Adres

Lekarz nie ma włączonego kalendarza pod tym adresem


Gotówka

Konsultacja psychologiczna • 100 zł

Konsultacje rodzinno-wychowawcze • 150 zł

Psychoterapia dzieci • 100 zł +3 więcej


Czy brakuje Ci jakichś informacji w profilu tego specjalisty?

Pokaż innych psychologów w pobliżu

Moje doświadczenie

O mnie

Anna Ziółkowska - psycholog, psychoterapeuta Umiejętności psychoterapeutyczne kształciła w latach 2012-2016 w Ośrodku Szkoleń Systemowych w Krakowi...

Zobacz pełen opis


Usługi i ceny

Popularne usługi

Konsultacja psychologiczna


Krucza 126/3, Wrocław

100 zł

SEMPER Gabinet Psychologiczno - Terapeutyczny we Wrocławiu

Pozostałe usługi

Konsultacje rodzinno-wychowawcze


Krucza 126/3, Wrocław

150 zł

SEMPER Gabinet Psychologiczno - Terapeutyczny we Wrocławiu


Psychoterapia dzieci


Krucza 126/3, Wrocław

100 zł

SEMPER Gabinet Psychologiczno - Terapeutyczny we Wrocławiu


Psychoterapia indywidualna


Krucza 126/3, Wrocław

100 zł

SEMPER Gabinet Psychologiczno - Terapeutyczny we Wrocławiu


Psychoterapia partnerska


Krucza 126/3, Wrocław

150 zł

SEMPER Gabinet Psychologiczno - Terapeutyczny we Wrocławiu


Psychoterapia rodzinna


Krucza 126/3, Wrocław

150 zł

SEMPER Gabinet Psychologiczno - Terapeutyczny we Wrocławiu

Opinie od pacjentów

5

Ogólna ocena
9 opinii

  • Punktualność
  • Zaangażowanie
  • Gabinet
K
Użytkownik zweryfikowany

Gorąco polecam Panią Annę osobom poszukującym pomocy psychologicznej. Jest kompetentną terapeutką,potrafiącą dać zrozumienie i wsparcie. Pomogła mi przerobić relacje z rodzicami,którzy rozwiedli się, kiedy byłem dzieckiem. Zauważyła wiele rzeczy i mechanizmów,które utrudniały mi radość w codziennym życiu. Mimo początkowego stresu było watro.


M
Użytkownik zweryfikowany
Wizyta umówiona przez ZnanyLekarz.pl

Jestem bardzo zadowolony ze spotkania z panią Anną. Problem z jakim zgłosiliśmy się do psychologa dotyczy bardziej mojej córki. Razem z żoną zaczęliśmy się martwić, że nie radzi sobie w szkole. Zjada ją stres, bardzo się denerwuje, w domu jest smutna albo nerwowa, często się boi. Odbyło się takie spotkanie rodzinne w bardzo życzliwej atmosferze. Obawialiśmy się tego spotkania, a okazało się że nie było tak trudno. Pani psycholog jest bardzo otwarta, nie ocenia, potrafi zachęcić do rozmowy i ma niezwykle cenne uwagi. Ma też świetny kontakt z dziećmi. Spotkanie pomogło i zdecydowalismy się na indywidualne spotkania pani z córką.

mgr Anna Ziółkowska

Dziękuję bardzo za miłe słowa, mam nadzieję że wspólnie uda nam się dotrzeć do ustalonych celów


J
Użytkownik zweryfikowany
Wizyta umówiona przez ZnanyLekarz.pl

Trafiłam do p. Ziółkowskiej w związku z trudnościami ze snem. Myślałam, że wizyta odbędzie się szybko, technicznie i przedmiotowo, coś mi tam poradzi, może zapisze coś na sen, jednak ta wizyta przekształciła się w kilkumiesięczny kontakt. P. Anna dzięki swojej empatii i zdolnościom terapeutycznym pozwoliła mi się otworzyć i dojść do źródeł moich problemów. Spotkania dały mi ogromną ulgę, moje życie się zmieniło, zaczęłam spać i rozumieć siebie i moich bliskich. Teraz powracam na terapię po półrocznym pobycie za granicą, aby dokończyć naszą pracę. Ogromnie polecam terapię u p. Anny.

mgr Anna Ziółkowska

Pani Joanno, dziękuję bardzo za te słowa. Rzeczywiście mamy za sobą wiele trudnej pracy, która przyniosła owoce. Cieszę się, że mogłam i znów mogę w niej uczestniczyć. Pozdrawiam ciepło!


