Witam,
mam problem z 4-letnim synem. Wojtek od września poszedł do przedszkola. Przez dwa miesiące chodził bardzo chętnie, był wręcz zachwycony i z entuzjazmem każdego dnia wstawał rano. Zapisaliśmy go też od września na dodatkowe zajęcia z piłki nożnej, którą syn uwielbia. Zawsze świetnie się bawił na treningach i nie mógł się doczekać kolejnego. Na początku listopada zdarzyła się taka sytuacja, że synowi jedna z przedszkolanek zwróciła uwagę, że nie pozbierał zabawek kiedy była już pora obiadu. Syn rozpłakał się i od tamtej pory uparcie nie chce chodzić ani do przedszkola, ani na treningi. Rozmawiałam z nim wielokrotnie i tłumaczyłam dlaczego Pani na niego krzyknęła, syn zdaje się rozumie to, ale mimo wszystko mówi, że się Pani boi i że na pewno bedzie znów na niego krzyczeć. Dodam, że syn jest bardzo grzecznym chłopcem i taka sytuacja miała miejsce tylko raz! A on o tym ciągle pamięta, mimo, ze mineły już prawie 2 tygodnie i z dnia na dzień jest coraz gorzej. Zostawiam go w przedszkolu praktycznie na siłę. Przychodząc po niego, mówi że był super. Panie też mówią ze był grzeczny i bawił się z dziećmi. Staram się zachowywać normalnie i nie denerwować się, ale martwi mnie to, że on tak strasznie rozpamiętuję tę sytuację. Codziennie dopytuje czy jutro pójdzie do przedszkola i wpada w złość, krzyczy jak mówię, że tak, Wczoraj powiedział, że chciałby zniszczyć wszystkie przedszkola i szkoły. Poza tym nie chce chodzić też na treningi, twierdzi, że boi się trenera, a on tak bardzo lubi grać w piłkę. Jak mam z nim postępować? Czy tłumaczyć mu dalej, czy po prostu mówić masz iść i już! Proszę o radę.
 Paweł Romuald Kołakowski
Paweł Romuald Kołakowski
Psycholog, Terapeuta
Ostrołęka
Szanowna Pani z pewnością - nic na siłę. Dalej zachęcać go by był odważy i dzielny. Chwalić (jak Pani to robi) za zachowania świadczące o samodzielności.
Proponuję zadanie. Zaproponować mu zabawę „w przedszkole”,w której dziecko zagrało by rolę wychowawcy. Zaangażować do zabawy inne dzieci znajomych , z rodziny, ewentualnie dorosłych. Pograć taką scenkę, jeśli nie zechce zachęcać zabawowo. Obserwować zachowanie dziecka, co mówi i co robi. Ewentualnie nagrać to i przeanalizować, a następnie omówić z psychologiem doświadczonym w pracy z dziećmi. Scenka taka może też być dobrą okazją do odreagowania.
Ponadto warto przyjrzeć się Państwa sytuacji rodzinnej, wspólnie z psychologiem. Czy ostatnio nie zdarzyło się coś co mogło by mieć wpływ na emocje i zachowanie dziecka?
Serdecznie Pozdrawiam. Paweł Kołakowski - psycholog klinicznny Poradnia Psychologiczna Rodzinna w Łomży.

 Jadwiga Kołakowska
Jadwiga Kołakowska
Psycholog, Terapeuta, Psychoterapeuta
Łomża
Problem wymaga obserwacji zachowania dziecka i diagnozy.

