Osłabienie

sugerowany specjalista: psychiatra, endokrynolog, endokrynolog, endokrynolog, endokrynolog, endokrynolog, psychiatra, kardiolog, kardiolog, kardiolog, kardiolog, hematolog, hematolog, kardiolog, kardiolog, nefrolog, neurolog, neurolog, neurolog, neurolog, pulmonolog, laryngolog, endokrynolog, internista, internista, gastrolog, gastrolog, internista, internista, internista, internista, internista, internista, internista, reumatolog, internista, internista, internista, internista, internista, internista, internista

to może być symptom następujących chorób:

Opinie pacjentów

  • bardzo słaby

    Pracuje jako lekarz rodzinny. Kilkanaście miesięcy temu nagle poczułem osłabienie prawych kończyn oraz zaburzenia mowy. Zgłosiłem się do przychodni. W tym czasie dyżur miała ta Pani. Ponieważ nie byłem jej stałym pacjentem to nie chciała wogóle mnie przyjąć, kzała mi się zgłosić i czekać kilka godzin na swojego lekarza. W tym czasie nie było żadnego innego pacjenta a lekarka popijała kawkę z pielęgniarkami. W czasie prowadzonej z nią rozmowy była bardzo arogancka i nieprzyjemna, stwierdziła, że na jej oko jestem zdrowy i nic mi nie jest. W efkcie po paru dniach znalazłem się na oddziale neurologicznym słupskiego szpitala, miałem rozległy prawostronny udar mózgu z afazją. Nie byłem w stanie poruszać się o własnych siłach. W sumie w różnych szpitalach przebywałem około 3 miesięcy i rehabilitacja trwa do dziś. Zostałem inwalidą do końca życia. Gdyby nie było opóźnienia w działaniu, udar mózgu mógł być zatrzymany. Powinienem ją podać do sądu ale nie miałem już sił do nierównej walki.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo dobry

    Młody ale już po stażu w Anglii i doktoracie znakomity lekarz kardiolog, czynny chemodynamik. Bardzo kompetentny, konsekwentny i skuteczny w zalecanych procedurach leczenia. Bardzo sympatyczny w kontaktach i troskliwy opiekun pacjenta, zawsze dostępny (realnie i elektronicznie) o każdej porze dnia, służący pomocą i radą w chwilach osłabienia/kryzysu choroby, bardzo wyrozumiały i bez cienia zniecierpliwienia. RZETELNY PRAWDZIWY LEKARZ I SYMPATYCZNY DOBRY CZŁOWIEK !!!!

  • bardzo słaby

    Koszmarny lekarz - odesłał mnie z krwotokiem z żołądka, mimo, iż byłam ze skierowaniem i stałam (a właściwie słaniałam się na nogach) 2 godziny w kolejce. Zresztą "odesłał" to delikatnie powiedziane - nawrzeszczał na mnie. Szkoda, że nie pamiętam co - bo z bólu i osłabienia nie byłam w stanie pamiętać.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo słaby

    Po wizycie i przebadaniu stwierdził iż jest to wirus,objawami był katar,kaszel,bóle mięśni gorączka ogólne osłabienie,po wykupieniu recepty (ponad 50 zł)i stosowaniu leków przez pięć dni,objawy nadal nie ustąpiły,a po lekturze ulotek z lekarstw okazało się że jedne są na wirusa opryszczki,ospy wietrznej i półpaśca następne na kaszel oraz syrop także na kaszel,a na inne dolegliwości nic nie zostało zpisane,moim skromnym zdaniem jest to traktowanie pacjentów jedynie jako zródło punktów dla NFZ,nie polecam ,wręcz odradzam tego lekarza


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • neutralny

    Czytałam dzisiaj wypowiedz jednej dziewczyny że dr. Szymoniak kazał jej leżeć żeby utrzymać ciążę i miała pretensje że tak jej kazał a inny powiedział że nie musi leżeć z tego co napisała to jest w ciąży około 28 tygodnia. Moim zdaniem kazał jej odpoczywać a nie leżeć jak kłoda a wogóle ja też przeszłam ciąże i wiem że osłabienie to normalne w niektórych tygodniach i czy będzie chodzić czy leżeć to i tak musi to przejść i nie zawsze trwa przez całą ciążę. A tak ap ropo to jak dojdzie do 37 to będzie zmęczona i osłabiona mimo wszystko czy będzie leżeć czy siedzieć czy jak to ujęła śmigać po mieście. no i oby doniosła do tego tygodnia tylko i tak jak coś się by stało to będzie obwiniać dr. Szymoniaka a najgorzej urodzić w 8 miesiącu bo dziecko zasypia i dopiero płucka zaczynają właściwie się formować zawsze lepiej urodzić w 7 miesiącu niż w 8 i to każdy lekarz wie!!!!!!!!! Więc nie zgadzam się z opinią tej dziewczyny bo nie jest wiarygodna zobaczy później jeszcze przyjdzie z płaczem do Szymoniaka!!!!!!!!!