P
Użytkownik zweryfikowany

Pani Ania to oddana swojej pracy osoba, bardzo miła, o wysokiej kulturze osobistej i bardzo dobra psycholog. Wizyty u niej realnie wpływają na poprawę naszego nastroju. Dzięki wsparciu Pani Ani udało mi się spojrzeć na moje problemy z innej perspektywy i zacząłem sobie z nimi radzić. Gorąco Polecam!

mgr Anna Ziółkowska

Dziękuję bardzo za opinię i wspólną pracę. Pozdrawiam!


Użytkownik zweryfikowany

Byłem u pani dr Anny Ziółkowskiej na wizycie.Bardzo miła i ciepła,serdeczna oraz bardzo pomocna osoba.Po rozmowie oraz wsparciu i pokazaniu w czym tkwi problem widzę dobre i pozytywne światełko do dalszych działań i pomocy sobie z czym borykałem się od jakiegoś czasu.

mgr Anna Ziółkowska

Dziękuję bardzo za ciepłe słowa. Życzę, aby to światełko rozjaśniało dalszą drogę!


A
Użytkownik zweryfikowany

Osoba z niesamowitą intuicją, bardzo dobrze rozumiejąca ludzi. Empatyczna, zainteresowana problemami drugiej osoby. Wszystkie osoby na przysłowiowym "rozdrożu" odnajdą w Pani Ani.wspaniałego towarzysza. Sama z całego serca dziękuję :)

mgr Anna Ziółkowska

Pani Anno, dziękuję bardzo za ciepłe słowa i podzielenie się swoją opinią. Pozdrawiam serdecznie!


H
Użytkownik zweryfikowany
Wizyta umówiona przez ZnanyLekarz.pl

Pani Ziółkowska to świetna psychoterapeutka, zdecydowanie godna polecenia. Uczestniczę w terapii od pół roku. Pani Anna pomaga mi uporać się z trudnymi doświadczeniami z dzieciństwa spowodowanymi alkoholizmem mojego ojca i biernością matki. Na terapię zgłosiłem się gdy zauważyłem, że moja przeszłość odbija się na moim małżeństwie. Spotkania bardzo pomagają mi oraz mojej relacji z żoną.

mgr Anna Ziółkowska

Dziękuję bardzo za okazane zaufanie. Cieszę się, że nasza praca przynosi efekty. Pozdrawiam ciepło!


I
Użytkownik zweryfikowany

Polecam, świetny specjalista ponieważ posiada doskonałe umiejętności terapeutyczne a przy tym wrażliwość i zrozumienie w pełni problemu.

mgr Anna Ziółkowska

Dziękuje bardzo i serdecznie pozdrawiam


A
Użytkownik zweryfikowany

Witam, udałem się na pierwszą wizytę do Pani Ani z pewnymi obawami, gdyż była to moja pierwsza wizyta u psychologa. Jednak z dzisiejszej perspektywy wiem, że wizyta u psychologa to nic złego, a szczególnie gdy trafi się do gabinetu pani Ani. Miła, kulturalna, ciepła osoba, a zarazem bardzo dobra, kompetentna pani psycholog. Umie wysłuchać człowieka i mu doradzić, wskazać kierunek działania. Myślę, że dalej będę chętnie korzystał z jej pomocy, ponieważ czuję, że te wizyty dużo mi dają. Gorąco Polecam wszystkim, którzy czują, że nie umieją sobie sami poradzić ze swoimi problemami.

