Mam 16 lat i chodzę do 1 liceum. Od początku gimnazjum zmieniłam się. Nie wychodziłam nigdzie ze zna
Mam 16 lat i chodzę do 1 liceum. Od początku gimnazjum zmieniłam się. Nie wychodziłam nigdzie ze znajomymi, przez co nasze kontakty się pogorszyły. Miałam strasznie smutne myśli, często płakałam, mówiłam sobie, że jestem beznadziejna. Trwało to prawie rok, ale później mi się poprawiło. Czasami to wracało, ale ogólnie było dobrze. Tylko przebywałam ciągle z tymi samymi osobami, nikogo nowego nie poznałam przez te trzy lata, moi znajomi owszem, ale ja zawsze omijałam spotkania z innymi osobami. A teraz, kiedy zaczęłam nową szkołę bez moim znajomych, jest gorzej. Od gimnazjum, za każdym razem jak jakiś nauczyciel albo ktokolwiek zwraca mnie uwagę, robię się czerwona, nie potrafię się zachować, pocę się i serce bije mi strasznie szybko. Czuję się wtedy okropnie, bo dużo osób się wtedy ze mnie śmieje i mówią do siebie "patrzcie jaka jest czerwona". Minęło już półroku odkąd jestem w nowej klasie i jest okropnie. Rozmawiam tylko z dziewczynami, których jest mało, a z chłopakami nie potrafię. Kiedyś myślałam, że to zwykła nieśmiałość, ale chyba tak nie jest. Z moimi kolegami z podstawówki albo z gimnazjum nie mam takiego problemu. Nie potrafię się zachować, jeżeli jakiś chłopak do mnie podejdzie i chce poromawiać, bo zawsze albo moja odpowiedź będzie zbyt oschła albo niemiła. Wydaje mi się, że uważają mnie w klasie za zwykłęgo kujona, ponieważ prawie się nie odzywam. Próbowałam to zmienić już nawet w gimnazjum, ale nie potrafię. Ostatnio nawet pokłóciłam się z przyjaciółką, ponieważ mój kolega przyprowadził swoich kolegów na spotkanie i zostałam z nimi przez chwilę sama, nie potrafiłąm z nimi rozmawiać i przez ok. 10 minut siedzieliśy w ciszy, później powiedziałam mojej przyjaciółce, że nie dam rady i źle się czuję przy nich i przyjaciółka tego nie rozumie, uważa, że po prostu powinnam zacząć coś mówić. Ale to nie jest takie proste. Próbowałam wiele razy, kiedy chce coś powiedzieć analizuję to w głowie wiele razy, pomimo że później moich myśli i tak nie wypowiadam. W szkole cały czas chodzę zestresowana i czasami nawet na spotkanie z przyjaciółką nie chce iść. Nie potrafię się również zachować jak mam załatwić jakąś sprawę albo u nauczyciela albo w sklepie. Najlepiej czuję się w domu, kiedy jestem tylko z rodziną. Oczywiście nikt nie zauważył mojego problemu, bo to tylko zwykła "nieśmiałość". Moi rodzice myślą, że jestem wiecznie wesoła i żartuję, bo tylko tak swobodnie mogę czuć się w domu przy nich. Co powinnam zrobić? Czy to fobia społeczna czy może coś innego? Nie mogę iść sama do lekarza bez zgody rodziców, a nie chce im o tym mówić. Również nie chce czekać, aż skonczę 18 lat, bo coraz gorzej się czuję.
1 odpowiedź
To co Pani opisuje z dużym prawdopodobieństwem wskazuje na fobię społeczną. Skuteczna jest w takich przypadkach psychoterapia behawioralno - poznawcza . Czasami stosowane są dodatkowo nieuzależniające leki by przyspieszyć czas poprawy. Pozdrawiam lek.Piotr Znamirowski
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.


