Zdjęcie eleganckiej kobiety w łóżku

Orgazm dla każdej kobiety!

Napisano przez w Seksuologia19 listopada 2014 Brak komentarzy.

“Nie umiem sprawić jej satysfakcji”. “Uprawiam seks od kilku lat, ale żaden mężczyzna nie doprowadził mnie do rozkoszy”. “Czy kiedykolwiek będę mieć orgazm inny niż w czasie masturbacji?” “Mój partner nigdy nie umiał doprowadzić mnie do orgazmu”. Żyjemy w czasach, w których każda kobieta POWINNA mieć orgazmy, a każdy mężczyzna obowiązkowo musi znać formułę na dawanie ich każdej partnerce… Takie wnioski mogą nasunąć się po obejrzeniu programów telewizji śniadaniowej, przeczytaniu kilku czasopism dla pań i panów czy zwykłym spacerze w centrum większego miasta, które naznaczone jest reklamami sugerującymi, że jeśli nie jesteś „sexy” to „nie istniejesz” (to oczywiście nie wszystko: trzeba mieć jeszcze konto na Facebooku).

Sam orgazm to też już nie wszystko, najlepiej mieć wielokrotny, najlepiej codziennie, najlepiej aby był „taki super, że kosmos”.

Spokojnie.

Weźmy wszyscy głęboki oddech. Seks to nie zawody. Seks to nie styl życia, a tego życia jedynie jedna z wielu sfer. Najlepiej mieć do naszej rzeczywistości dystans i spokojny, krytyczny stosunek. Dobrym pomysłem byłoby przywrócenie naszej osobistej seksualności takich cech, jak prywatność czy intymność. W przeciwnym wypadku frustracja będzie narastać.

Jak to zatem jest z kobiecym orgazmem?

Kobiety uczą się przeżywania własnej rozkoszy. Aby to osiągnąć trzeba poznać swoje ciało, jego najbardziej wrażliwe miejsca i nauczyć się, jak je stymulować, aby przynosiło to pożądane efekty. Nierzadko kobiety, które się masturbują, doskonale wiedzą, jak osiągnąć orgazm, ale nie przekazują tej wiedzy partnerowi. Ponieważ zaś każda kobieta jest wyjątkowa i przeżywa rozkosz na swój sposób, należy wysnuć wniosek, że mężczyźni, bez wskazówek danych przez partnerkę, mogą nie sprostać zadaniu doprowadzenia jej do orgazmu.

Co przeszkadza?

Sprawę utrudnia także traktowanie orgazmu jako celu, któremu podporządkowuje się seks. Omija nas wtedy całe piękno i rozkosz płynąca ze współżycia. Ucieka to, co do tego orgazmu prowadzi! Zamiast zatem skupiać się na wyobrażonej, nieziemskiej rozkoszy, skup się na tym, co właśnie się dzieje. Zupełnie jak Adam Małysz, który zawsze chciał „po prostu dobrze skoczyć”. Nie skupiał się na odległości, ale na przyjemności płynącej z lotu.

Co pomaga?

Sprawę ułatwi otwarcie się na przyjemność, zmniejszenie potrzeby kontrolowania sytuacji, odpowiedni partner i cierpliwość. Informowanie się nawzajem o swoich potrzebach, dawanie sobie poczucia bezpieczeństwa oraz planowanie współżycia w warunkach temu sprzyjających to absolutna podstawa udanego współżycia. Orgazmy zaś przyjdą tym prędzej im szybciej przestaną być celem samym w sobie.

O autorze