mgr Maciej Maksymiuk
mgr Maciej Maksymiuk
Psycholog, Terapeuta
Białystok
Witam.
Myślę, że przyglądając się opisanemu przez Panią problemowi synka trzeba pamiętać, że zachowania dzieci często mają drugie dno, czyli taki ukryty na pierwszy rzut oka, nie oczywisty cel. Dla czterolatka bardzo ważna jest relacja z mamą. Nie pisze Pani, czy Wojtek jest jedynakiem, czy ma zaangażowanego w opiekę nad nim tatę i czy Pani jest osobą pracującą, czy też w czasie, kiedy Wojtek jest w przedszkolu Pani jest w domu?
Być może chłopiec chciałby z Panią spędzać więcej czasu, ale nie umie jeszcze nazwać i wyrazić wprost takiej potrzeby.
To wszystko może mieć istotny wpływ na opisaną przez Panią sytuację. Ważne jest również to w jaki sposób Pani okazuje złość w obecności dziecka. Czasem rodzice nie okazują złości przy dzieciach, myśląc, że tak należy. Złość to bardzo potrzebna emocja, którą należy wyrażać w sposób akceptowalny społecznie, czyli w taki sposób, żeby nie stała się zachowaniem agresywnym. To naturalne, że trener piłki, czy pani w przedszkolu muszą czasem podnieść głos, choćby ze względu na ilość dzieci, które mają pod opieką. Z tego co pani pisze te osoby prawdopodobnie czasem wyrażają swoją złość podniesionym tonem głosu, jeśli Wojtkowi nie zdarzyło się słyszeć takiego tonu wcześniej rzeczywiście mógł się przestraszyć. Mama czterolatka, też ma prawo czasem krzyknąć, czy wyrazić złość (nie agresję) przy dziecku właśnie po to, że by dziecko poznało tą emocję i zaczęło uczyć się ją wyrażać w sposób konstruktywny.
Innym wyjaśnieniem może być skojarzenie przez dziecko krzyku z kłótnią rodziców, jeśli takowa miała miejsce w obecności dziecka. Innym jeszcze prostszym wyjaśnieniem może być zabieganie czterolatka o większe względy mamy, jeszcze więcej czułości i ciepła ( nie twierdzę, że dziecku tego brakuje).
Myślę, że na pewno warto, żeby Pani spróbowała przeanalizować swoją sytuację pod tymi względami. Być może warto czasem zmotywować dziecko do pójścia do przedszkola obietnicą jakiejś nagrody i zapewnieniem, że Pani po niego przyjdzie. Być może warto mówić o tym, w jaki sposób będziecie razem spędzać czas, kiedy dziecko wróci z przedszkola. Bardzo dobrze, że rozmawia Pani z synkiem o tej sytuacji. Pisze Pani, że problem trwa około 2 tygodnie. Jest to bardzo krótko. Myślę, że jeśli z tego co Pani pisze lęki dziecka nie są adekwatnie do sytuacji, to albo z czasem zanikną, albo będzie musiała się pani zdecydować na konsultację u psychologa dziecięcego, żeby odkryć wszystkie niewiadome, konieczne do postawienia trafniej diagnozy problemu Pani synka. Jak Pani widzi jest dużo „być może”, które wynika z tego, że musiał bym Pani zadać dużo pytań, aby mieć pełny obraz sytuacji. W tej chwili w większość przedszkoli współpracuje z jakimś psychologiem. Zachęcam do zapytania o to w przedszkolu. To absolutnie nie boli i nic Pani nie grozi. Niczym też Pani nie ryzykuje. W wielu cywilizowanych krajach chodzenie do psychologa staje się wręcz modne.

 Mirosław Dudziński
Mirosław Dudziński
Psycholog, Psychoterapeuta
Warszawa
Szanowna Pani, nie zajmuję się terapią dzieci. Tak się natomiast składa, że jestem tatą i u swojej 6 letniej córki zdarzają się reakcje niechęci do przedszkola. Z moich obserwacji wynika, to m.in. w trudnościach w relacjach z jej najbliższymi koleżankami np. rywalizacja, zazdrość, egoizm. Jest to nieunikniony element rozwoju społecznego. Tutaj wyraźnie Pani wiąże to z reakcją przedszkolanki. Być może dla Pani syna jest to etap przejścia z postawy "świat się kręci wokół mnie" do sytuacji, w której musi uznać wymagania i granice stawiane przez innych i wejść na etap rozwojowy, że podporządkowanie w pewnych sytuacjach jest konieczne i umożliwia dobre rzeczy np. cieszenie się zabawą, grą z kolegami.

 Katarzyna Zalewska
Katarzyna Zalewska
Psycholog, Terapeuta
Wrocław
Dzień dobry, w przedszkolu w którym zwraca się uwagę dzieciom poprzez krzyk, może dochodzić do innych sytuacji, pogłębiających lęk dziecka, których nie jest Pani świadoma. Krzycząca przedszkolanka jest niepokojącym sygnałem, który wskazuje, ze warto się bardziej zainteresować, jakie metody wychowawcze są tam właściwie praktykowane. Pani synek może być "grzeczny" w przedszkolu dlatego, że boi się zachować bardziej spontanicznie. Nawet jeśli tylko raz został nakrzyczany, może być świadkiem tego jak opiekunka krzyczy na inne dzieci - to również powoduje lęk. Proszę spróbować porozmawiać z synkiem o tym co czuje, kiedy jest w przedszkolu,oraz dowiedzieć się czegoś więcej na temat zachowań pań przedszkolanek. Zazwyczaj okazuje się, że dziecko ma konkretne powody dla których nie chce gdzieś chodzić. Gdyby miała Pani z tym trudność na własną rękę, można udać się na konsultację do psychologa dziecięcego. Pozdrawiam Panią serdecznie i trzymam kciuki za Pani synka. Katarzyna Zalewska

mgr Agata Czaja-Michaud
mgr Agata Czaja-Michaud
Psycholog, Terapeuta, Psychoterapeuta
Warszawa
Dzień dobry Pani,
nie tylko tłumaczyć, ale też pomóc oswoić ten strach. Warto do pomocy włączyć też nauczycielkę i trenera, z którymi porozmawiać o tej sytuacji i obawach dziecka. Mówienie: masz iść i już - wzmaga lęk. Oswajanie to też nazywanie i słuchanie uczuć dziecka. Zapraszam na sesję przez Skype aby o tej sytuacji szczegółowiej porozmawiać pozdrawiam ajkczaja&gmail.com

