Wiele osób postrzega nadmierną masę ciała jedynie przez pryzmat estetyki jako chorobę „kształtu i wyglądu”. Często słyszymy o „oponce” na brzuchu, „wystających boczkach” czy konieczności wzięcia się za siebie. Tymczasem otyłość to nie kwestia słabej woli czy zaniedbania.
Otyłość to przewlekła choroba metaboliczna, z tendencją do nawrotów, która sama nie ustąpi. Ma złożoną etiologię, między innymi metaboliczną, hormonalną, środowiskową czy psychologiczną. Trudności w redukcji masy ciała wynikają często z zaburzeń regulacji głodu i sytości oraz wpływu emocji na jedzenie.
Głód i sytość regulowane są przez złożony układ hormonalny i nerwowy[3]. Kluczową rolę odgrywają m.in.:
W otyłości ten mechanizm jest zwykle zaburzony. Pomimo nadmiernej ilości tkanki tłuszczowej i wysokiego poziomu leptyny, mózg nie odbiera sygnałów o sytości (tzw. leptynooporność), co sprawia, że może występować permanentny głód.
Należy też wspomnieć o układzie nagrody w mózgu, który jest regulowany przez dopaminę. To ten układ odpowiada za to, że jedzenie sprawia nam przyjemność i to przez niego w stresie szukamy lodów czy czekoladek. Układ nagrody jest połączony z układem limbicznym odpowiedzialnym za emocje. Gdy jesteśmy w stresie, mózg szuka szybkiej drogi do „poprawy nastroju”. Jedzenie przetworzone (cukier + tłuszcz) jest łatwym wyzwalaczem dopaminy i prowadzi do jedzenia emocjonalnego[4].
Szczególną uwagę należy zwrócić na napady objadania się – epizody spożywania dużych ilości jedzenia z poczuciem utraty kontroli. To nie kwestia braku dyscypliny, lecz możliwe zaburzenie wymagające leczenia.
U części osób może występować również tzw. „food noise”, czyli natrętne, uporczywe myślenie o jedzeniu. Może ono wiązać się z zaburzeniami metabolicznymi, insulinoopornością, wahaniami poziomu glukozy czy przewlekłym stresem.
Również nietolerancje pokarmowe czy wybiórczość jedzenia, prowadząc do monotonii na talerzu, mogą z jednej strony skutkować niedoborami składników pokarmowych oraz zaburzeniami mikrobioty jelitowej, a z drugiej – być utrudnieniem w redukcji masy ciała, bo paradoksalnie trudniej wtedy o stabilny deficyt kaloryczny.
A co z suplementacją? W leczeniu otyłości suplementy diety nie zastępują terapii o udowodnionej skuteczności. Wskazana może być jedynie suplementacja potwierdzonych niedoborów, np. witaminy D, B12 czy żelaza. Na pewno warto być pod opieką dietetyka.
Często nie zauważamy momentu, w którym masa ciała zaczyna realnie wpływać na nasze zdrowie. Istnieją jednak sygnały wysyłane przez organizm, które mogą świadczyć o tym, że czas na konsultację z lekarzem[1][2]:
Warto rozważyć konsultację lekarską i specjalistyczną również, gdy:
Leczenie otyłości to praca zespołowa. W skład zespołu terapeutycznego mogą wchodzić:
Zanim zostanie wdrożona farmakoterapia, warto rozpocząć od fundamentalnych zmian, które są tanie, ale klinicznie bardzo istotne:
Otyłość jest chorobą, którą można i trzeba skutecznie leczyć. Wczesna konsultacja zwiększa szanse na trwałe efekty, poprawę zdrowia metabolicznego i lepszą jakość życia. Skonsultuj się z lekarzem!
[1] Otyłość i jej powikłania - praktyczne zalecenia diagnostyczne i terapeutyczne, PZWL.
[2] Zalecenia kliniczne dotyczące postępowania u chorych na otyłość 2024.
[3] Kuryłowicz A., Hormony a otyłość, PZWL 2024.
[4] Szulc A., Emocje a jedzenie, Medical Education, 2023.
Ten artykuł został opublikowany na stronie ZnanyLekarz za wyraźną zgodą autorki lub autora. Cała zawartość strony internetowej podlega odpowiedniej ochronie na mocy przepisów o własności intelektualnej i przemysłowej.
Strona internetowa ZnanyLekarz nie zawiera porad medycznych. Zawartość tej strony (teksty, grafiki, zdjęcia i inne materiały) powstała wyłącznie w celach informacyjnych i nie zastępuje porady medycznej, diagnozy ani leczenia. Jeśli masz wątpliwości dotyczące problemu natury medycznej, skonsultuj się ze specjalistą.