Zbigniew Łukaszewski, weterynarz Wrocław

lek. wet. Zbigniew Łukaszewski

Weterynarz

62 opinie

Adres

Paczkowska 26, Krzyki, Wrocław
Przychodnia Weterynaryjna, Centrum Diagnostyczno-Hematologiczne.

W tym gabinecie nie można umawiać wizyt przez internet

Brak informacji o usługach i ich cenach

Czy brakuje Ci jakichś informacji w profilu tego specjalisty?

Pokaż innych weterynarzy w pobliżu

Moje doświadczenie

Cennik

Brak informacji o usługach i cenach

Ten lekarz nie dodał jeszcze informacji o usługach i cenach.

Opinie od pacjentów

5

Ogólna ocena
62 opinie

Użytkownik zweryfikowany
Lokalizacja: Przychodnia Weterynaryjna, Centrum Diagnostyczno-Hematologiczne.

Lekarz z wielkim sercem, uratował nam Pabla- Maine Coona, który przeszedł już wielu weterynarzy i był w ciężkim stanie, to tutaj znaleźliśmy odpowiednich lekarzy i pomoc. Człowiek z pasja, charyzma, poczuciem humoru i ogromna wiedza. Życzymy doktorze dużo zdrowia i jesteśmy niezmiernie wdzięczni za Pabla. Pablo, Gosia i Tomek :)


Użytkownik zweryfikowany
Lokalizacja: Przychodnia Weterynaryjna, Centrum Diagnostyczno-Hematologiczne. wrzod

Witam,
Moj najukochanszy piesek ma 16 lat, zawsze byl zdrowy i nic mu sie nie dzialo. Jakis czas temu na jego pupie pojawil sie wrzod. Cala rodzina byla zmartwiona, bo po jakis czasie byl on ogromny i rana ciagle sie jatrzyla, wiec Borysek (imie mojego shih-tzu) mial dni kiedy bardzo zle sie czul i praktycznie caly czas spal. Z racji tego, ze mieszkamy w Norwegii, zabralam go do weterynarza. Uslyszalam, ze to rak i pieska trzeba uspic. Wpadlam w totalna histerie, ale sie nie poddalismy. Wzielismy Borysa do Polski i skontaktowalismy sie z dr Lukaszewskim (polecili nam go moi dziadkowie, ktorzy tez mieli pieska i doktor pomogl mu, kiedy juz wszyscy inni rozkladali rece). Doktor Lukaszewski przebadal Borysa i dal mu leki, po ktorych wrzod zniknal! Praktycznie nie ma sladu, piesek czuje sie bardzo dobrze, ma duzo energii, nie miewa juz kiepskich dni. Do tego wszystkiego doktor uspokoil mnie, wszystko wytlumaczyl, zeby sie nie martwic, ze on sie tak latwo nie poddaje i lek, ktory dostal Borys jest bardzo dobry. Dzieki doktorowi nasz piesek zyje i ma sie swietnie! Zawsze bede wszystkim polecac doktora Zbigniewa Lukaszewskiego. Ma swietnych stazystow, ktorzy rowniez maja ogromna wiedze, a sam Pan Lukaszewski jest najlepszym weterynarzem z jakim mialam do czynienia!


R
Użytkownik zweryfikowany
Lokalizacja: Przychodnia Weterynaryjna, Centrum Diagnostyczno-Hematologiczne. duża narośl przy odbycie z otwierającą się rana

Jestem wlascicielka prawie 17letniego shih tzu. Trafilam do p.Lukaszewskiego z polecenia i nie zawidlam sie. Moj piesek mial ogromna gule przy odbycie z duza, ciagle otwierajaca sie rana. Mieszkam w Norwegii, Dwa razy bylismy w klinice weterynarii tutaj i dwa razy uslyszelismy, ze Borysa trzeba uspic. Dr Lukaszewski po prostu postawil diagnoze i przepisal leczenie. Po prostu. Po okolo dwoch m.cach po ranie nie ma sladu, gula jest malenka, a piesek w doskonalej formie.Powiedzialam, ze Borys czesto ma jakby kaszel. rtg, tabletki i kaszlu nie ma. Moje wrazenia w wielkim skrocie to objawy, diagnoza leczenie i efekt. P.Lukaszewski po prostu wie co robi. bardzo dziekuje. Polecam kazdemu, kto potrzebuje pomocy dla swojego pupila.


