Piszę w sprawie problemu z połykaniem i towarzyszącego mu lęku. Mam wrażenie, że zaniknął u mnie nat

Piszę w sprawie problemu z połykaniem i towarzyszącego mu lęku. Mam wrażenie, że zaniknął u mnie naturalny, podświadomy automatyzm – muszę bardzo mocno skupiać się na samym procesie połykania, przez co pojawia się opór i blokada.Zdarza się, że kęs jedzenia zatrzymuje się na chwilę nisko z tyłu gardła przed wykonaniem odruchu połykania, co wywołuje u mnie duży stres i obawę przed zachłyśnięciem.Bardzo zależy mi na zrozumieniu fizycznego mechanizmu: co dokładnie musiałoby się stać anatomicznie i fizjologicznie, żeby doszło do pełnego, realnego zadławienia i czy jedzac tak normalnie jest to mozliwe?

1 odpowiedź


To, co opisujesz – utrata “automatyzmu” połykania i konieczność świadomego kontrolowania tego procesu – jest dość charakterystyczne dla tzw. fagofobii (lęku przed połykaniem/zadławieniem) lub skupionej uwagi na normalnie automatycznej funkcji ciała. To znany mechanizm: im bardziej ktoś “pilnuje” odruchu, tym bardziej ten odruch się “zacina”, bo połykanie normalnie dzieje się poza świadomą kontrolą, a nadmierna uwaga zakłóca jego płynność. Jak faktycznie działa połykanie: Połykanie ma trzy fazy: 1. Faza ustna (świadoma) – formujesz kęs językiem i przesuwasz go do gardła. 2. Faza gardłowa (odruchowa, ok. 1 sekundy) – gdy kęs dotyka nasady języka/tylnej ściany gardła, receptory wyzwalają odruch: podniebienie miękkie zamyka drogę do nosa, krtań unosi się i zamyka (nagłośnia przykrywa wejście do tchawicy), a fala perystaltyczna gardła pcha kęs w dół do przełyku. 3. Faza przełykowa (odruchowa) – perystaltyka przełyku transportuje kęs do żołądka. To, co opisujesz jako “zatrzymanie kęsa nisko z tyłu gardła przed odruchem” – to normalne wrażenie, jeśli skupiasz na tym uwagę. Krótkie opóźnienie inicjacji odruchu przy wzmożonej koncentracji i napięciu mięśniowym (stres podnosi napięcie mięśni gardła) jest częste i samo w sobie nie jest niebezpieczne. Co musiałoby się stać, żeby doszło do realnego zadławienia: Do zadławienia (aspiracji z niedrożnością dróg oddechowych) dochodzi, gdy: • Nagłośnia nie zamknie się w porę nad wejściem do krtani (np. przy rozproszeniu uwagi, mówieniu/śmiechu w trakcie połykania, zbyt dużym kęsie, alkoholu, niektórych chorobach neurologicznych) – i kęs trafia bezpośrednio do tchawicy zamiast do przełyku. • Kęs jest na tyle duży/twardy, że fizycznie blokuje światło tchawicy (klasyczne zadławienie kawałkiem mięsa). • Występuje rzeczywiste zaburzenie neurologiczne osłabiające odruch (np. po udarze, w chorobach nerwowo-mięśniowych) – to jednak daje też inne objawy (chrypka, krztuszenie się płynami, utrata wagi), nie tylko lęk. Świadome, spowolnione jedzenie z małymi kęsami, w spokoju, bez pośpiechu – czyli dokładnie to, co prawdopodobnie teraz robisz z powodu lęku – zmniejsza, a nie zwiększa ryzyko zadławienia. Paradoksalnie to rozproszenie uwagi (mówienie, pośpiech, śmiech) jest głównym czynnikiem ryzyka, nie skupienie. Jeśli objaw utrzymuje się dłużej lub nasila, warto to jednak zweryfikować u laryngologa lub gastroenterologa (żeby wykluczyć np. refluks czy przyczyny strukturalne), a przy silnym komponencie lękowym pomocna bywa też praca z psychologiem – bo mechanizm “błędnego koła” (lęk → nadmierna kontrola → zakłócenie odruchu → większy lęk) da się skutecznie przełamać. To wrażliwy temat związany z lękiem – jeśli towarzyszy mu duże cierpienie na co dzień, warto też o tym porozmawiać ze specjalistą zdrowia psychicznego.

mgr Ilona Brzezińska

mgr Ilona Brzezińska

logopeda

Kostrzyn nad Odrą

Umów wizytę

Uzyskaj odpowiedź dzięki konsultacji online

Potrzebujesz porady specjalisty? Zarezerwuj konsultację online: otrzymasz odpowiedzi bez wychodzenia z domu.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.