Zdjęcie osoby próbującej uciec od depresji

Depresja – smutek, od którego nie mogę uciec

Napisano przez w Psychologia08 września 2015 Brak komentarzy.

Depresja kojarzona jest ze smutkiem, płaczem, niemocą. Smutek jest tak intensywny, że aż przygniatający. Powoduje zawężenie pola uwagi, widzimy wtedy tylko te smutne doświadczenia w naszym życiu, tylko te nieprzyjemne fakty, które nas dotyczą. Pojawia się pragnienie nie czucia, by już nie cierpieć. Pragnienie ucieczki. Obie te strategie są skazane na porażkę. Jest inna droga wyjścia z tego smutnego miejsca,posłuchaj:

– Smutek jest potrzebny.

– Co? Jak to? – Pojawiają się pytania, niezgoda.

– Na pewno nie tak wielki jak mój, on nie daje nic dobrego!

– To posłuchaj – każdemu zdarzają się sytuacje, których nie chce, gdy coś idzie nie tak, jak miało pójść. Może ktoś czymś zranił, spotkała nas niesprawiedliwość. Adekwatnym i normalnym odczuciem jest wtedy przykrość, smutek, złość, poczucie krzywdy. Masz do nich prawo.

– Nie lubię tych uczuć!

– Nie są one przyjemne, ale są pożyteczne.

– Jak to?

– Rozumiem, że najlepiej byłoby, gdyby nie było nieprzyjemnych uczuć. Ba, nawet takich sytuacji. To piękne marzenie. Idylla. Rzeczywistość jest taka, że każdemu człowiekowi zdarzają się sytuacje budzące nieprzyjemne uczucia.

– Ja ich nie chcę.

– Bo kojarzysz smutek tylko z przykrością, złość z agresją, czy brzydkim zachowaniem. Smutek i złość są jak jedna i druga strona tej samej monety. Można zamieniać smutek na złość i odwrotnie. Można mieć na to wpływ. Można zrobić bardzo duży użytek, z tego co się czuje.

– Jak?

– Kiedy ktoś powie Ci coś bardzo przykrego, co Cię zasmuci, może nawet zapłaczesz, to możesz szybko uciec od swojego smutku, bo nie chcesz, żeby było Ci nieprzyjemnie. Możesz próbować uciec. Tak naprawdę się nie da. Bo smutek jest w Tobie, związany z tym czego doświadczyłeś. Tak, jak nie da się wymazać z pamięci naszych doświadczeń, tak też nie można wyrzucić, czy uciec od emocji z nimi związanych. One cały czas są jak niewypowiedziane słowa, które nas męczą, jak niedokończona sprawa, o której nie możemy przestać myśleć.

– To, co mogę zrobić innego? Jaki jest pożytek z tego smutku?

– Przeżycie smutku, pozwolenie na jego pobycie w nas, wysmucienie się powoduje, że sięgasz do głębszej części siebie samego. Do tego, co Cię zraniło i wyrażasz to zranienie, przykrość czy niesprawiedliwość. Takie zajęcie się tą raną powoduje jej prawdziwe gojenie. Tak, jak gojenie się rany jest możliwe dzięki jej zauważeniu, wyczyszczeniu, odpowiedniemu zaopiekowaniu się nią, może nawet zszyciu czy zmianie wielu opatrunków nasączonych krwią. Dopiero na sam koniec możemy przykleić plaster. Nigdy odwrotnie. Powiedź głośno o swojej krzywdzie i opłacz ją, a rana zacznie się goić. Nie bój się łez, szlochu. Zapewniam Cię, że po wypłakaniu przyjdzie czas, kiedy nie będzie już łez z powodu tego zranienia, będzie tylko lekkie westchnienie przy jego wspomnieniu.

Tak, jak zagojone rany hartują fizycznie wojownika, tak przeżyte i opatrzone smutki uspakajają i umacniają nas w sobie samych.

O autorze