Stawowe

sugerowany specjalista: endokrynolog

to może być symptom następujących chorób:

Opinie pacjentów

  • bardzo słaby

    Niestety nie moge polecić tego Pana. Miałem problem z urazem kolana. Pan doktor nie potrafił odróznić zerwanych więzadeł od rzekomych problemów z łąkotką przyśrodkową. Okazało się później,że łąkotki są zdrowe a niestabilność stawu byla spowodowana zerwanym więzadłem krzyżowym przednim. Po panu Adamczaku byłem u 3 innych lekarzy zanim zdecydowałem się na operację. Oni odziwo postawili prawidłowa diagnozę i co gorsza namawiali mnie na jak najszybsza rekonstrukcje co oczywiście było w opozycji do słów pana Adamczaka. Doktor Adamczak był pierwszym lekarzem,ktory mnie oglądał po urazie i miał możliwość bezpośredniego skierowania mnie na operacjie,niestety zaufałem mu i odbiło się to niekorzystnie na mnie. Ponieważ poźniej musiałem czekać na swoją kolejkę na operację (ponad pół roku) a w miedzyczasie doszło do dwukrotnego zablokowania stawu co spowodowało przewrócenie się i uszkodzenie torebki stawowej co wiązało się z bólem i iniekcją (ściąganiem krwi). Oczywiście nie pytałem nawet czy doktor Adamczak podjąłby się rekonstrukcji (pewnie nie) ale nie interesowało mnie już to bo dla mnie nie jest on osobą kompetentną.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo dobry

    Bardzo dobry specjalista.Miałem problem z kolanem to wyleczył tak samo ze śródstopiem.Teraz mam problem z torebką stawową i bardzo dobrze leczy i nie musze nosić gipsu.Polecam tego lekarz

  • bardzo dobry

    polecam gorąco. moim zdaniem jest to specjalista wysokiej klasy. po kilku miesiącach cierpień i nietrafionych oględzin u innych lekarzy przejął mnie właśnie w/w doktor i postawił mnie na nogi. np przygłup pawłowski powiedział, że żebym mógł chodzić to muszę sporo "posmarować" bo inaczej to on się za bardzo nie będzie zagłąbiał w mój stan zdrowia!! a miałem pozrywane wszystkie więzadła w kolanie, zerwaną torebkę stawową, usuniątą torbiel i wycinane kości. w dr talkowskiego po 3 zabiegach i w końcu rekonstrukcji kolana znowu mogę uprawiać sport i to na równi z lidźmi, którzy nigy nie mieli żadnej kontuzji. jeszcze raz polecam.

  • słaby

    Miły człowiek ale kiepski specjalista. Trafiłem do szpitala po upadku i skręceniu nogi. Doktor Cychowski zlecił badanie rtg i stwierdził tylko skręcenie. Po trzech dniach na konsultacji u mojego ortopedy okazało się, że noga jest "paskudnie skręcona", torebka stawowa rozerwana wraz ze ścięgnami. Teraz czeka mnie długa rehabilitacja. Młody, niedouczony i niekompetentny. To juz nie pierwsza pomyłka w szpitalu na Bielanach.

  • dobry

    Założyłem konto dla tego lekarza ponieważ pokładam w nim duże nadzieje, że uratuje moje kolano. Zdziwiłem się, że tak znany i podobno dobry specjalista nie ma jeszcze tutaj swojego miejsca. Ma nawet swoją własną stronę internetową a nikt jescze nie pokusił się aby go ocenić... Zatem będę pierwszy :). Pan Tomasz jest młodym dynamicznym człowiekiem i niedawno przeprowadził mi operację na otwartym kolanie, mianowicie rekonstrukcję powierzchni stawowej na kłykciu przyśrodkowym. Ubytek był spory zatem i ryzyko duże. Z tego względu że jestem osobą młodą a życie wymaga ode mnie sprawności jeszcze przez wiele lat aby dokonać starannej selekcji odwiedziłem kilku ortopedów, również tych z "wyższej półki". Po tych wizytach, relacjach znajomych a nawet na podst. opinii ortopedów wybór padł na Pana Tomasza. Jak się domyślacie zapewne, opinie innych są pozytywne. Co do mojej oceny to dla mnie najważniejsze są efekty. A te będą wkrótce... Może już po pierwszej kontroli będzie coś wiadomo? Mam nadzieję, że będę mógł wybrać ocenę "najlepszy". Ewentualne fiasko może dla mnie oznaczać endoprotezę. Trzymajcie za mnie kciuki!!! Tymczasem po dotychczasowych kontaktach oddaję głos nadwyraz powściągliwy....... oraz zachęcam do wyrażania swoich opinii :). Do zobaczenia!

  • bardzo słaby

    Nikomu nie polecam tej lekarki.Postawiła złą diagnozę oraz zaleciła błędne leczenie. Gdyby nie inny lekarz, który uratował mojemu psu sprawność łapy, nigdy by już nie mógł sprawnie się poruszać. A o to szczegóły: mój piesek złamał nogę. Pojechałam do lecznicy na ul. Kaprów w Oliwie, gdzie ów lekarka przyjmuje, gdzie wykonano rentgen. Rentgen wykonano pod złym kątem, nie fachowo, więc źle została postawiona diagnoza. Pani dr Szadkowska stwierdziła, że jest to zerwanie torebki stawowej, gdy tymczasem została złamana kość w stawie łokciowym przedniej łapy, a na domiar tego zwichnięcie. Po źle postawionej diagnozie, założono mojemu psu opatrunek usztywniający. Zrobiono go karygodnie: bezpośrednio na sierść naklejono siatkę usztywniającą! Potem trzeba było wyciąć całą sierść, jak była pod tym fatalnie założonym opatrunkiem. Dodam, że w razie jakiegokolwiek mocniejszego ruchu psa wszystko ciągnęło pod bandażami ... Po założeniu opatrunku przez tę lekarkę i jej asystę przepisano preparat wapniowo fosforowy, aby łapa szybciej doszła do siebie. Po pierwsze łapa nigdy nie doszła by do siebie droga Pani doktor! Bo kości w stawie łokciowym, które Pani włożyła pod opatrunek miały między sobą 0,5 cm odstępu! a preparat z wapnem podaje się po uprzednio wykonanej morfologii krwi(gdzie stwierdza się czy występują braki tych minerałów - u mojego psa takowe nie występowały, a podanie tego specyfiku w tym momencie spowodowałoby słabe przyswajanie wapna i fosforu, gdyż sztuczne gorzej się wchłania i rozleniwia przy tym naturalne zdolności wchłaniała tych pierwiastków przez organizm!!!). Ale Pani doktor nie ma o tym pojęcia. Kazała przyjść za 4 tyg. aby zdjąć usztywnienie i piesek będzie zdrowy ... Nigdy by się to nie stało, gdyby nie operacja jaką mój piesek musiał przejść + usztywnienie na 7 tygodni. Pani doktor nie wykonała również rentgenu po założeniu opatrunku , w celu sprawdzenia, jak są ułożone kości. Taki rentgen wykonuje się rutynowo po założeniu gipsu czy bandażu, bo nikt nie ma rentgenu w oczach i trzeba sprawdzić, czy to co się złożyło ma szansę na poprawne zrośnięcie się. Jestem oburzona, że ta "lekarka" przyjmuje zwierzęta w lecznicy! Słaba wiedza, brak kompetencji, jeśli chodzi o poważniejsze sprawy, niż szczepienie. Odradzam innym tę lekarkę.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • neutralny

    Zygmunt Łomiński , kręgarz , leczenie - nastawianie układów kostno - stawowych , dyskopatia , skoliozy , zwichnięcia. Aktualny adres : 97-215 Inowłódz województwo łódzkie , ulica Stefana Czarnieckiego 7 , telefon 044-7101836 , dzwonić około godziny 8 lub 13 lub 18 .

  • bardzo dobry

    czytam wasze opinie i dziwie sie -chociaz lekarz to nie cudotwórca i gdyby medycyna była przedmiotem ścisłym to napewno po zrobieniu wykresu i rownania matematycznego napewno nigdy zaden lekarz nie popełnił by pomyłki. Ja osobiście jestem bardzo zadowolona. choruje na łuszczyce stawowa od kilku lat . Bołe nie pozwalały mi funkcjonować ani w pracy ani tym bardziej w domu. Jedynie pani doktor poznała sie na tym i podjęła leczenie i wiecie co ? moge wreszcie spać i cieszyc sie życiem bez bólu. Może nie jest bardzo komunikatywna ale przez to mniej zakłamana, nie gada co jej ślina na język przyniesie byle tzw. dopieścić pacjenta i to jest to.

