Zdjęcie zazdrosnej nauczycielki

Zazdrość – najlepsza nauczycielka

Napisano przez w Psychologia10 października 2015 Brak komentarzy.

Zazdrość – Słownik Języka Polskiego PWN definiuje jako „silne uczucie niepokoju, że ukochana osoba mogłaby nas zdradzić”. William Shakespeare w „Otellu” (w przekł. Józefa Paszkowskiego) nazywa ją „potworem zielonookim” – „Strzeż się, panie, zazdrości! O, strzeż się Tego potwora zielonookiego, Co pożerając ofiarę – z niej szydzi…”.

Zazdrość pojawia się w życiu wielu ludzi, kiedyś była i „moim gościem”. Co z nią począć, czy jesteśmy wobec niej bezradne/bezradni? Proponuję Państwu krótki spacer po „zaroślach zazdrości”, by choć trochę, umieć sobie w nich radzić.

Pierwsze 10 kroków w radzeniu sobie z własną zazdrością:

  1. Pierwszym i chyba najważniejszym krokiem jest zdanie sobie sprawy z tego, że zazdrość jest w nas, nie w naszym partnerze, czy partnerce. To właśnie w sobie – w nikim innym – mamy szansę w taki sposób ją przepracować, by doprowadzić do sytuacji, kiedy to my panujemy nad zazdrością, a nie ona nad nami. Zmuszając nas do kroków, których nie zrobilibyśmy, nie będąc zazdrosne/zazdrośni, a które często odbierają nam i naszym partnerom choćby zwykłą, ludzką godność.
  1. W kolejnym kroku proponuję zmianę sposobu myślenia o zazdrości. Tak, by traktować ją jako bardzo wymagającą, ale i jedną z najlepszych nauczycielek w naszym życiu i samorozwoju. Ma ona szansę nauczyć nas wiele, choćby o naszych lękach i kompleksach. Tak by można było je zredukować, czyniąc tym samym nasze życie i relacje bardziej satysfakcjonującymi.
  1. Nie wiem czy są ludzie zupełnie wolni od zazdrości, nie wiem też, czy to dla wszystkich możliwe. Wiem jednak, że mimo doświadczania w życiu zazdrości możemy dawać sobie z nią radę. Bo nie jest ważne, by jej nigdy nie zaznać (nie wiem, czy to w ogóle możliwe?), ważne jest to, co z zazdrością robimy w swoim życiu!
  1. Zazdrość nie jest prostą emocją, uczuciem, odczuciem, a złożonym stanem emocjonalnym. Dlatego niezwykle trudno oddziaływać na nią bezpośrednio, tak jak np. na głód – jedząc, czy na pragnienie – pijąc. Nie znaczy to wcale, że jesteśmy wobec niej bezradni/bezradne. Wymagać to jednak będzie od nas na początku odwagi i szacunku – o nich za chwilę, ale i co bardzo istotne – czasu. Tak, czasu, ponieważ radzenie sobie z zazdrością i doprowadzenie jej do poziomu, który pozwala nam na niezakłócone, codzienne funkcjonowanie – bez jej presji – wymaga czasu.
  1. Odwaga i szacunek. To moim zdaniem bardzo ważne, w sytuacji gdy w relacji pojawia się zazdrość. Odwagi wymaga bowiem często przyznanie się do tego, że jestem zazdrosny, czy zazdrosna. Przyznanie się przed samym/samą sobą, jak też przed partnerem, czy partnerką. Jakie mogą być najczęstsze objawy zazdrości? Są to m.in.: rozbudzona podejrzliwość, nieodparta chęć kontrolowania działań partnera czy partnerki, zachowania nacechowane agresją lub wycofaniem, gdy np. zauważymy zainteresowanie naszego partnera czy partnerki innymi osobami. Szacunek ten, moim zdaniem jest konieczny, czy to dla siebie samej/samego jeśli obserwujemy we własnym zachowaniu oznaki zazdrości (bo często odbierana jest jako słabość), jak też i w stosunku do partnera/partnerki przyznających się do zazdrości (traktujmy to jako wyraz zaufania). Zazdrość często bywa określana jako choroba – zaburzenie i w dużym nasileniu istotnie może nią być. Proponuję jednak spojrzeć na nią, jak np. na „stres”, który jest naszym udziałem w codziennym życiu. Stres staje się wówczas problemem, jeśli jest długotrwały, intensywny lub też zaburza nam nasze codzienne funkcjonowanie, obniżając choćby ogólne poczucie życiowej satysfakcji.
