Witam. Rok temu w maju (05.2024) u rocznego syna wyczułam lewy węzeł nadobojczykowy. Był badany prze
Witam. Rok temu w maju (05.2024) u rocznego syna wyczułam lewy węzeł nadobojczykowy. Był badany przez pediatrę trzykrotnie, ale ona nigdy go nie wyczula. Pewnego dnia postanowiłam sprawdzić czy on dalej jest - No i był, co prawda taki sam jak wcześniej ale wpisalam to w internet i zdębiałam. Od razu poszłam do pediatry ona zleciła usg - ale niestety tylko szyi bo tylko tam wyczuła węzły i faktycznie one tam były, dwa powiększone, według ordynatora odczynowe o prawidłowym unaczynieniu, dodam ze syn tego dnia przechodził rsv, a te węzły w trakcie infekcji rosną. Tego dnia miał tez robione usg brzucha (02.2025). Niestety nadobojczykowych nie sprawdzono. Poszłam prywatnie tydzień temu i pan doktor stwierdził ze faktycznie ten węzeł jest ale nie jest on powiększony i jest wyczuwalny bo jest blisko skory. Zrobił usg i oznaczył tylko te wcześniejsze z szyi. Czy mam dalej drążyć ten węzeł nadbojczykowy? Pan doktor trochę ten węzeł olał, a ja prosiłam o sprawdzenie tylko tego. Pozniej sprawdziłam ze lekarz który wykonywał usg nie miał jeszcze specjalizacji i znowu się zestresowalam. Węzeł nie rośnie od roku, jest przesuwalny w dole nadobojczykowym wielkości groszku, a drugi wyżej szyi wielkości ziarenka pieprzu. Na leżąco prawie niewyczuwalne, najbardziej wyczuwalne na stojąco. Dodam ze syn ma nawracające wysypki na szyi i często się po niej drapie, dermatolog stwierdził AZS, ale przeraża mnie fakt ze jak wpisuje w internet te objawy to wyskakują chłoniaki i nowotwory. Co robić dalej?? Objawów innych oprócz sporadycznego drapania i znikajacej wysypki nie ma. Syn ma dwa lata
0 odpowiedzi
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.