Napad paniki potrafi przestraszyć tak bardzo, że osoba, która doświadcza go po raz pierwszy, często myśli: „zaraz umrę”, „dostaję zawału”, „uduszę się”, „tracę kontrolę” albo „coś bardzo złego dzieje się z moim ciałem”.
Objawy są intensywne i bardzo fizyczne. Serce przyspiesza. Oddech staje się płytszy. Może pojawić się ucisk w klatce piersiowej, drżenie, pocenie się, zawroty głowy, mdłości, uczucie nierealności, mrowienie dłoni, osłabienie albo lęk przed omdleniem.
Ważne: napad paniki jest bardzo nieprzyjemny, ale sam w sobie najczęściej nie jest niebezpieczny. To gwałtowna reakcja układu nerwowego, który uruchamia alarm, mimo że realne zagrożenie często nie występuje. Problem polega na tym, że ciało reaguje tak mocno, że łatwo pomylić panikę z poważnym stanem medycznym.
Napad paniki może przypominać zawał serca, zaburzenia rytmu serca, astmę albo inne problemy somatyczne. Dlatego przy pierwszym takim epizodzie, nowych objawach albo wątpliwościach warto skonsultować się z lekarzem[1].
Szczególnie pilnej pomocy wymagają sytuacje, gdy pojawia się:
To nie jest moment na sprawdzanie, czy „to tylko panika”. Lepiej raz zareagować ostrożnie, niż zbagatelizować objawy medyczne.
W napadzie paniki objawy często narastają szybko, osiągają szczyt po kilku lub kilkunastu minutach i stopniowo opadają. Zawał serca częściej wiąże się z bólem lub uciskiem, który nie mija, może promieniować i nie musi zmniejszać się po zmianie pozycji czy uspokojeniu oddechu. W astmie lub ostrym skurczu oskrzeli dominuje realna trudność z oddychaniem, świszczący oddech, kaszel i uczucie ograniczonego przepływu powietrza.
W panice oddech bywa subiektywnie „niemożliwy”, ale bardzo często problemem jest hiperwentylacja, czyli zbyt szybkie, płytkie oddychanie. Wtedy może pojawić się mrowienie, zawroty głowy, ucisk w klatce piersiowej i poczucie oderwania od rzeczywistości.
Najbezpieczniejsza zasada brzmi: jeśli objawy są nowe, silne, inne niż zwykle albo budzą realny niepokój medyczny, najpierw wyklucz przyczyny somatyczne. Dopiero potem pracuj z mechanizmem paniki.
Napad paniki to reakcja alarmowa organizmu. Układ nerwowy zachowuje się tak, jakby trzeba było walczyć, uciekać albo natychmiast się ratować. Wydzielają się hormony stresu, mięśnie się napinają, serce pompuje szybciej, oddech przyspiesza, a uwaga zawęża się na zagrożeniu.
I wtedy zaczyna się błędne koło paniki:
W praktyce bardzo ważne jest rozpoznanie tego mechanizmu. Nie po to, żeby „wmówić sobie spokój”, ale żeby odzyskać choć odrobinę wpływu. Pierwszym celem nie jest pełne opanowanie wszystkiego. Pierwszym celem jest przerwanie spirali.
Nie każdą panikę da się zatrzymać natychmiast. Da się jednak pomóc ciału przejść przez falę pobudzenia bez dokładania kolejnych warstw lęku. Oto prosty protokół ratunkowy.
Powiedz w myślach albo na głos: „To jest fala lęku. Mój układ nerwowy uruchomił alarm. To minie.” To krótkie zdanie pomaga oddzielić fakt od katastroficznej interpretacji. Nie walczysz z objawami. Zaczynasz je rozpoznawać.
Usiądź albo stań stabilnie. Poczuj ciężar ciała. Dociśnij lekko stopy do podłogi. Zauważ kontakt pięt, palców, krzesła, pleców. Panika zabiera uwagę do środka ciała i do katastroficznych myśli. Kontakt z podłożem daje układowi nerwowemu prosty sygnał: „jestem tu”.
Nie próbuj brać wielkich oddechów. Przy panice może to nasilić hiperwentylację. Zamiast tego oddychaj spokojniej i wydłuż wydech.
Wydech jest dla układu nerwowego sygnałem hamowania. Nie musi być idealny. Wystarczy, że będzie odrobinę dłuższy niż wdech.
To prosta metoda uziemienia uwagi:
Ta technika działa dlatego, że angażuje uwagę w konkretne bodźce. Zamiast karmić spiralę myśli, wracasz do otoczenia.
W napadzie paniki człowiek często próbuje „rozwiązać” cały stan naraz. To zbyt dużo. Wystarczy jeden mały ruch: napić się wody, usiąść, otworzyć okno, oprzeć dłonie o uda, napisać do kogoś, wyjść na chwilę w spokojniejsze miejsce. Mały ruch przywraca poczucie wpływu. A wpływ jest jednym z najlepszych antidotów na panikę.
Pomaga łagodniejsze podejście: zauważyć objawy, nazwać je i przekierować uwagę na ciało, oddech, podłoże, otoczenie oraz prosty następny krok.
Przyczyn może być wiele. Czasem napad pojawia się po długim okresie stresu, przeciążenia, braku snu albo życia w ciągłym napięciu. Czasem wiąże się z doświadczeniami traumatycznymi, stratą, rozstaniem, chorobą, presją zawodową albo przewlekłym poczuciem braku bezpieczeństwa[2].