  1. Konfrontacja. Jestem zdania, że nie należy unikać konfrontacji z własną zazdrością. Jeśli będziemy ją wypierać, izolować, udawać, że jej nie doświadczamy to zazdrość nie zniknie. Co gorsze może przypomnieć o sobie spektakularnie w najmniej odpowiednim momencie – wybuchając z intensywnością charakterystyczną dla namiętności. Zamiast tego proponuję dać sobie samemu do niej prawo i przeżyć ją, bo właśnie w taki sposób mamy szansę dotrzeć do eliminujących, czy ograniczających ją rozwiązań. Często u źródeł zazdrości stoją strach i cierpienie, na innym poziomie również niskie poczucie własnej wartości. To właśnie ta konfrontacja może przynieść nam uczciwe odpowiedzi dotyczące sposobów radzenia sobie z nią, nie tyle efektownych, co efektywnych. A jest nią choćby odpowiedź na pytanie: co działa? – w kontekście poczucia bezpieczeństwa. Z konkluzją – by robić tego więcej.
  1. Nie przekonują mnie argumenty – że zazdrość może być pozytywna, poza specyficznymi sytuacjami, kiedy jest konsensualnym, partnerskim wyborem, dostarczając np. podniecenia seksualnego. W języku powszechnym funkcjonują powiedzenia np. „Nie ma miłości, bez zazdrości”. Otóż jest! To stary paradygmat, zatem nie dogmat, coś co możemy w swoim myśleniu na ten temat zmienić. Osobiście proponuję nie opierać potwierdzenia, swojego czy też partnera/partnerki, zaangażowania na „dowodzie zazdrości”. Bo nie świadczy on o sile miłości, co o sile strachu, np. przed jej utratą. Dużo przyjemniejszym, a i praktyczniejszym wyznacznikiem zaangażowania jest choćby gotowość do pomocy. Nie wiem jak Państwo, ale ja wolę by mój partner czy partnerka pomagali mi, gdy tego potrzebuję, niż  byli o mnie zazdrośni. To właśnie gotowość pomocy jest dla mnie takim „dowodem”.
  1. Uwaga na pułapki! W przypadku zazdrości pojawiają się nierzadko niepokojące myśli (samobójcze, czy też te związane z realizacją zemsty). Jedno co dla mnie jest pewne, jeśli występują, proponuję poszukać pomocy czy to u swoich przyjaciół, czy też tej profesjonalnej. Ludzkie zdrowie i życie są wartościami fundamentalnymi. Może zabrzmi to bardzo dosadnie, prowokacyjnie, ale warto sobie zdać sprawę z kilku rzeczy: martwe/martwi nie doświadczymy już szczęścia, nie poprawimy naszych relacji z partnerem/partnerką, wreszcie nie wprowadzimy jakichkolwiek zmian w życiu! Analogicznie występując w roli oprawcy. W skrajnych przypadkach, jeśli czujemy, że sytuacja nas przerasta, proponuję zwrócić się o pomoc do terapeuty, psychologa lub psychiatry. Z całą pewnością to lepsze rozwiązanie niż choćby samotne i nierzadko bolesne cierpienie spowodowane zazdrością. Czy to jako osoba jej doświadczająca, czy też jako jej obiekt.
  1. Agresja. Zazdrość bywa przyczyną zachowań agresywnych, przemocy. Za niedopuszczalne i nieusprawiedliwione uważam zachowania, takie jak m.in.: bicie, szarpanie, popychanie, czy wyzwiska. Absolutnie nie zgadzaj się na nie Czytelniczko, Czytelniku! Szukaj wtedy pomocy, jeśli rozmowy w związku, relacji zawodzą i dochodzi do sytuacji przemocowych to, co można zrobić najlepszego dla siebie i swojego partnera czy partnerki to właśnie szukać pomocy! Kilka pomocnych numerów telefonów: Stowarzyszenie „Niebieska Linia” – tel. 801 12 00 02, Policja – tel. 997 lub Europejski Numer Alarmowy – tel. 112. Życie i zdrowie ludzkie są wartością największą, tu nie ma kompromisów – koniec, kropka!
  1. Odwrotność zazdrości. Co jest odwrotnością zazdrości? Jeśli nie chcemy czuć się zazdrosne/zazdrośni to, co chcemy czuć? Obojętność? Jest coś takiego, choć często o tym zapominamy. Jako że pracuję jako terapeuta w nurcie Podejścia Skoncentrowanego na Rozwiązaniach, pozostawiam Czytelniczki/Czytelników z pracą domową (to dobra praktyka tej szkoły terapeutycznej) – bo to klient/klientka jest ekspertem od własnego życia. Jak mawia mój nauczyciel Luis Alarcon Arias – „człowiek wie, tylko czasem nie wie, że wie”. Ta praca domowa ma szansę do tej samowiedzy nas przybliżyć.

Temat pracy domowej: Co jest odwrotnością zazdrości? W jakich sytuacjach w życiu czułem/czułam, że było to moim udziałem?

„Prace domowe” (nie przekraczające objętości 1 strony A4) Czytelniczki i Czytelnicy portalu ZnanyLekarz.pl mogą nadsyłać do 31.10.2015 na mój adres mailowy: g.andrzejczyk@wp.pl.

W temacie wiadomości proszę wpisać – „zazdrość”. Zobowiązuję się (choćby krótko) odpowiedzieć na wszystkie, przygotowując krótką, merytoryczną informację zwrotną.