Dzień dobry, We wtorek moj kot zaczął być osowiały, widać było że źle się czuję więc zabrałam go do

Dzień dobry, We wtorek moj kot zaczął być osowiały, widać było że źle się czuję więc zabrałam go do weterynarza gdzie został zbadany, jednak w momencie kiedy lekarz miał mu podać zastrzyk zaczął się wyrywać i bardzo mocno mnie pogryzł. Weterynarz powiedział że trzeba obserwować ranę i w razie czego udać się do lekarza rodzinnego. W nocy rana zaczęła bardzo boleć więc poszłam do lekarza. Dostałam antybiotyk i zastrzyk na tężec oraz skierowanie do Przychodni chorób zakaźnych + informację że kot powinien być pod obserwacją 10 dni przez weterynarza żeby wykluczyć wściekliznę (kot domowy wychodzący). Pierwszy weterynarz nawet nie wspomniał nic o wściekliźnie (mój kot zawsze reagował agresją na weterynarzy i rok temu pogryzł jedną panią weterynarz gdy porabiała mu pobrać krew). Następnego dnia kotu się nie poprawiało więc pojechaliśmy do innego weterynarza, zapytałam o wściekliznę, ale pani weterynarz powiedziała że nie możliwe to jest. U kota stwierdzono ostrą niewydolność nerek i po 6 dniach musieliśmy go uśpić ze względu na to że bardzo cierpiał a nerki były już bardzo uszkodzone. Dodam że mieszkam na terenie jeleniej góry, moja mama dzwoniła do znajomej weterynarz i ona powiedziała że nie powinnam się obawiać bo na naszych terenach nie ma wścieklizny, był pod obserwacją przez 6 dni przez innego weterynarza. Ogólnie kot cały czas zachowywał się normalnie, tylko w noc poprzedzającą jego złe samopoczucie musiał się czymś zatruć na dworze (był tam całą noc). Czy powinnam obawiać się wścieklizny, w przychodni bardzo mnie wystraszyli i cały czas o tym myślę

0 odpowiedzi


Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.