Czasem pierwszy napad pojawia się „znikąd”, ale po dokładniejszym przyjrzeniu się widać, że organizm od dawna działał na granicy przeciążenia.
Duże znaczenie ma też tzw. lęk przed lękiem. Po pierwszym silnym ataku osoba zaczyna bać się kolejnego. Unika miejsc, sytuacji, podroróży, spotkań, wysiłku fizycznego, kawy czy samotności. Z czasem życie może się coraz bardziej zawężać. Dlatego dobra terapia nie polega wyłącznie na technikach ratunkowych. One są potrzebne, ale głębsza praca dotyczy tego, co uruchamia alarm.
W pracy z napadami paniki ważne są dwa poziomy:
W hipnoterapii integracyjnej nie chodzi o „wyłączenie objawów”, ale o zmianę relacji z reakcją lękową. Osoba może uczyć się inaczej reagować na sygnały z ciała, odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa, wzmacniać zasoby i przenosić je do sytuacji, które wcześniej uruchamiały panikę.
Terapia napadów paniki powinna obejmować rozumienie przyczyn. Ale samo wracanie do historii lęku rzadko wystarcza. W niektórych przypadkach może nawet utrwalać koncentrację na objawach, jeśli nie towarzyszy mu uczenie i tworzenie nowej reakcji.
Jeśli spotkanie po spotkaniu pacjent głównie opowiada o tych samych objawach, rozmowa o panice może ponownie aktywować napięcie, obrazy, odczucia i wewnętrzne wyzwalacze związane z napadem lęku. Nie oznacza to, że o panice nie należy rozmawiać. Oznacza to, że samo opowiadanie o niej powinno prowadzić do czegoś więcej: od zrozumienia mechanizmu po nauczenie organizmu innej odpowiedzi.
W praktyce właściwa terapia powinna działać w dwóch kierunkach jednocześnie:
Celem nie jest tylko „porozmawiać o lęku”. Celem jest stworzyć nowe doświadczenie – poczuć sygnał z ciała, rozpoznać go, zachować więcej przestrzeni i odpowiedzieć inaczej niż dotychczas.
Sesja w gabinecie jest ważnym momentem, ale zmiana utrwala się w codzienności. Dlatego coraz większe znaczenie mają formy wsparcia między spotkaniami: krótkie nagrania regulacyjne, ćwiczenia oddechowe, instrukcje do pracy własnej czy dzienniczek obserwacji.
Dobre nagranie wspierające może pomóc w kilku rzeczach:
Dlatego warto wybierać specjalistów, którzy nie ograniczają pomocy wyłącznie do rozmowy raz w tygodniu, ale potrafią zaproponować także pracę między sesjami. Nowoczesna terapia coraz częściej przypomina proces uczenia układu nerwowego nowej odpowiedzi, a nie tylko analizę problemu.
Przed pierwszą wizytą warto zapisać kilka informacji:
Warto też zapytać specjalistę, jak wygląda praca między sesjami. Czy dostaniesz konkretne ćwiczenia? Czy będziecie pracować tylko rozmową, czy również przez ciało, oddech, uwagę i praktyczne techniki regulacji?
Profilaktyka nie polega na kontrolowaniu siebie przez cały czas. Chodzi raczej o budowanie większej stabilności układu nerwowego. Pomaga regularny sen, ograniczenie nadmiaru kofeiny i alkoholu, ruch, przerwy w pracy, kontakt z ciałem oraz stopniowe wracanie do sytuacji, których zaczęło się unikać.
Ważna jest także obserwacja wczesnych sygnałów. Napad paniki rzadko zaczyna się dopiero wtedy, gdy objawy są bardzo silne. Często wcześniej pojawia się napięcie w ciele, przyspieszenie myśli, uczucie presji, pobudzenie czy spłycenie oddechu.
Im wcześniej osoba nauczy się rozpoznawać te sygnały, tym łatwiej może zareagować prostym ruchem: wydłużyć wydech, poczuć stopy, nazwać stan czy skorzystać z nagrania regulacyjnego. Najważniejsze jest to, żeby nie czekać, aż panika zacznie organizować życie.
Napad paniki jest sygnałem, że układ nerwowy potrzebuje uwagi, regulacji i nowego sposobu reagowania. Z odpowiednim wsparciem można nauczyć się przechodzić przez te stany spokojniej, rozumieć ich mechanizm i stopniowo odzyskiwać swobodę w codziennym życiu.
[1] American Psychiatric Association. (2013). Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders (5th ed.). Arlington, VA: American Psychiatric Publishing.
[2] Clark, D. M. (1986). A cognitive approach to panic. Behaviour Research and Therapy, 24(4), 461-470.
Ten artykuł został opublikowany na stronie ZnanyLekarz za wyraźną zgodą autorki lub autora. Cała zawartość strony internetowej podlega odpowiedniej ochronie na mocy przepisów o własności intelektualnej i przemysłowej.
Strona internetowa ZnanyLekarz nie zawiera porad medycznych. Zawartość tej strony (teksty, grafiki, zdjęcia i inne materiały) powstała wyłącznie w celach informacyjnych i nie zastępuje porady medycznej, diagnozy ani leczenia. Jeśli masz wątpliwości dotyczące problemu natury medycznej, skonsultuj się ze specjalistą.