  • słaby

    ja rowniez nie mam najlepszego zdania o panu doktorze. bedac mała dziewczynka notorycznie przeskakiwala mi rzepka i przez kilka lat chodzilam na wizyty a on nie wiedzial co to jest. dopiero jak mialam 10 lat stwierdzil cos z torebk stawowa. pojechalam na ul drewnowska gdzie czekałam na operacje ponad tydzien lezac na oddziale, dopoki rodzice nie dali kasy. opercja niby sie powiodła...lecz 2 miesaice pozniej idac do kuchni znowu kolano przeskoczyło... i wygladalo potwornie,,,jakby mi mialo zaraz wyskoczyc i zarazem obkrecic sie naokoło nogi( nie liczac 20 szwow na calym kolanie). doktor przyjmowal w moim miasteczku raz w tygodniu i zawsze pełno ludzi bo był naszym jedynym ortopeda. potrafilam siedziec do 23 i uslyszec "prosze przyjsc za 2 tygodnie". szło się wkurzyc. btw, moj kolega mial podobne schorzenie i co tyg chodzil na wizyte a on co 2 tyg pytał sie co mu jest;/ latanie od gabinetu do gabinetu itd rowniez było. dałam sobie spokoj, jak byłam w liceum pojechałam do CZMP i tam dr jak tylko zobaczyl to powiedzial ze mam isc na oddzial umowic sie na termin. przeszlam dosyc powazna operacje (3h). teraz w sierpniu minie 5 lat i zero problemow... moze tylko ze mam slaby miesien w kolanie ale to nie wina lekarzy. teraz bede niestety miala przyjenosc znowu spotkac doktora na badaniach ktre prowadzi razem z moim lekarzem i na ktore mnie zaprszono.

  • bardzo słaby

    "Specjalista" Weterynarii w dziedzinie psów i kotów Piotr Wojtania bez absolutnie żadnych badań stwierdził, że mój kot ma najprawdopodobniej nowotwór krwi. Próbował mnie postraszyć uświadamiając mi, jak ciężko wyleczyć zwierzę z takiej choroby. Mówił, że kot dzięki odpowiedniemu leczeniu będzie żył, ale nieco krócej niż inne koty. Powiedział też, że jego najmłodszy pacjent miał 3 miesiące kiedy zmarł. Oczywiście polecił jak najszybciej rozpocząć leczenie. Powoływał się na swoje długie doświadczenie. Sprawiał wrażenie bardzo przejętego chorobą mojego kota. Z jego gabinetu wyszłam ze łzami w oczach. Byłam gotowa ponieść wszelkie koszty, aby tylko mój 3 miesięczny kotek wyzdrowiał. W tym samym czasie mój przyjaciel leczył u tego lekarza swojego psa. Gdybym nie była świadkiem tego, w jaki sposób P.Wojtania "leczył" jego pupila, prawdopodobnie mojego kota nie było by już ze mną. Czekając w poczekalni słyszałam jak weterynarz Wojtania podczas bardzo poważniej operacji odbierał telefony, potem podawał zwierzęciu zupełnie inne leki niż były wskazane, podczas co tygodniowych wizyt nawet nie brał psa do gabinetu- ogladał go w poczekalni (za co oczywiście brał pieniądze), śruby które użył w czasie operacji były niesterylne(wdało się poważne zakażenie, które oczywiście nie było leczone). Tymi samymi śrubami przebił także psu torebkę stawową. W efekcie końcowym doprowadził zwierzę do konieczności amputacji 2 łap. Dlatego też pies został uśpiony. Najgorsze było to, że nie przyznał się do popełnionych błędów i przez kilka miesięcy zapewniał właścicieli, że pies będzie zdrowy. Gdyby nie ta cała sytuacja, na pewno nie zdecydowałabym się na konsultacje z innymi lekarzami w sprawie rzekomego nowotworu mojego kotka. Choroba okazała się absurdem. Doktor Piotr Wojtania w niewiarygodny sposób potrafi manipulować ludźmi, wykorzystuje ich niewiedzie i brak doświadczenia. Zamydla ludziom oczy i dzięki temu robi naprawdę niezły interes. Ten "lekarz" nie liczy się ze swoimi klientami, z ich uczuciami i przywiązaniem do swoich pupili. Swój zawód traktuje jedynie jako ogromne źródło dochodów. Jest zdecydowanie najgorszym weterymarzem. Odradzam go wszystkim.

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. wet. Piotr Wojtania ( 19 maja 2011)

    najmlodszu kot z chlonaikiem czyli zlosliwym nowotworem mial 2 miesiace i caly czas diagnozuje ta straszna chorobe jeskli lekarz nie ma pojecia o takiej jednostce chorobowej wiec nie podważa opini innych a sprawa chlonika moze za 8 lat wyjdzie szydlo z worka i to ja bede mial racje wiec wydaje mi sie ze takie pisanie tylko obraza