mgr Anna Ziółkowska

Dziękuję bardzo! Wiem, że pierwsze spotkanie jest trudne i cieszę się, że warto było wykonać ten krok. Pozdrawiam


Wystąpił błąd, spróbuj jeszcze raz

Odpowiedzi na pytania

2 odpowiedzi udzielonych przez lekarza na pytania pacjentów na ZnanyLekarz.pl


  • Witam, serdecznie Od dłuższego czasu nie potrafimy się z mężem porozumieć. Prawie każda nasza rozmowa kończy się kłótnią. Po ostatniej awanturze mąż wyprowadził się z domu, a w zasadzie kazałam mu się wynieść. Mamy dwóch wspaniałych synów 10 lat i 3 lata. Widzę, że dzieci są zdenerwowane obecną sytuacją. Mąż chce wrócić do domu, ponieważ nie wyobraża sobie życia bez nas. Poprosił o kolejną szansę i zaproponował wspólną terapię małżeńską. Nie wiem co robić, ponieważ takich szans było już kilka. Wiem, że terapia nie rozwiąże za nas problemu, ale w głębi duszy czuję, że jest to ostatnia rzecz jaką mogę zrobić, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że zrobiliśmy wszystko, żeby uratować nasz związek.

    Witam,
    Rozumiem, że bardzo trudno jest Pani w tej sytuacji. Zarówno ze względu na własny komfort, jak i troskę o synów. Pisze Pani o frustracji w związku z tym, że sytuacja się powtarza i mimo kolejnych szans nie jest lepiej, może to powodować ogromne poczucie bezradności. Ma pani rację twierdząc, że terapia nie rozwiąże problemu za Państwa, do tych rozwiązań musicie dojść sami. Terapia jest narzędziem, które na pewno w tym pomoże, umożliwiając usłyszenie siebie nawzajem. Jeżeli ma pani poczucie, że terapia może przynieść ulgę (czy związkowi, czy też pani indywidualnie) warto spróbować. Zapraszam na spotkanie konsultacyjne, żeby przekonać się, czy w takich spotkaniach widzicie Państwo sens.
    Pozdrawiam serdecznie, Anna Ziółkowska

    mgr Anna Ziółkowska

  • Witam,
    od jakiegoś czasu mamy problem z naszym 8,5 letnim synem. Jest bardzo uczuciowym dzieckiem i przywiązanym do mnie. Codziennie wieczorem jak przychodzi pora spania zaczynają się u Niego lęki. Mówi, że czuje już teraz że nie będzie mógł zasnąć, że w środki czuje takie drżenie i że to go zmusza do tego żeby nie zasypiać a On nie potrafi być silniejszy. Kiedy podchodzimy do Niego ze spokojem i próbujemy tłumaczyć mam wrażenie, że wykorzystuje to jeszcze bardziej zaczyna płakać i wymyślać coraz więcej argumentów żeby się kłaść. Kilka razy przed zaśnięciem wychodzi z pokoju bo np. boli go głowa, brzuch go boli, chce mu się wymiotować itp. Próbowaliśmy z Nim rozmawiać, Najpierw mąż któremu powiedział że nie wie dlaczego tak się dzieje, że to poprostu jest od Niego silniejsze. Mi powiedział natomiast, że boi się że jak On będzie spał to coś mi się stanie dlatego nie może zasnąć bo czuje to drżenie (strach o mnie), więc chodzi żeby sprawdzić czy wszystko ze mną dobrze dlatego wymyśla preteksty jak np. ból głowy. Myślę, że jest to bardzo prawdopodobne. Syn bardzo domaga się od nas uwagi. Praktycznie wszędzie za mną chodzi, wiecznie się chce przytulać i powtarza, że mnie kocha. No i wmawia sobie, że jest "beznadziejny" i nikt Go nie kocha. Nie wiem już jak sobie radzić. Ma wspólny pokój z 4 letnim bratem który wcześniej musi chodzić spać. Wczoraj specjalnie zagadywał brata jak położyli się spać żeby ten czasem nie zasnął. Jak już zaśnie to w nocy raczej nie chodzi. Kiedyś (zanim zaczęły się te problemu) zdarzało mu się wstawać ale to było troszkę jak lunatykowanie (rozmawiał ze mną), ale wystarczyło go skierować do łóżka i od razu spał, a następnego dnia tego nie pamiętał.
    Jest osobą leniwą ale nie ma problemów w szkole, nauczyciele nie skarżą się na Niego. Jest osobą bardzo towarzyską chodź
    Ja staram się rozmawiać z nim cierpliwie i tłumaczyć ale przyznaję, że sama tracę w końcu cierpliwość. Mąż jest osobą raczej stanowczą.
    Czy potrzebna jest wizyta u psychologa czy może jest sposób w jaki sami możemy sobie z tym poradzić?
    Z góry bardzo dziękuję za pomoc,
    Pozdrawiam

