Mam 40 lat i "depresję" właściwie od zawsze. W cudzysłowie bo to nie jest diagnoza a nazwanie objawu

Mam 40 lat i "depresję" właściwie od zawsze. W cudzysłowie bo to nie jest diagnoza a nazwanie objawu. I od zawsze objawowo się to leczy. Nieskuteczne lub na chwilę łagodzące leki: citalopram, bupropion, wenlafaksyna, lamotrygina, wortioksetyna, kwetiapina, duloksetyna, mirtazapina, moklobemid. Do tego "terapie rozmową": CBT raz w tygodniu przez ponad dwa lata + oddziały dzienne 3 razy po 3 miesiące, łącznie ponad 1000 godzin - efekty znikome. Takie, jak to nazywam, leczenie guza mózgu ibupromem... Odpowiedzi w stylu "Dobrze że Pan o tym mówi, to ważny krok" proszę sobie darować. Potrzebuję ekipy specjalistów pracujących poza schematem leki + terapia. Ludzi którzy wiedzą cokolwiek o nieszablonowych podejściach i się ich nie boją: EMDR, qEEG, ketamina, DMT, psylocyna, MDMA, biochemia, psychometria, dziesiątki narzędzi które mainstream ignoruje. Brałem esketaminę. Niestety tylko 8 razy ze względu na zbyt słabą reakcję. Zbyt słabą według tabelki sponsora, bo w subiektywnych odczuciach dokonał się zauważalny przełom. Chcę takich przełomów a nie podtrzymywania nędznego życia przez kolejne 30 lat! Chcę rzetelnej diagnostyki i całościowego kompetentnego podejścia do problemu.

0 odpowiedzi


Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.