Cześć, właśnie pożegnałam moją lwiczkę, kupiłam ją w sklepie zoologicznym, miłość od pierwszego wejr
Cześć, właśnie pożegnałam moją lwiczkę, kupiłam ją w sklepie zoologicznym, miłość od pierwszego wejrzenia - i tak, wiem że nie powinno się tam kupować zwierząt, ale zawsze jest jakiś przebłysk I nadzieja, że wszystko będzie dobrze. Królik zaszczepiony dwukrotnie, odrobaczony dwukrotnie, jedzonko najwyższej jakości, bezzbożowe, duży wybieg. Relacja z kotem dobra, nie było nigdy problemu, mieszkali ze sobą pół roku, aż do momentu kiedy królik ugryzł kota a ten udrapnął go w ucho delikatnie, żadnej krwi, tylko mała rana. przemywałam ją rywanolem i zasypywałam proszkiem do tego przeznaczonym. Następnego dnia Królik cały czas jadł, natomiast był inny w zachowaniu, nie chciał biegać, chodziła do kuwety, więc uważałam że boli ją to ucho, dawałam jej dużo spokoju, widziałam że ta rana wygląda już lepiej dnia kolejnego - dzisiejszego około godziny 11:00, dałam jej ziółka, jadła, czytałam o objawach chorób typowych dla królików i nic nie wskazywało na to, aby działo sie coś na tyle złego, aby zabrać ją do weta, do tego 60 km od domu - a gdy poszłam po 2 godzinach zobaczyć jak się ma, niestety leżała już martwa.. I siedzę teraz i myślę, i obwiniam sie za to, że jej nie zabrałam do specjalisty, tylko polegałam na informacjach z internetu, że mogłam ją separować od kota, kocham zwierzęta i nie wiem dlaczego byłam tak bezmyślna, nie wiem czy jest to możliwe aby kot przyczynił sie do śmierci mojego królika, czy jego choroba zbiegła sie w czasie maskując moje podejrzenia. Czy ktoś zechce podzielić sie swoją wiedzą na ten temat?
0 odpowiedzi
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.