodziny, moich relacji z bliskimi, ale taka zmiana myślenia była potrzebna, by zacząć budować nową wizję siebie i świata. Żałuję, że nie trafiłam do niej wcześniej.