    Witam, lęki nocne dotykają wielu dzieci, wtórnie mogą powodować zaburzenia koncentracji, ale także nerwową atmosferę w domu. Trudno jest jednoznacznie określić ich przyczynę, nie znając szerszego kontekstu rodzinnego oraz ogólnie życia codziennego syna.
    Prawdopodobnie ważny jest wątek silnej więzi z Panią, co chłopiec sam z resztą nazywa mówiąc o niepokoju o Panią. Dzieci we wczesnym wieku szkolnym czasami cierpią z powodu lęków separacyjnych, takiej obawy przed rozstaniem, szczególnie z matką, ponieważ wychodzą w świat, stają się bardziej samodzielne, wymagania i role się zmieniają. Bywa, że lęki separacyjne są przejściowe, ale ich przyczyny mogą być także głęboko zakorzenione, wtedy brak wsparcia w poradzeniu sobie z nimi może prowadzić do poważniejszych konsekwencji.
    Warto byłoby zastanowić się, czy rozpoczęciu nocnych lęków nie towarzyszyły jakieś zmiany lub ważne wydarzenia (np. zmiana nauczyciela w szkole, przeprowadzka, śmierć w rodzinie, zmiana pracy rodzica). Czasami błahe dla dorosłego sprawy mogą być bardzo stresujące dla dzieci.
    Podsumowując, radziłaby wybrać się do specjalisty – psychologa lub psychoterapeuty rodzinnego, który będzie miał możliwość głębszego rozpoznania problemu.
    Zachęcam także do przeczytania mojego artykułu o lękach dziecięcych, który dosyłam poniżej.


    "Dziecięcy lęk"

