Depresja duża

Napisano przez w Psychologia19 września 2015 Brak komentarzy.

Często słyszymy, że ktoś ze znajomych ma depresję, choć dobrze wiemy, że to jesienna chandra albo chwilowe osłabienie wynikające z nadmiaru pracy i obowiązków.  W związku z tym, choć szacuje się, że depresja dotyka około 10% populacji, można odnieść wrażenie, że wszyscy na nią cierpią.Jak wiadomo czasem „wszyscy” znaczy „nikt”. Termin ten jest często nadużywany, dlatego też niestety problemy osób, które borykają się z poważną chorobą są często bagatelizowane, ponieważ konotacje słowa „depresja” są nieco inne niż faktyczny obraz choroby i najczęściej odnoszą się do wspomnianej chandry – chwilowego obniżenia nastroju lub do jego lżejszych zaburzeń.

Tak zwana depresja duża jest jednak chorobą bardzo poważną, zabijającą  dotkniętą nią osobę – czasami w dosłownym tego słowa znaczeniu. Depresja duża należy do depresji endogennych, to znaczy posiadających źródło we wnętrzu pacjenta, nie jest zaś spowodowana czynnikami zewnętrznymi, jak ma to miejsce w przypadku depresji reaktywnej, poporodowej czy adaptacyjnej.

Kryteria diagnostyczne

Kiedy możemy mówić o depresji dużej? Istnieją dość szczegółowe kryteria diagnostyczne, ale skala naszego smutku mierzona jest subiektywną miarką; np. skala depresji Becka jest jednym z licznych testów diagnozujących depresję, jednak mają one charakter przede wszystkim poglądowy i ostateczna diagnoza może zostać postawiona przez lekarza psychiatrę po przeprowadzeniu wywiadu. Tym, co powinno nas skłonić do zasięgnięcia porady jest długotrwałe (dłużej niż 2 tygodnie), utrzymujące się przez cały dzień poczucie smutku i zniechęcenia, utrata zdolności do odczuwania przyjemności z codziennych zajęć („nic mnie nie cieszy”), zdecydowany spadek koncentracji i niemożliwość dłuższego skupienia się na czynnościach wymagających wysiłku umysłowego („nie mogę jasno myśleć”, „czytanie sprawia mi trudność”), nadmierne poczucie zmęczenia i braku energii („nie mam siły”), utrata zainteresowania przyjaciółmi, rodziną i dotychczasowymi pasjami („nie chce mi się”, „nie mam ochoty z nikim rozmawiać”). Towarzyszy temu często poczucie beznadziei („nic nie ma sensu”), skłonność do nadmiernego obwiniania się („zasługuję na to, bo jestem zły”). Pozostałe symptomy są bardziej niejednoznaczne, uzależnione od indywidualnych skłonności i temperamentu: nagła utrata bądź wzrost apetytu (a co za tym idzie nagły spadek bądź wzrost masy ciała), spadek libido lub nadmierny jego wzrost (oziębłość lub zatracanie się w seksie), zwiększona potrzeba snu lub bezsenność (często zamiennie) oraz spowolnienie ruchów lub nadmierne pobudzenie wynikające z odczuwanego niepokoju. Dodatkowo mogą występować myśli związane ze śmiercią, co nie jest jednak równoznaczne z myślami samobójczymi. O dziwo ludzie pogrążeni w głębokiej depresji rzadko podejmują próby samobójcze, gdyż taka decyzja wymaga determinacji i energii, której im zwyczajnie brakuje. Próby te wśród depresyjnych najczęściej zdarzają się w początkowej fazie leczenia, kiedy to dzięki lekom odzyskali część energii, lecz nie odzyskali równowagi wewnętrznej, którą może zapewnić jedynie psychoterapia.

Przyczyny

Przyczyn depresji może być wiele: poczynając od uwarunkowań genetycznych, aż po psychologiczne – najczęściej jest to kombinacja wielu czynników. Zauważono, że u osób cierpiących na depresję występują pewne dysfunkcje dotyczące produkcji neuroprzekaźników – przede wszystkim serotoniny odpowiedzialnej za regulację snu, apetytu, libido, a także posiadającej właściwości przeciwbólowe. Jej niedobory skutkują drażliwością, zmęczeniem i zaburzeniami wskazanych funkcji organizmu. Jeśli zaś chodzi o czynniki psychologiczne, sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Zazwyczaj nie jest to jeden czynnik, a cały ich zespół, splecionych ze sobą w skomplikowane węzły przyczynowo-skutkowe. Najczęściej za depresję odpowiedzialne są utrwalane latami błędne mechanizmy zachowań i reakcji na pewne sytuacje, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem oraz brak poczucia własnej wartości i pewności siebie.

Jaka terapia?

Jest kilka sposób walki z depresją, przy czym najważniejszym z nich jest psychoterapia. Leczenie farmakologiczne czy (niezwykle rzadko) wstrząsowe, służy przede wszystkim poprawie fizycznego samopoczucia choremu – przywrócenie energii, regulację snu i apetytu oraz poprawę nastroju. Niektórzy pacjenci, zadowoleni z efektów, jakie przyniosły im leki psychotropowe nie podejmują dalszego leczenia w mniemaniu, iż pokonali chorobę. Niestety, mniemanie to jest błędne. Psychoterapia pozwala zrozumieć przyczyny, które były odpowiedzialne za pojawienie się depresji, przeanalizować utrwalone, destrukcyjne schematy zachowań i nauczyć pacjenta zachowań alternatywnych – inaczej mówiąc, radzenia sobie z sytuacjami stresowymi oraz wywołującymi niepokój, lęk oraz smutek.

Dzięki psychoterapii pacjent może zyskać siłę konieczną, aby móc zapobiec nawrotom depresji w przyszłości. Leki dają chwilowe poczucie ulgi, ale nie posiadają mocy zdolnej przekształcić wnętrze człowieka. Tego może dokonać tylko on sam. Jest to zadanie bardzo trudne, dlatego pomoc doświadczonej osoby może okazać się w tym projekcie przemiany konieczna.