Dieta cud w 2 tygodnie okiem dietetyka

Dieta cud, czyli jak stracić na wadze w 2 tygodnie

Napisano przez w Dietetyka15 listopada 2013 Brak komentarzy.

O czym należy jeszcze pamiętać podczas odchudzania? Żeby wyjść z tej walki z twarzą, potrzebujesz nie tylko motywacji i silnej woli, ale przede wszystkim, dobrego planu. Nawet niewielkie planowanie może mieć w odchudzaniu ogromne znaczenie. Pomaga ono w zmianie własnych nawyków na lepsze i sprawia, że hasło dieta cud w 2 tygodnie stanie się chociaż po części faktem.  Skuteczne odchudzanie ma większe szanse na powodzenie, jeżeli nie zdarza się przypadkowo, ale zostaje konkretnie zaplanowane i – co ważniejsze – dopasowane do Twojego życia.

Dieta cud w 2 tygodnie jest możliwa jeżeli pamiętasz  o planowaniu

Planowanie posiłków z wyprzedzeniem może być pewnym sposobem na wytrwanie w trakcie stosowania diety. Wyznaczając sobie, co i kiedy masz zjeść może bardzo skutecznie powstrzymać Cię przed wybraniem czegokolwiek, co akurat znajdzie się w zasięgu ręki. Choć dla większości z nas planowanie posiłków wydaje się rzeczą wyjątkowo trudną, wcale tak nie musi być. Co ważniejsze, na planowaniu zyska nie tylko Twoja sylwetka, ale bardzo często także zasobność Twojego portfela. W parze z planowaniem idzie systematyczność. Ambitny plan zmniejszenia masy ciała musi być realizowany regularnie. Tylko konsekwencja może naprawdę pomóc w naszej walce z nadwagą. Wbrew pozorom, bardzo często zdarza się, że mimo stosowania diety przez pacjentów, z powodu braku systematyczności ich efekty okazują się mniejsze do zamierzonych. Drobne zmiany, a jednak tak ważne.

Nie zapomnij o nawodnieniu – to ważne!

Kolejnym ważnym elementem o którym zapominamy, to picie odpowiedniej ilości płynów, w szczególności wody. Niestety, my Polacy mamy tysiące wymówek, aby jej nie pić – ponieważ nie mamy kiedy, nie smakuje nam, nie czujemy pragnienia itp. Prawda jest taka, że w większości przypadków nie posiadamy nawyku picia wody, ponieważ nas tego nie nauczono. Podczas wizyt z pacjentami bardzo często podkreślam, że bez dostarczania odpowiedniej ilości (1 litr na każde 1000 kcal) wody, odchudzamy się połowicznie – z jednej strony wymagamy od organizmu, aby walczył ze zbędnymi kilogramami – wcale mu w tym nie pomagając.

Dieta a węglowodany – czy to dobre połączenie?

Jak widać, odchudzanie nie jest wcale łatwym przedsięwzięciem – o ile traktujemy je poważnie. I wcale nie żadne głodówki, drakońskie diety, czy bezsensowne ograniczanie pożywienia (choćby niejedzenie pieczywa, bo słyszeliśmy, że to działa…) dają pożądane efekty w pozbywaniu się nadmiernych kilogramów. W nawiązaniu do pieczywa od razu dodam, że metody eliminacji węglowodanów są bezskuteczne. Mało kto z nas wie, że organizm powinien otrzymywać z pożywienia minimum 100 g węglowodanów, bo taka ilość chroni go przed zużywaniem białka ustrojowego. Jeśli nie zapewniamy mu takiego poziomu to i tak „upomni” się o to, z czego na dany okres zrezygnowaliśmy – wówczas możemy obserwować dobrze nam znany efekt jo-jo.

Dlatego warto pamiętać, że podstawą rozpoczęcia każdej zmiany sposobu odżywiania jest odpowiednie nawodnienie organizmu, poznanie swojego zapotrzebowania energetycznego i wartości składników odżywczych. Wszelkich wyliczeń dokonuje się na podstawie specjalistycznych wzorów. Kiedy już wiemy, czego i w jakich proporcjach potrzebuje nasz organizm możemy zaplanować swój jadłospis. W warunkach domowych jest to niezwykle pracochłonne i zniechęcające. Któż z nas chciałby liczyć wszystko co zjada? W takiej sytuacji z pomocą przychodzą specjaliści ds. żywienia, którzy w oparciu o swoją wiedzę, doświadczenie oraz odpowiednie programy planują i wyliczają składniki odżywcze. Pamiętajmy, że tak samo jak nie przytyliśmy w ciągu jednego dnia, tak też czasu wymaga powrót do wymarzonej sylwetki. Dajmy, więc go sobie i swojemu organizmowi. Nie walczmy z nim, lecz współpracujmy. Jeśli zdecydujemy się odchudzić, pozostaje nam już tylko podjąć to wyzwanie, a sukces przyjdzie szybciej niż się spodziewamy. A więc do dzieła, gdyż Twoje zdrowie, waga i samopoczucie jest tylko w Twoich rękach…