    Lęk to trudny temat i trudna emocja. Zdarza się że dzieci wrażliwe boją się w sytuacjach obiektywnie niezagrażających. Lęki objawiają się w koszmarach sennych, zamartwianiem się, ogólnym zalęknieniem i nadmierną wrażliwością, lękiem w konkretnych sytuacjach np. przed ciemnością, strachem przed jakimś zwierzęciem lub przedmiotem. Każde dziecko może objawiać je inaczej, mogą one też co innego oznaczać.
    Dorosłym trudno jest to zrozumieć, lęki są bagatelizowane, czasami traktowane, jako wymysł. Czasami tak drażnią rodziców, że starają się je wyperswadować krzykiem, nerwowym racjonalnym tłumaczeniem, które być może trafiłoby do dorosłego, ale nie do dziecka. Dziecko to nie jest niższy dorosły, nie trafiają do niego te same argumenty. Aby wygrać z lękami, najpierw trzeba je zrozumieć, dotrzeć do przyczyn i mechanizmów, które je podtrzymują.
    Pierwszą rzeczą nad którą należy się zastanowić to, kiedy pojawiły się lęki. Czy zbiegły się w czasie z jakimś ważnym wydarzeniem? Ze śmiercią kogoś bliskiego, narodzinami rodzeństwa, rozstaniem rodziców, zmianą szkoły, długotrwałym wyjazdem, pojawieniem się nowej osoby w otoczeniu dziecka? Pamiętajmy o tym, że znów musimy postarać się spojrzeć na świat oczami dziecka. Dla dorosłego remont w domu nie jest wydarzeniem mogącym wpłynąć na jego funkcjonowanie, dla dziecka może być na tyle ważny, że wpłynie na nie emocjonalnie, zmieniając stałą przestrzeń życiowa do której było przyzwyczajone i w której czuło się bezpiecznie. Oczywiście nie namawiam do tego, aby w życiu dziecka wszystko wyglądało identycznie od narodzin do dorastania lecz do uważności w spostrzeganiu. Jeżeli problem lęków się pojawił poszukajmy zmiany, która mogła być dla dziecka istotna.
    Ważną rzeczą jest to, że lęk może nie być ukierunkowany na to co dziecko przedstawia, jako przedmiot strachu. Znaczy to tyle, że jeżeli dziecko reaguje panicznym lękiem na psa, nie musi oznaczać że boi się psa lecz lękiem objawia się jego napięcie emocjonalne. Lęk może być objawem napięcia.
    Często zdarza się, że lęki pojawiają się wraz z narodzinami młodszego rodzeństwa. Mogą być wtedy wyrazem potrzeby zwrócenia na siebie. Lęki mogą odzwierciedlać obawę przed opuszczeniem przez rodziców, napięcie związane z rywalizacją z rodzeństwem, niepokój o to czy dziecko sprawdzi się w roli starszego brata, czy siostry. Jeżeli mamy podejrzenia, że taka sytuacja może być przyczyną lęków dziecka ważne jest, aby znaleźć chwilę na spędzenie wspólnego czasu z dzieckiem. Dobrze jest znaleźć czas na zabawę z dzieckiem, poświęcony tylko jemu. Na przykład wspólna gra planszowa tylko taty z dzieckiem lub tylko mamy z dzieckiem. Ten czas naprawdę nie musi być długi, ważne żeby był systematyczny, wystarczy 15 minut każdego dnia, na zmianę raz mama raz tata. Krótkich atrakcyjnych zabaw na taki czas jest wiele. Są gry planszowe, zabawy edukacyjne, można czytać bajkę, piec razem ciasteczka, naprawiać wspólnie samochód, wyjść na spacer lub wybrać którąś z zabaw poprawiających relację opisanych przeze mnie tutaj.
    Bywa i tak, że lęku nie można umiejscowić w czasie jakiejś zmiany w życiu dziecka, że nic ważnego się nie wydarzyło lub że dziecko przejawia lęk od zawsze. Warto jest zastanowić się nad tym, jaka postać przyjmuje czy jest uogólniony czy jest tak zwaną fobią, czyli strachem przed czymś konkretnym.