Użytkownik zweryfikowany

pożywienie Doktor Zbigniew Łukaszewski - jest wspaniałym diagnostykiem, jest jedynym weterynarzem któremu ufam.Z moim jamnisiem odwiedziłam wiele gabinetów, diagnozy różne, propozycje leczenia różne... sprzeczne...traciłam grunt pod nogami, co dobre dla mojego psa, co mam zrobić....na co się zdecydować.. Na Paczkowskie w czasie pierwszej wizyty Pan doktor postawił zdecydowany, konkretny i uzasadniony sposób leczenia -trafił do mnie swoją wypowiedzią, wiedziałam że mojego pieska nie spotka tam krzywda lecz pomoc. Dziś mam zdrowego jamniora :) Dziękuję doktorze z całego serducha. Wiedza, przemyślane decyzje, determinacja, zaangażowanie w leczeniu - szacunek Panie Doktorze. Każdemu polecam opiekę medyczną na Paczkowskiej -gabinet wyposażony w profesjonalny sprzęt, badania przeprowadzane na miejscu. Dziękuję jeszcze raz , zawsze będę Panu wdzięczna... Ewa i czekoladowy Jamnik.


E
Użytkownik zweryfikowany

Halina Janiszewska
Mam sukę – Sabę, labrador 12 lat. Na początku lipca rano nagle pies zaczął słaniać się na łapach a łeb z wyciągniętym językiem był mocno przechylony na prawą stronę. Zawiozłam Sabę do weterynarza. Pan doktor Łukaszewski po licznych badaniach stwierdził wylew i paraliż prawej strony ciała. Rozpoczął leczenie. Bardzo starannie i dociekliwie analizował przypadek Saby. Jego upór, determinacja i wnikliwe spojrzenie jak również dogłębna analiza podawanych leków i sposób ich łączenia, doprowadziły do sukcesu. Saba trzeciego dnia usiadła a następnie zaczęła samodzielnie chodzić. Obecnie pies jest na lekach , ma doskonały apetyt i bardzo dobre samopoczucie. Wszystko to zasługa doktora Zbigniewa Łukaszewskiego za co jestem mu bardzo, bardzo wdzięczna wraz z Sabą i polecamy wszystkim jego usługi.


D
Użytkownik zweryfikowany

Bardzo dziękuję Panu Zbigniewowi Łukaszewskiemu za uratowanie życia mojemu pieskowi RAMBO. Błyskawiczna i trafna diagnoza pozwoliła szybko zoperować pękniętą śledzionę. Swoje kolejne pieski leczę u Pana Doktora od 25 lat i każdemu polecam opiekę medyczną naszych milusińskich.
Z wyrazami szczunku Danuta.


M
Użytkownik zweryfikowany

Kulawizna szczenięca, obtarcie łapy, grudkowe zapalenie 3-powieki, przypuszczenie zerwania więzadła krzyżowego, naderwanie mięśnia dwugłowego ramienia, sterylizacja kocura, wypadek- kocur wpadł do smoły.
Nie licząc tzw. serwisu, czyli szczepień, odrobaczeń, przeglądów. Za każdym razem gdy coś się dzieje, jedziemy na Paczkowską. Najpierw z Rewala( nad morzem), później z Jurgowa( Tatry), Teraz z Arłamowa( Bieszczady. Pokonujemy nawet 1000km, do tego jednego gabinetu. Bo tylko Dr-owi Łukaszewskiemu ufamy na tyle. Mamy bardzo złe doświadczenia z przypadkowymi weterynarzami. Dlatego gdy jest coś co nas niepokoi, dzwonimy, często przez telefon rozwiewamy nasze wątpliwości, dostajemy instrukcje i tylko w sytuacjach awaryjnych jedziemy do Wrocławia. Pan Doktor z Małżonką oraz Panią Dr Kasią Samulską, to zespół marzeń. Weterynarze z powołania i bardzo dobrzy ludzie.


L
Użytkownik zweryfikowany

Doktor Łuaszewski to wecik "z doświadczeniem i czasem ma swoje zagrywki! Ale nie widzę problemu co do leczenia zwierząt. Faktycznie czasem rypnie swoim pracownikom pare słów wychodzi im to na dobre.Lekarz nie może utozsamiać się pacjentam psem czy kotem bo wóczas musiał by płakac razem ze zwierzakiem. Znam doktora już 30 lat i muszę stwierdzić ze kiedy ide do niego po pomoc nie zostaję bez niej . Każdy z nas ma swój herakter i jak komus nie pasuje dana osoba po prostu wybiera inną klinikę . Ja nie mam zastrzeżeń co do leczenia zwierzaków a mam ich troche psy i koty.....Ja też bywam w klinice i widze włąścicieli zwierząt przesadnie zachowujacych się co do swoich pupili pielęnujących je do przesady .....polecam gabinet który jest dobrze wyposażony ma RTG a to wyjatkowo ważna usługa robią badania krwi na miejscu, jest USG więc oszczędzan mam to trochę kosztów w leczeniu. Młodzi lekarze muszą się gdzieś czegoś nauczyć i musztra im sie przyda bo nie załapią bakcyla jak niektórzy weterynarze że są mili a pies po ich leczeniu umiera ..