mgr Anna Zawrzel
mgr Anna Zawrzel
Psycholog, Terapeuta
Katowice
Szanowna Pani,

Z tego, co Pani opisuje, zaistniała sytuacja była dla syna czymś w rodzaju traumy, którą teraz przeżywa, próbując sobie z nią poradzić.
Najważniejszym w tej sytuacji jest zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa - tak jak to Pani do tej pory: poprzez rozmowę, odpowiadanie spokojnie na jego pytania, zapewnianie, że jest bezpieczny i wszystko jest w porządku.
Czasami rozmowa na trudny dla dziecka temat, nawet wielokrotna przyniesie mu ukojenie. Pomocne mogą być także rysunki i rozmowa o nich.
Zdecydowanie nie należy zaniechać chodzenia do przedszkola czy na zajęcia piłki nożnej - to tylko wzmocni lęk dziecka i przekonanie, że coś mu grozi.

Jeżeli objawy utrzymają się, można wraz z dzieckiem udać się do psychologa dziecięcego, który dobierze do niego odpowiedni sposób terapii i pomoże poradzić sobie z traumą.

Życzę Państwu powodzenia.

mgr Milena Wyszyńska
mgr Milena Wyszyńska
Psycholog, Terapeuta, Psychoterapeuta
Włocławek
Dla Pani synka jest to nowa sytuacja. Na początku nie wiedział jeszcze "z czym to się je" i było OK. Teraz zauważył, na czym polega chodzenie do przedszkola - mama zostawia go tam na kilka godzin, musi podporządkować się do panujących reguł, ma obowiązki, je to, co mu ciocia poda i nie ma "zmiłuj"...prawdopodobnie syn po prostu buntuje się, bo burzy to jego dotychczasowy rytm życia. Możliwe, że tu nie chodzi o to, że on tą sytuację zapamiętał, ale że ona stanowi pretekst do tego, że przedszkole jest "takie okropne" ;) Na komunikaty typu "chcę zniszczyć wszystkie przedszkola" proszę odpowiadać, że to po prostu nie możliwe i dalej nie ciągnąć tematu. Jeśli syn będzie wpadał w złość z powodu pozostania w przedszkolu proszę mu zakomunikować, że jest to normalny etap w życiu każdego dziecka. Pani to przechodziła, jego tata, wujkowie i ciocie - on też. Życzę powodzenia! Pozdrawiam! Milena Wyszyńska

mgr Agnieszka Bąk
mgr Agnieszka Bąk
Psycholog, Psychoterapeuta
Opole
Witam,
zachowanie Pani syna może mieć różne przyczyny.
Warto zwrócić uwagę na to, że spora grupa dzieci nie chce, nie lubi chodzić do przedszkola, szczególnie na początku. Jest to dla nich nowa sytuacja, nowi ludzie, inne dzieci, czas bez rodzica, nowe zasady i odmienny sposób funkcjonowania. Nie pisze Pani czy Wojtek ma rodzeństwo, jak wyglądało do tej pory jego codzienne życie domowe, czy Pani pracuje i ile czasu poświęcała Pani dziecku zanim poszedł do przedszkola. W grupie uwaga, którą mógł skupiać na sobie syn, jest bardziej rozproszona, gdyż są też inne dzieci. Też nie wiadomo czy syn był uczony jakiś zasad np. żeby po zabawie posprzątać zabawki albo, że teraz Pani jest czymś zajęta i jak Pani skończy, to zajmie się Pani nim bardziej uważnie. Być może dla niego reakcja przedszkolanki była czymś zupełnie nowym i zwyczajnie się jej przestraszył. Może jest tak, że chciał czegoś innego, a przedszkolanka coś mu innego nakazała. Dzieci, na ogół, nie lubią obowiązków i nie jest dziwne to, że im się chcą przeciwstawić. Nie wiem też, jak funkcjonuje przedszkole, do którego uczęszcza Pani syn, czy przedszkolanki często krzyczą, czy też rozmawiają z dziećmi (czasem ciężko się też im dziwić przy sporej grupie dzieci, jednakże warto też zwrócić uwagę na to, czy stwarzają ciepły klimat, dają poczucie bezpieczeństwa).
Z tego co Pani pisze Wojtek, pomimo tego, że nie chce chodzić do przedszkola, wychodzi z niego zadowolony. Myślę, że warto wtedy zwracać jego uwagę na to, że właściwie było fajnie, dopytywać o kolegów, koleżanki, o to co robił i co mu się podobało. W sytuacjach, gdy dopytuje o kolejny dzień, odpowiadać zgodnie z prawdą i starać się zajęcia przedszkolne traktować jako oczywistość. Może też Pani spróbować nazwać jego emocje np. złość, tłumacząc, że rozumie Pani, że nie chce tam iść, że go to złości, ale do przedszkola trzeba iść i może być fajnie). Jeśli problem się będzie długo utrzymywał albo powiększał, to zachęcam Panią do kontaktu z psychologiem dziecięcym (może taki pracuje w przedszkolu), jednakże wydaje mi się, że jest szansa, że kłopot też minie z czasem.
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Bąk

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

Ta wartość jest zbyt krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.

Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.