Chciałabym opisać swoją sytuację, bo chyba pierwszy raz w życiu sobie nie radzę.
Sprawa dotyczy bardzo ciężkiego (dla mnie) rozstania.
Byliśmy razem ponad 3 lata. Na początku spędzaliśmy że sobą każda możliwa chwilę, wszystko robiliśmy razem.
Po czasie zaczęło się psuć. Okazało się że on ma bardzo wybuchowy charakter. Zaczął wściekać się na najdrobniejsze rzeczy, krzyczeć, że np. razi go słońce. Podczas tych napadów strasznie na mnie krzyczał, wyzywał. Poza tym cały czas mi powtarzał że jak się nie zmienię i nie zacznę go uspokajać to mnie zostawi. A ja w takiejch sytuacjach kompletnie nie wiedziałam co robić, blokowałam się. I mimo że bardzo chciałam to nie mogłam nic powiedzieć.
No i stało się....wyprowadził się, a ja kompletnie nie mogę sobie z tym poradzić. Nie jem, nie śpię, czekam aż się odezwie i tak mijają już 3 tygodnie. Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować.
On mi powiedział że bardzo go to wszystko zmęczyło psychicznie i dopiero teraz odpoczywa.
Co robić? Jak wrócić do życia? Sama już się o siebie martwię.
mgr Irena Mielnik-Madej
mgr Irena Mielnik-Madej
Psycholog, Terapeuta
Kraków
Dzień dobry Pani,

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoimi doświadczeniami w relacji, która zakończyła się ciężkim dla Pani rozstaniem.
Mam nadzieję, że opowiedzenie o tym choć trochę przyniosło Pani ulgę.
Dopatruję się, że z jakiegoś powodu usprawiedliwia? Pani zachowanie swojego byłego partnera, który swoim zachowaniem dawał mocne sygnały przemocy werbalnej wobec Pani.

Dlatego ucieszyło mnie, że zaczęła Pani martwić się sama o siebie, za słowami Pani: "...Co robić? Jak wrócić do życia? Sama już się o siebie martwię... .".
I dobrze!
Zachęcam Panią by nie pozostawała Pani teraz sama w tej sytuacji i z tą sytuacją oraz sięgnęła po niezbędne dla Pani wsparcie specjalistyczne, by pod okiem psychologa/psychoterapeuty mogła Pani przyjrzeć się schematom działania oraz przeżywania różnych sytuacji- by wzmocniła Pani samą siebie.

Istotne byłoby dla Pani wsparcie bliskich osób, które poprzez swoją obecność pomogą Pani przejść przez ten najtrudniejszy okres.

Gdyby miała Pani życzenie rozmowy ze mną, zapraszam serdecznie.

Z życzeniami tego, co jest Pani teraz najbardziej potrzebne,
Irena Mielnik-Madej

Witam Panią,
Doceniam chęć podzielenia się swoją historią, wymaga to odwagi. Dobrze, że Pani już zadbała o siebie, robiąc ten pierwszy krok i dzieląc się swoją historią. Z tego co Pani pisze, to relacja na początku wyglądała bardzo intensywnie, więc to normalne, że teraz można odczuwać, samotność, pustkę, lęk. Myślę, że ważne jest by wzmocniła się Pani od środka, by odzyskała równowagę emocjonalną, która pozwoli na znalezienie siły, odkrycie swoich zasobów, które z pewnością Pani posiada tylko trzeba je odnaleźć. Warto też stawiać w relacji granice by nie dopuścić do eskalacji przemocy psychicznej i fizycznej. Zapraszam do kontaktu. Pozdrawiam, Sonia Abramek, psycholog.

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

Ta wartość jest zbyt krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.

Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.