Zdjęcie szczęśliwej kobiecie w objęciach natury

Szczęście jest w moich rękach

Napisano przez w Psychologia04 lutego 2015 Brak komentarzy.

Mihály Csíkszentmihályi w swojej książce „Przepływ. Psychologia optymalnego doświadczania” (1997) zawarł słowa, do których wracam zawsze, kiedy łapię się na tym, iż czekam aż szczęście mi się „przydarzy”, „wydarzy”, że nagle „się zadzieje” – samo, tak po prostu…bez mojego udziału, bez mojego zaangażowania, beze MNIE…Jakie to wygodne, czekać i nic nie robić, wierzyć, że nie ma się wpływu na własne życie. Czasami łatwiej poddać się bezsilności, zmęczeniu, zniechęceniu – i nie ma w tym nic złego. Warto dać sobie przyzwolenie na przeżywanie także tych trudnych emocji: smutku, złości, gniewu, poczucia bezradności czy bezsilności. Jednak trwanie w takim biernym „stanie oczekiwania, aż…” prowadzi przeważnie do dysfunkcjonalnego myślenia, do czarnowidztwa (samospełniającej się przepowiedni), do przekonania, że nic nam w życiu nie wychodzi i zapewne nie wyjdzie, skoro nic dobrego (w naszym mniemaniu) się w naszej codzienności nie przydarza. Wierzę głęboko w to, że na wiele spraw w swoim życiu mamy wpływ. Wierzę w to, że nie na wszystko musimy mieć wpływ. Akceptuję to, że na wiele spraw nie mamy wpływu. Daję sobie tym samym prawo do tworzenia osobistego szczęścia, które kształtuje się za każdym razem, kiedy rano otwieram oczy.

„Szczęście nie jest czymś co się wydarza. Nie jest wynikiem uśmiechu losu ani dziełem przypadku. Nie można go kupić za pieniądze ani uzyskać dzięki władzy. Nie zależy od wydarzeń zewnętrznych, ale raczej od naszej ich interpretacji. Szczęście jest stanem, do którego należy się przygotować, a gdy się go osiągnie, trzeba go starannie kultywować. Każdy z nas musi bronić własnego szczęścia. Ludzie, którzy posiądą umiejętność kontrolowania wewnętrznych doświadczeń, będą w stanie sami decydować o jakości swojego życia – a to jest stanem najbliższym szczęściu, jaki możemy osiągnąć”.

O autorze