A
Użytkownik zweryfikowany

Nie polecam. Pracuje tam 2 lekarzy i praktykant. Lecząc psa nie patrzą w historie choroby. Byłam z psem ok 12.00 podali antybiotyk, ok 16.00 był inny lekarz i też podał antybiotyk. Niesamowity burdel. Do tego nie mówią co robią, podają różne zastrzyki i dopiero gdy żądam udzielania informacji mówią co zrobili, jakby uważali, że informacja jest zbędna, bo leczą psa, a nie człowieka, a psu się nie tłumaczy. Stary lekarz mogę stwierdzić, że ma nierówno pod kopułą z trzech powodów: po 1. bije swojego psa i wyzywa go, po 2. nie szanuje współpracowników i ich wyzywa przy świadkach, nie patrząc na nic i na nikogo, po 3. kompletnie nie ma podejścia do zwierząt, rzuca nimi jakby to były zabawki, gdy pies miał założony wenflon, tak mocno zawiązał mu bandaż, że łapa spuchła jak balon, a pies przy każdym dotknięciu piszczał.


J
Użytkownik zweryfikowany

Mój pies Arnold (owczarek niemiecki długowłosy - 14 miesięcy) któregoś dnia zaczął lekko kuleć na lewą przednią łapę. Następnego dnia kulał trochę bardziej. Niestety musiałem służbowo wyjechać na dwa dni, a pies został pod opieką moich przyjaciół. Gdy wróciłem - pies kulał już bardzo, nie chciał chodzić, słabo jadł, układał się w trawie i nie chciał wstać. Przyjaciele zapewniali mnie, że - ich zdaniem - nie zaszła jakakolwiek sytuacja, w której pies mógłby doznać jakiegoś urazu, ale zagwarantować tego nie mogą, bo co rano pies jednak trochę hasał. Gdy trzeciego dnia po moim powrocie było już z psem tak źle, że żadne "prośby i groźby" by wstał nie poskutkowały, odniosłem psa na rękach do samochodu i odwiozłem do Lecznicy Weterynaryjnej Państwa Janiny i Zbigniewa Łukaszewskich. Leczyła się tam moja pierwsza suka Sonia, leczy się tam moja obecnie dziewięcioletnia suka - owczarek niemiecki długowłosy - Inka, przynoszę też tam moje gołąbki, gdy potrzebują pomocy. Pan Doktor Zbigniew Łukaszewski od razu zajął się psem. Najpierw bacznie obserwował jak pies się zachowuje i jak się porusza (bo udało się psa zachęcić by przeszedł kilka kroków), potem natychmiast "przyśpił" psa, ułożył go pod posiadany w lecznicy aparat rentgenowski, wykonał przy pomocy swojego personelu i z moim udziałem (wszyscy w "twarzowych" ołowianych fartuchach) sześć zdjęć obu całych przednich łap w różnych projekcjach, natychmiast wywował zdjęcia i długo wnikliwie oglądał je na "podświetlaczu". A potem stwierdził: "Nie ma urazów mechanicznych kości i stawów, tj. nie ma pęknięć, złamań, rozerwanych torebek stawowych. Są natomiast na lewej łapie charakterystyczne dla choroby kości młodych psów "pajęczynki" pod okostną. To bardzo bolesna choroba, która nie leczona trwa nawet kilka (a może kilkanaście - już nie pamiętam) tygodni i pies bardzo cierpi. Nazywa się ta choroba panostitis. Idziemy działać." Gdy wróciliśmy do gabinetu lekarskiego Doktor natychmiast podał niezbędne leki - jak mi objaśnił lek przeziwzapalny i przeciwbólowy. Wybudzony po jakimś czasie pies na własnych nogach pomaszerował do mojego samochodu. Otrzymałem niezbędne leki i fosforan wapnia. Natępnego dnia Doktor Zbigniew zadzwonił do mnie z pytaniem jak pies się czuje!!! Byłem bardzo zaskoczony, bo nigdy dotąd nie przydarzyło mi się nic takiego!!! I chociaż pies był już "jak nowy" i jedynie leciutko utykał na lewą łapę, to leki trzeba było podawać jeszcze przez dwa tygodnie, Teraz - po kilku dniach bez leków - pies jest, jak kiedyś, żwawy i wesoły.
Trzeba pochylić głowę przed pasją, zaangażowaniem, umiejętnościami i wiedzą Pana Doktora Zbigniewa Łukaszewskiego, przed jego chęcią niesienia pomocy, przed zaangażowaniem całego presonelu tej Lecznicy.
My z Arnim nisko kłaniamy się Panu Doktorowi i dziękujemy.


Wystąpił błąd, spróbuj jeszcze raz

Moje doświadczenie

Powiązane wyszukiwania