Mój chłopak wychodzi sam na spotkania z koleżankami, są ta dziewczyny z pracy, ze studiów itp. Jest

Mój chłopak wychodzi sam na spotkania z koleżankami, są ta dziewczyny z pracy, ze studiów itp. Jest mi przykro z tego powodu pownieważ ja uważam ze spotkania sam na sam z płcią przeciwna są niestosowne gdy jest się z związku, moi znajomi różaniec tak nie robią. Nie chce ograniczać chłopaka, nie mam nic przeciwko jego wyjściom z kolegami lub w towarzystwie mieszkalnym. Ja tak nie postępuje i nie wyobrażam sobie umówić się z z zajętym chłopakiem kiedy jestem w związku. Czy mam prawo zwrócić chłopakowi uwagę na to czy to ingerencja w jego wolność ? Czy jest sens ustalić zasady nie wychodzimy na spotkania z płcią przeciwna , czy to ze mną jest coś nie tak, ze złe się czuje w tej sytuacji?

5 odpowiedzi


Rozmowa z partnerem o jego wyjściach z koleżankami nie jest ingerencją w jego wolność. Jest sprawą do przegadania. On usłyszy dlaczego dla Panie jest to niestosowne a Pani się dowie dlaczego dla niego jest to ważne, przyjemnie lub zupełnie bez znaczenia. Może jego argumenty będą na tyle silne, że je Pani uzna i sama zacznie spotykać się towarzysko z kolegami i czerpać z nich przyjemność …

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, uważam, że warto poruszyć ten temat z Pani chłopakiem i powiedzieć o swoich uczuciach z tym związanych. Partner może nie wiedzieć o tym, że może to Pani przeszkadzać, dlatego warto komunikować swoje potrzeby, ale także ustalać granice w związku. Myślę, że warto również zastanowić się co wywołuje Pani obawy i skąd one się biorą, dlatego zachęcam do wizyty u psychologa. Pozdrawiam serdecznie, mgr Karolina Adamek


Dzień dobry, zachęcam do porozmawiania z Pani partnerem o swoich obawach. Natomiast każdy z partnerów powinien mieć w relacji przestrzeń dla siebie, na realizowanie swoich pasji, na spotkania ze znajomymi, niezależnie, czy są to osoby płci męskiej, czy żeńskiej. Pytanie, dlaczego tak bardzo Pani to przeszkadza, czy nie ufa Pani swojemu partnerowi? Zachęcam do refleksji. Pozdrawiam serdecznie, Joanna Szlasa-Więczaszek


Opisana przez Panią sytuacja dotyczy przede wszystkim różnic w granicach i oczekiwaniach wobec związku, a nie tego, że któraś ze stron postępuje jednoznacznie niewłaściwie. To, co dla jednej osoby jest przejawem zwykłych relacji koleżeńskich, dla innej może stanowić naruszenie poczucia bezpieczeństwa w relacji. W psychologii relacji podkreśla się, że poczucie komfortu i zaufania w związku jest w dużej mierze związane z indywidualnie definiowanymi granicami. Fakt, że nie akceptuje Pani spotkań partnera sam na sam z innymi kobietami, nie oznacza nadmiernej zazdrości czy chęci kontrolowania. Jest to informacja o Pani potrzebach i wartościach, które mają prawo wybrzmieć w relacji. Ma Pani pełne prawo porozmawiać z partnerem o swoich uczuciach i oczekiwaniach. Kluczowe jest jednak, aby celem rozmowy było wzajemne zrozumienie, a nie narzucenie określonych zasad. Zdrowe granice w związku powstają w wyniku dialogu i uwzględniania potrzeb obu stron, a nie jednostronnych zakazów. Najważniejsze pytanie nie brzmi więc „Czy mam prawo tak się czuć?”, ponieważ ma Pani do tego pełne prawo. Istotniejsze jest to, czy Państwo jako para potraficie otwarcie rozmawiać o swoich granicach i wypracować rozwiązania, które będą budowały poczucie bezpieczeństwa i szacunku po obu stronach.


Przede wszystkim: nie ma z Panią nic „nie tak” tylko dlatego, że źle się Pani czuje w tej sytuacji. Każdy człowiek wnosi do związku własne granice, wartości i oczekiwania dotyczące relacji. Z psychologicznego punktu widzenia problemem nie jest samo to, że chłopak spotyka się z koleżankami, ani to, że Pani tego nie akceptuje. Problem pojawia się wtedy, gdy partnerzy mają różne definicje tego, co jest odpowiednie w związku i nie potrafią o tym rozmawiać. Ma Pani pełne prawo powiedzieć: „Takie spotkania są dla mnie trudne i budzą we mnie dyskomfort. Chciałabym porozmawiać o tym, jak oboje rozumiemy granice w związku.” To nie jest ograniczanie wolności. Ograniczaniem byłoby raczej narzucanie zakazu bez rozmowy i bez uwzględnienia perspektywy drugiej osoby. Jednocześnie warto zastanowić się, co dokładnie jest źródłem Pani dyskomfortu: brak zaufania do partnera? obawa przed zdradą? poczucie bycia mniej ważną? przekonanie, że spotkania sam na sam mają romantyczny charakter? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo istotna. Niektóre pary uznają spotkania z osobami płci przeciwnej za całkowicie normalne, inne wspólnie ustalają bardziej restrykcyjne granice. Żaden z tych modeli nie jest automatycznie lepszy. Kluczowe jest to, czy obie osoby mogą się z tymi zasadami identyfikować. Dlatego zamiast pytać: „kto ma rację?”, zachęcałbym do pytania: „czy nasze wartości dotyczące związku są na tyle zbliżone, że oboje możemy czuć się w tej relacji bezpiecznie?”. To zwykle prowadzi do bardziej konstruktywnej rozmowy niż ocenianie, kto jest zbyt zazdrosny, a kto zbyt swobodny.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.