  • dobry

    Mnie też lekarz wykrył drożdżaki ale również stan zapalny woreczka żółciowego. Przepisał mi mnóstwo leków ale powiem szczerze ze czuje sie lepiej. Moje złe samopoczucie związane było właśnie z przesrostem drożdżaków po kuracji antybiotykowej na helikobakter. Miałam biegunki, brak apetytu, ogólne osłabienie i zmęczenie i biało - żółty nalot na języku. Inni lekarze mówili mi że mam to z nerwów a nalot na języku jest z oddychania - że niby w nocy chrapie. Kompletna bzdura. Oczywiście zazywalam jakies leki na drazliwe jelito ale nic nie pomagalo, mialam bole brzucha. Ogólnioe jestem zadowolona i polecam. wszystko dokladnie wyjasnil, wiem ktore leki mam na co, odpowiednia dieta + kefir i probiotyki na uzupełnienie flory bakteryjnej. Rzeczywiście super sprzet do gastroskopii, wczesniej robilam w falcku 2 razy, za kazdym razem nie wychodzilo nic konkretnego. Moze dlatego ze tam nie bylo komputera tylko lekarz sam patrzyl przez wziernik i co zobaczy to jego. Ziemniak zauwazyl ze mam zółc w zoładku i te drożdzaki. Na dodatek mialam problemy z zatokami i czesto zatykalo mi sie ucho, Ziemniak powiedzial ze drożdżaki tez moga powodowac te dolegliwosci. I faktycznie, zazywam dopiero tydzien a z zatokami jest troche lepiej, jezyk tez mam mniejszy nalot. Jak wszystko bedzie ok, nie musze juz do niego isc na kontrole. Przez te wszystkie dolegliwosci ciagnace sie od pol roku, chodzenie od lekarza do lekarza nabawilam sie nerwicy i musialam zazywac cital na depresje. Na szczescie juz go odstawilam i dochodze powoli do siebie. Pozdrawiam i zycze powodzenia wszystkim z dolegliwosciami zoladkowymi

  • bardzo słaby

    Lekarz , który pomimo ogromnej wiedzy "leczy" zwierzęta na wymyślone choroby. Mój kot miał powiększone węzły chłonne po szczepieniu na wściekliznę. W klinice rozpoczęto leczenie przeciwzapalne i podawano antybiotyki. Po 18 dniach takiego leczenia kot czuł sie znacznie gorzej zalecono badania krwi, moczu oraz USG. Badania krwi i moczu wskazywały na podrażniona wątrobę. Pan Aleksiewicz zrobił USG nerek i stwierdził TORBIELOWATOŚĆ(na lewj nerce dwie torbiele). Leczył kota przez kolejny tydzień na torbielowatość . Poniewarz co wiedzą kociarze choroba ta wyklucza kota z hodowli i skazuje na rzycie na diecie - nie ma na nią lekarstwa i prowadzi często do smierci chciałam skonsultować to z innym wetem. Wielkie było moje zdziwienie kiedy na USG zrobionym przez innego weta okazało się , ze nic tutaj na torbielowatość nie wskazuje a nerki są "czyste" obydwie.Postanowiłam zrobić jeszcze jedno USG aby potwierdzić ostatecznie jakiś wynik. Kolejny wet konsultując wyniki i Robiąc USG stwierdził , że nerki bez zmian i nic nie wskazuje na torbielowatość. Poszłam do Aleksiewicza bo wypadał termin kontroli na USG Pana Aleksiewicza wystąpiła cysta tak jak przedtem ale na PRAWEJ nerce. POMYLIŁ nerki i to dało mi pewność , że zostałam naciagnięta. Pan Aleksiewicz stwierdził , że kot jest zdrowy (tzn cysty dalej są ale nie ma juz potrzeby dalej stosowac kosztownego codziennego leczenia ambulatoryjnego- za każdy dzień leczenia u niego płaciłam około 200 zł) a na moją uwagę o wymiotach i ogromnym osłabieniu kota powiedział , ze wymioty są incydentalne a kot dodzie do siebie za jakiś czas. Poszłam do innego weta bo kotu było coraz gorzej i okazało się , ze poprzednie"leczenie "było zupełnie nietrafione bo kot miał zatkane jelita. W efekcie kot juz nigdy nie doszedł całkowicie do siebie a miesiąc później zmarł. Sekcja wykazała , ze nerki nie posiadały rzadnych cech torbielowatości.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo słaby