    Lęk uogólniony może być przejawem pewnej atmosfery, która jest w domu. Zdarza się, że rodziny przekazują lęk dzieciom lub jednemu tylko dziecku. Bywa tak w rodzinach, które mają w poprzednich pokoleniach, jakąś historię uruchamiająca lęk np. nagła śmierć rodzica, wujka, dziadka czy też kolegi lub poczucie, że świat jest zły, bo ludziom nie można ufać, ktoś kiedyś był dotkliwie oszukany, okradziony lub skrzywdzony. W takich rodzinach przekazuje się strach przed światem często nieświadomie w ciągłych ostrzeżeniach, wyolbrzymianiu krzywd czy cierpień, przestrogach w lęku rodziców. Taki problem często dotyczy też dzieci, których rodzice wykonują zawód, w którym spotykają się ze złem, ludzkim cierpieniem jak np. policjanci, sędziowie. Taka praca nierzadko powoduje przesiąknięcie przekonaniem, że zło jest wszechobecne, bo spotyka się jego skutki codziennie, powoduje to podświadome przekazywanie swojego lęku dziecku.
    Lęk może wiązać się także z nadopiekuńczością rodziców. Takie przekazywanie obaw i niebezpieczeństw świata dotyczy często rodziców dzieci, które miały problemy zdrowotne we wcześniejszym dzieciństwie lub nawet okresie ciąży. Chęć chronienia dziecka u matek, które przeżyły zagrożenie zdrowia swojej pociechy jest naturalna, jednak trzeba być świadomym, kiedy nabiera zbyt dużej intensywności. A kiedy jej nabiera? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo każda sytuacja, osobowość, umiejętności i realia są inne. Należy jednak wiedzieć, że nadopiekuńczość, która nie pozwala na rozwój jest troską nadmierną. Tu przebiega granica. Rozwój jest prawem dziecka, a pozwalanie nań rodzica jest jego obowiązkiem. Wszelkie działania stopujące naturalny rozwój dziecka są dla niego krzywdzące. Mogą powodować lęki, także lęk separacyjny (więcej TUTAJ), trudności w relacjach, czasami prowadzić do głębokich zaburzeń. Jakkolwiek mama drżąca na myśl o tym, że siedmiolatek może sam pójść do pobliskiego sklepu lub tata obskakujący dwuletnią córkę, aby się nie przewróciła na rowerku wyrażają tylko swoją troskę, to przy okazji zarażają dziecko swoim lękiem. Nieraz widywałam rodziców odprowadzające dzieci do przedszkola ze łzami w oczach (rodziców), uspokajające panicznym szeptem „Tylko się nie bój, wszystko będzie dobrze”. Pytanie tylko do kogo kierowali te słowa, do siebie, czy do syna? Pamiętajmy, że nasze komunikaty to nie tylko słowa, ale cały ładunek emocjonalny, który za sobą niosą. Na poziomie słów przekaz jest uspokajający, trafiony, jednak twarz, ton głosu, postawa ciała wyrażają ogromne napięcie, które dziecko chłonie. Zatem warto jest się zastanowić, czy mój przekaz do dziecka kształtuje jego odwagę, czy podsyca lęk.
    Warto także zastanowić się jak sami rodzice reagują na potencjalnie trudne sytuacje. Czy sami prezentują lęk, jako pierwszorzędną reakcję, czy odważnie stawiają czoła trudnościom. Nie można przecenić roli modelowania (więcej o modelowaniu TUTAJ) w wychowaniu dzieci. Modelowanie to przedstawianie sposobów na radzenie sobie. Jeżeli rodzice z okrzykiem i przerażeniem w oczach padają na kolana przed dzieckiem, które nabiło sobie guza pokazują mu, że tak właśnie się reaguje. Jeżeli natomiast rodzic pokazuje swoim zachowaniem, że świat jest bezpiecznym miejscem, a trudności, które go spotykają są do przejścia zaszczepia taki właśnie sposób postępowania dziecku.
    Pamiętajmy, że rodzice kształtują swoje dzieci. Oczywiście rodzą się one z pewnym temperamentem, osobowością, predyspozycjami, jednak wpływu wychowawczego, szczególnie z obserwacji nie da się przecenić.


    Dziecięcy lęk

    Lęk to trudny temat i trudna emocja. Zdarza się że dzieci wrażliwe boją się w sytuacjach obiektywnie niezagrażających. Lęki objawiają się w koszmarach sennych, zamartwianiem się, ogólnym zalęknieniem i nadmierną wrażliwością, lękiem w konkretnych sytuacjach np. przed ciemnością, strachem przed jakimś zwierzęciem lub przedmiotem. Każde dziecko może objawiać je inaczej, mogą one też co innego oznaczać.
    Dorosłym trudno jest to zrozumieć, lęki są bagatelizowane, czasami traktowane, jako wymysł. Czasami tak drażnią rodziców, że starają się je wyperswadować krzykiem, nerwowym racjonalnym tłumaczeniem, które być może trafiłoby do dorosłego, ale nie do dziecka. Dziecko to nie jest niższy dorosły, nie trafiają do niego te same argumenty. Aby wygrać z lękami, najpierw trzeba je zrozumieć, dotrzeć do przyczyn i mechanizmów, które je podtrzymują.
    Pierwszą rzeczą nad którą należy się zastanowić to, kiedy pojawiły się lęki. Czy zbiegły się w czasie z jakimś ważnym wydarzeniem? Ze śmiercią kogoś bliskiego, narodzinami rodzeństwa, rozstaniem rodziców, zmianą szkoły, długotrwałym wyjazdem, pojawieniem się nowej osoby w otoczeniu dziecka? Pamiętajmy o tym, że znów musimy postarać się spojrzeć na świat oczami dziecka. Dla dorosłego remont w domu nie jest wydarzeniem mogącym wpłynąć na jego funkcjonowanie, dla dziecka może być na tyle ważny, że wpłynie na nie emocjonalnie, zmieniając stałą przestrzeń życiowa do której było przyzwyczajone i w której czuło się bezpiecznie. Oczywiście nie namawiam do tego, aby w życiu dziecka wszystko wyglądało identycznie od narodzin do dorastania lecz do uważności w spostrzeganiu. Jeżeli problem lęków się pojawił poszukajmy zmiany, która mogła być dla dziecka istotna.
    Ważną rzeczą jest to, że lęk może nie być ukierunkowany na to co dziecko przedstawia, jako przedmiot strachu. Znaczy to tyle, że jeżeli dziecko reaguje panicznym lękiem na psa, nie musi oznaczać że boi się psa lecz lękiem objawia się jego napięcie emocjonalne. Lęk może być objawem napięcia.
    Często zdarza się, że lęki pojawiają się wraz z narodzinami młodszego rodzeństwa. Mogą być wtedy wyrazem potrzeby zwrócenia na siebie. Lęki mogą odzwierciedlać obawę przed opuszczeniem przez rodziców, napięcie związane z rywalizacją z rodzeństwem, niepokój o to czy dziecko sprawdzi się w roli starszego brata, czy siostry. Jeżeli mamy podejrzenia, że taka sytuacja może być przyczyną lęków dziecka ważne jest, aby znaleźć chwilę na spędzenie wspólnego czasu z dzieckiem. Dobrze jest znaleźć czas na zabawę z dzieckiem, poświęcony tylko jemu. Na przykład wspólna gra planszowa tylko taty z dzieckiem lub tylko mamy z dzieckiem. Ten czas naprawdę nie musi być długi, ważne żeby był systematyczny, wystarczy 15 minut każdego dnia, na zmianę raz mama raz tata. Krótkich atrakcyjnych zabaw na taki czas jest wiele. Są gry planszowe, zabawy edukacyjne, można czytać bajkę, piec razem ciasteczka, naprawiać wspólnie samochód, wyjść na spacer lub wybrać którąś z zabaw poprawiających relację opisanych przeze mnie tutaj.
    Bywa i tak, że lęku nie można umiejscowić w czasie jakiejś zmiany w życiu dziecka, że nic ważnego się nie wydarzyło lub że dziecko przejawia lęk od zawsze. Warto jest zastanowić się nad tym, jaka postać przyjmuje czy jest uogólniony czy jest tak zwaną fobią, czyli strachem przed czymś konkretnym.
    Lęk uogólniony może być przejawem pewnej atmosfery, która jest w domu. Zdarza się, że rodziny przekazują lęk dzieciom lub jednemu tylko dziecku. Bywa tak w rodzinach, które mają w poprzednich pokoleniach, jakąś historię uruchamiająca lęk np. nagła śmierć rodzica, wujka, dziadka czy też kolegi lub poczucie, że świat jest zły, bo ludziom nie można ufać, ktoś kiedyś był dotkliwie oszukany, okradziony lub skrzywdzony. W takich rodzinach przekazuje się strach przed światem często nieświadomie w ciągłych ostrzeżeniach, wyolbrzymianiu krzywd czy cierpień, przestrogach w lęku rodziców. Taki problem często dotyczy też dzieci, których rodzice wykonują zawód, w którym spotykają się ze złem, ludzkim cierpieniem jak np. policjanci, sędziowie. Taka praca nierzadko powoduje przesiąknięcie przekonaniem, że zło jest wszechobecne, bo spotyka się jego skutki codziennie, powoduje to podświadome przekazywanie swojego lęku dziecku.
    Lęk może wiązać się także z nadopiekuńczością rodziców. Takie przekazywanie obaw i niebezpieczeństw świata dotyczy często rodziców dzieci, które miały problemy zdrowotne we wcześniejszym dzieciństwie lub nawet okresie ciąży. Chęć chronienia dziecka u matek, które przeżyły zagrożenie zdrowia swojej pociechy jest naturalna, jednak trzeba być świadomym, kiedy nabiera zbyt dużej intensywności. A kiedy jej nabiera? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo każda sytuacja, osobowość, umiejętności i realia są inne. Należy jednak wiedzieć, że nadopiekuńczość, która nie pozwala na rozwój jest troską nadmierną. Tu przebiega granica. Rozwój jest prawem dziecka, a pozwalanie nań rodzica jest jego obowiązkiem. Wszelkie działania stopujące naturalny rozwój dziecka są dla niego krzywdzące. Mogą powodować lęki, także lęk separacyjny (więcej TUTAJ), trudności w relacjach, czasami prowadzić do głębokich zaburzeń. Jakkolwiek mama drżąca na myśl o tym, że siedmiolatek może sam pójść do pobliskiego sklepu lub tata obskakujący dwuletnią córkę, aby się nie przewróciła na rowerku wyrażają tylko swoją troskę, to przy okazji zarażają dziecko swoim lękiem. Nieraz widywałam rodziców odprowadzające dzieci do przedszkola ze łzami w oczach (rodziców), uspokajające panicznym szeptem „Tylko się nie bój, wszystko będzie dobrze”. Pytanie tylko do kogo kierowali te słowa, do siebie, czy do syna? Pamiętajmy, że nasze komunikaty to nie tylko słowa, ale cały ładunek emocjonalny, który za sobą niosą. Na poziomie słów przekaz jest uspokajający, trafiony, jednak twarz, ton głosu, postawa ciała wyrażają ogromne napięcie, które dziecko chłonie. Zatem warto jest się zastanowić, czy mój przekaz do dziecka kształtuje jego odwagę, czy podsyca lęk.
    Warto także zastanowić się jak sami rodzice reagują na potencjalnie trudne sytuacje. Czy sami prezentują lęk, jako pierwszorzędną reakcję, czy odważnie stawiają czoła trudnościom. Nie można przecenić roli modelowania (więcej o modelowaniu TUTAJ) w wychowaniu dzieci. Modelowanie to przedstawianie sposobów na radzenie sobie. Jeżeli rodzice z okrzykiem i przerażeniem w oczach padają na kolana przed dzieckiem, które nabiło sobie guza pokazują mu, że tak właśnie się reaguje. Jeżeli natomiast rodzic pokazuje swoim zachowaniem, że świat jest bezpiecznym miejscem, a trudności, które go spotykają są do przejścia zaszczepia taki właśnie sposób postępowania dziecku.
    Pamiętajmy, że rodzice kształtują swoje dzieci. Oczywiście rodzą się one z pewnym temperamentem, osobowością, predyspozycjami, jednak wpływu wychowawczego, szczególnie z obserwacji nie da się przecenić.

    mgr Anna Ziółkowska

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.

Moje doświadczenie

O mnie

Anna Ziółkowska - psycholog, psychoterapeuta Umiejętności psychoterapeutyczne kształciła w latach 2012-2016 w Ośrodku Szkoleń Systemowych w Krakowi...

Zobacz pełen opis


Specjalizacje

  • Psychoterapia