Kiedy rozpoczynałem pracę w medycynie estetycznej, większość zabiegów przeciwstarzeniowych koncentrowała się na wypełnianiu zmarszczek i odbudowie utraconej objętości twarzy. Dziś wiem, że prawdziwe odmładzanie nie polega na dodawaniu kolejnych mililitrów preparatów, ale na przywróceniu skórze zdolności do regeneracji. To właśnie dlatego współczesna medycyna estetyczna coraz wyraźniej zmierza w kierunku terapii stymulujących naturalne procesy naprawcze organizmu.
Od kilku lat obserwuję bardzo wyraźną zmianę oczekiwań moich pacjentów. Coraz rzadziej słyszę pytanie: „Co zrobić z tą zmarszczką?", a znacznie częściej: „Jak wyglądać młodziej, ale wyglądać naturalnie?". To, moim zdaniem, najlepszy kierunek rozwoju medycyny estetycznej.
Pacjenci chcą wyglądać zdrowo, świeżo i naturalnie. Chcą usłyszeć od znajomych: „Świetnie wyglądasz", a nie: „Co sobie zrobiłaś?".
To również powód, dla którego odchodzimy od nadmiernej wolumetrii. Oczywiście są sytuacje, w których odbudowa objętości jest konieczna, ale nie może stać się celem samym w sobie. Zbyt duża ilość preparatów może zaburzyć proporcje twarzy i odebrać jej indywidualny charakter. Znacznie bliższe jest mi podejście polegające na poprawie jakości skóry i wykorzystaniu jej własnego potencjału regeneracyjnego.
Proces starzenia rozpoczyna się znacznie wcześniej niż pojawienie się głębokich zmarszczek. Z wiekiem:
Dlatego w swojej praktyce coraz częściej sięgam po stymulatory tkankowe, które nie maskują skutków starzenia, lecz wpływają na jego biologiczne mechanizmy.
Szczególne miejsce zajmują polinukleotydy. To preparaty, które:
Lubię porównywać je do dobrze zaplanowanego programu regeneracji – nie dają spektakularnego efektu z dnia na dzień, ale uruchamiają procesy, dzięki którym skóra z czasem staje się gęstsza, bardziej elastyczna i po prostu zdrowsza.
Drugim preparatem, po który sięgam bardzo często, jest hydroksyapatyt wapnia. Cenię go przede wszystkim za:
Nie chodzi o stworzenie nowego konturu, ale o odbudowę rusztowania skóry poprzez stymulację produkcji kolagenu. To proces rozłożony w czasie, ale właśnie dlatego efekty wyglądają tak naturalnie.
Pacjenci często mówią podczas wizyt kontrolnych, że ktoś zauważył, iż wyglądają młodziej, choć nie potrafił wskazać, co się zmieniło. Dla mnie to jeden z największych komplementów, jakie może usłyszeć lekarz zajmujący się medycyną estetyczną.
Nie wierzę w pojedyncze zabiegi jako receptę na starzenie. Najlepsze rezultaty osiągamy, łącząc różne metody – stymulatory tkankowe oraz toksynę botulinową. Jej zadaniem nie jest odebranie twarzy mimiki, ale ograniczenie nadmiernej aktywności wybranych mięśni i stworzenie skórze lepszych warunków do regeneracji. To kolejny element terapii, który powinien wspierać naturalny wygląd, a nie go zmieniać.
Im dłużej pracuję jako lekarz, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nasza odpowiedzialność nie kończy się na prawidłowym wykonaniu zabiegu. Żyjemy w świecie mediów społecznościowych, w którym łatwo zatracić granicę między poprawą urody a pogonią za nierealnym ideałem.
Dlatego czasami równie ważne jak wykonanie zabiegu jest wyjaśnienie pacjentowi, dlaczego kolejny preparat nie będzie najlepszym rozwiązaniem. Uważam, że umiejętność odmowy jest jednym z wyznaczników odpowiedzialnej medycyny estetycznej.
Każdą terapię rozpoczynam od rozmowy i dokładnej analizy potrzeb pacjenta. Każda twarz starzeje się inaczej i każda wymaga indywidualnego podejścia.
Jestem przekonany, że przyszłość medycyny estetycznej należy do terapii regeneracyjnych. Ich celem nie jest zmiana twarzy, ale wspieranie jej naturalnych procesów odbudowy. To właśnie takie efekty najbardziej cenię w swojej pracy – subtelne, harmonijne i autentyczne.
Ten artykuł został opublikowany na stronie ZnanyLekarz za wyraźną zgodą autorki lub autora. Cała zawartość strony internetowej podlega odpowiedniej ochronie na mocy przepisów o własności intelektualnej i przemysłowej.
Strona internetowa ZnanyLekarz nie zawiera porad medycznych. Zawartość tej strony (teksty, grafiki, zdjęcia i inne materiały) powstała wyłącznie w celach informacyjnych i nie zastępuje porady medycznej, diagnozy ani leczenia. Jeśli masz wątpliwości dotyczące problemu natury medycznej, skonsultuj się ze specjalistą.