    Pierwsza i niestety negatywna opinia o lek.wet.Witoldzie Stefaniaku. Ku przestrodze Kaliszan korzystających z tej lecznicy.Diagnostyka nie poparta rzetelnymi badaniami,doprowadziła do śmierci mojego psa leczonego od szczeniaka w tej lecznicy.Odrzucenie z góry przyczyny sercowej,zdiagnozowanie marskości wątroby w związku z pojawieniem się wodobrzusza i podjęcie leczenia w tym kierunku doprowadziło do skrajnego odwodnienia i osłabienia psa.Tymczasem przyczyną wodobrzusza była niewydolność mięśnia sercowego z wodosierdziem i w konsekwencji wodopiersiem. Zostało to rzetelnie zdiagnozowane w Instytuci Przyrodniczym we Wrocławiu.Niestety nie podjęte w porę leczenie doprowadziło do zgonu naszego ukochanego czworonoga.Reasumując,lecznica lek.Witolda Stefaniaka jest od zdrowych zwierząt i co najwyżej szczepień. A to niestety nie wszystko.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo dobry

    W marcu przechodziłam ciężkie zapalewnie płuc. Jeden lekarz, w dobrej prywatnej krakowskiej klinice, w ogóle nie stwierdził,abym była chora. Moje osłabienie wytłumaczył zbliżającą się wiosną, a duszący kaszel lekkim przeziębieniem. Drugi lekarz natomiast stwierdził co prawda zapalenie płuc, ale uznał, że wystarczy tylko lek na wzmocnienie (dostepny w aptece bez recepty) i w zasadzie to nie widzi przeciwskazań, abym następnego dnia poszła do pracy. Dodam, że wówczas dusiłam się mając napady kaszlu co parę minut i moje osłabienie sięgało zenitu. Jako, że doktor Tokarz to "mój" lekarz od sytuacji bez wyjścia, wsiadłam w auto i pojechałam do niego do gabinetu. Od razu stowierdzi zapalenie płuc, przepisał leki - Klacid forte i Bactrim + dwa razy bańki. Leczenie trwało dwa tygodnie. Zapalenie płuc minęło. Być może nie prowadzi kartoteki, ale jakoś wiedział co mi zapisał jak byłam później na kontroli - więc może mu to nie potrzebne. Co mi po kartotekach w drogich prywatnych klinikach, gdzie lekarze nie potrafią stwiedzić poważnej choroby u pacjenta. Zarzucacie mu, że przepisuje końskie dawki leków - przepisuje takie żeby wyleczyć, a nie zabić. Jeżeli chcecie się u niego leczyć to musicie mu zaufać i przede wszystkim obserwować siebie. Pamiętajcie, że lekarz, aby wiedzieć o Was wszystko musiałby z Wami zamieszkać - jeżeli nie mieliście szczęścia poślubić lekarza to niestety tylko Wasze informacje są dla lekarza najważniejsze. Ze swojej strony polecam Dr Tokarza każdemu kto potrzebuje pomocy.

  • słaby

    Do pana dr trafiam, ponieważ poprzedni lekarz stwierdził u mnie obumarły płód i chciałam zasięgnac opinii innego lekarza a dr Niziurski jest bardzo znany i ma wiele pacjentek chociaż teraz się dziwię dlaczego.Pan dr kazał położyc mi się na leżance i powiedział ,że założy gumę na instrument i zrobi mi badanie. Nie miałam ochoty na żarty chyba wiedział o tym,ponieważ powiedziałam mu dlaczego do niego przyszłam.Podczas badania nie odezwał się ani słowem,dopiero na moją prośbę łaskawie mi odpowiedział,że "wy kobiety w ciąży to jak zwykle przesadzacie,jesteście przewrażliwione" Wywnioskowałam ,że wszystko jest w porządku.Podczas kolejnych wizyt pan doktor nie zlecał mi żadnych badań mimo,że zgłaszałam osłabienie ,zawroty głowy,nadmierne obrzęki.Wszystko to bagatelizował.Kiedy powiedziałam mu ,ze mam krwotoki z nosa, których nie mogę zatamowac kazał mi położyc zimna ścierkę na czoło i przeczytac w internecie dlaczego tak się dzieje.Wszystkie badania robiłam na własna rękę i dobrze bo miałam dużą anemię i tym samym dziecko było niedotlenione. Dopiero jak przynosłam wyniki to przepisał mi leki.Miałam szczęście,że ciąża prowadziła się praktycznie sama bo jakby coś poważniejszego się stało ,to aż boję się myślec.Dziwię się sama sobie dlaczego nie zmieniłam go na innego lekarza ,ale czy ten inny na pewno byłby lepszy?Pan dr ma tyle pacjentek,że nie widzi na oczy .Przyjmuje od 12 do 23 to nie dziwię się ze jak ktoś pójdzie później to on już nie kontaktuje. Po paru minutach koniec wizyty jecze człowiek siedzi przy biurku chce o coś zapytac a pan dr już dzwi otwiera i prosi kolejną pacjentkę.Stanowczo odradzam,przecież to wizyta prywatna ,platna i to niemało.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz