Niedosłuch

sugerowany specjalista: laryngolog

to może być symptom następujących chorób:

Opinie pacjentów

  • bardzo słaby

    Niestety nie podzielam powyższych opini...mieliśmy to nieszczęście, że trafiliśmy do tego doktora dwukrotnie- za pierwszym razem nie umył nawet rąk, chociaż "badał" miesięcznego niemowlaka, zlecił odrazu szpital na inwazyjny zabieg, odroczył szczepienia, przy czym przy następnej wizycie wyzwal nas od złych rodzicow, że nie chcemy zaszczepić odrazu 5 szczepień. Przy badaniu gardła włożyl niemowlakowi patyk, na tyle głęboko że dziecko się zakrztusiło i popłakało, dokładając dodatkowego stesu przed szczepieniem. Rodzicom, ktorym zależy na spokojnej wizycie i po prostu życzliwym podejściu do malego pacjenta- satnowczo odradzam wizytę. Ponadto z racji wieku, niedosłuchu oraz nerwów spowodowanych odmienną opinią niż ma doktor- uważam, że powinien przejść na emeryturę i ustąpić miejsca młodszym lekarzom, z bardziej współczesnym i tolerancyjnym podejściem.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo dobry

    Moja córka 4 lata temu przeszła zabieg usunięcia migdałka oraz drenaż lewego ucha. Wszystko odbyło się fachowo i bezboleśnie. Dziecko po zabiegu bardzo szybko powróciło do zdrowia i co najważniejsze skończyły się przewlekłe katary i anginy, a także ustąpił niedosłuch spowodowany zalegającym w uszach płynem, co bardzo poprawiło komfort życia dziecka oraz korzystnie wpłynęło na rozwój jego mowy. Córka odzyskała apetyt. Przestała chrapać, a dzięki temu, że swobodnie oddychała, rano była bardziej wypoczęta i spokojniejsza. Po ok. 3 latach, niepostrzeżenie wypadł dren. Aktualnie córka ma bardzo dobry słuch, choruje sporadycznie ( 2-3 razy do roku, głównie infekcje wirusowe), od momentu zabiegu nie powtórzył się przewlekły katar, ani zapalenie ucha. Jestem wdzięczna doktorowi za fachową pomoc, choć przyznam, że początkowo byłam nastawiona sceptycznie do tak inwazyjnej formy leczenia.W naszym przypadku leczenie było w 100% trafione, zaoszczędziłam dziecku dalszych lat faszerowania antybiotykami.

  • bardzo dobry

    NIEDOSŁUCH u DZIECKA Nasze dziecko przez sześć lat było leczone na niedosłuch. Żaden z lekarzy nie umiał postawić jednoznacznej diagnozy, dlaczego dziecko nie słyszy. Była diagnoza wyciąć migdałki - wycięto w wieku 3 lat - bez zmian. Był pomysł, że to alergia jest przyczyną - dziecko przyjmowało przez wiele lat leki antyalergiczne - słuch się nie poprawił. W wieku 9 lat dziecko przeszło zabieg przebicia błon bębenkowych. Po miesiącu badania kontrolne nie wykazały żadnej poprawy. Wtedy trafiliśmy do Pana Filipa. Wystarczyły 3 wizyty co 2 tygodnie, żeby dziecko normalnie słyszało!!! Fakt ten został potwierdzony badaniami kontrolnymi przeprowadzonymi przez lekarzy pod kontrolą których dziecko było po zabiegu. Lekarze ci z powodu braku poprawy, chcieli poddać dziecko kolejnemu zabiegowi - założenia drenów. Na szczęście zabieg się nie odbył bo trafiliśmy do Pana Filipa, który pomógł w sposób bezinwazyjny. Jesteśmy bardzo wdzięczni Panu Filipowi za pomoc i opiekę, ale nie tylko my, bo również i nasi znajomi oraz znajomi naszych znajomych mający wcześniej podobne problemy z dziećmi dziś mogą odetchnąć z ulgą. Wszyscy oni potwierdzają, że nie jesteśmy odosobnionym przypadkiem. Szczerze polecamy Pana Filipa! Najbardziej podoba nam się podejście do pacjenta, jeśli wie, że nie może pomóc, powie to na pierwszej wizycie.

  • bardzo dobry

    Serdeczne podziękowania i słowa uznania dla Pana doktora. Dzięki niemu skończyły się problemy zdrowotne naszego dziecka. Po usunięciu trzeciego migdałka zarówno My rodzice a przede wszystkim nasza córeczka możemy w końcu odetchnąć i to dosłownie. Angina, powracające zapalenie uszu, ciągły katar, chrapanie, niedosłuch odchodzą w niepamięc. Dziękujemy za wspaniałą opiekę w Medicosie oraz rzetelne i ludzkie podejście. Pozostający pod wielkim wrażeniem rodzice Karolinki S.

  • bardzo słaby

    Niestety było mi dane trafić na tą "panią doktor". Była uprzejma całościowo olać przypadek silnego niedosłuchu u mojego Ojca. Niedosłuch pojawił się u niego nagle, więc nie jest to kwestia wieku. Badania słuchu wykazały kolosalną różnicę pomiędzy uchem lewym a prawym a mimo to "pani doktor" to nie zaniepokoiło. Po niedosłuchu w ciągu pół roku pojawił się u Ojca dodatkowo ból głowy i wysięk z nosa, które trwają nieprzerwanie od maja. Pani doktor przy kolejnej wizycie stwierdziła: "o co chodzi, przecież zdrowy Pan jest. To tylko nieżyt z nosa". W sierpniu Ojciec zrobił, z własnej inicjatywy, rezonans magnetyczny i okazało się, że w zatokach nosowych jest nowotwór wielkości 6x6 centymetra (?!). Laryngolog-onkolog, który oglądał wszystkie badania z okresu ostatnich dwóch lat stwierdził, że już po pierwszym badaniu słuchu (2 lata temu) można było stwierdzić, że jest źle. Dodam tylko, że wszystkie wizyty u "pani doktor" były prywatne, więc z pełną odpłatnością. Czy warto skorzystać z usług Pani Zyguły? Tylko na własną odpowiedzialność.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo dobry

    Pan doktor jest suuuuuper! Historia mojej choroby jest dosyć długa. 3-12 byłam u lekarza bo źle się czułam, zwykłe przeziębienie. Zatoki, katar, kaszel, gorączka 38 stopni. Dostałam syrop i jakieś tabletki. Nic nie pomagało, dostałam antybiotyk Bioracef, zatkało mi uszy. Później w niedzielę pojechałam na dyżur do szpitala bo już praktycznie nic nie słyszałam. Badanie takie aby było. Dostałam Summamed. W środę dostałam skierowanie do laryngologa. Kolejny antybiotyk Augumentin. Zapalenie ucha środkowego razy dwa. Super! Pani doktor stwierdziła niedosłuch duży. Pojechałam do szpitala na Jaczewskiego na SOR, przyjęli mnie z wielką łaską. Zrobili badania i kazali iść do poradni. Wczoraj byłam w poradni to powiedzieli że zapisy są na 15 stycznia. Wkurzona poszłam na SOR. Czekałam 6 godzin i nic. Odesłali mnie do domu bo mam iść w środę do lekarza, który mnie badał ostatnio na SOR. Dzisiaj rano pojechałam na Spokojną do doktora Polberga i jak zajrzał do uszu to powiedział że jest totalna masakra! Zrobił zabieg i po kilku godzinach odzyskałam słuch. Miałam wysiękowe zapalenie ucha środkowego. Pan doktor nie czekał tylko od razu od ręki zrobił mi zabieg. Po miesiącu odżyłam! Jestem szczęśliwa! Zrobił mi prezent pod choinkę, mam zdrowe uszka. :D A badało mnie 7 lekarzy, jako ósmy postawił prawidłową diagnozę. Jest bardzo miły, uprzejmy, delikatny i nie odsyła z kwitkiem jak inni. Polecam!

  • bardzo słaby

    Fachowość w tym przypadku nie idzie w parze z profesjonalizmem. Pan doktor przyjmuje dzieci, nie mając do nich odpowiedniego podejścia. Nigdy nie spotkałam się aby ktoś kto przyjmuje w prywatnej placówce zachowywał się nieuprzejmie i niemiło. Pacjentem była moja kilkuletnia córka, która mając problemy z nadmierną woskowiną od urodzenia, po poważnej chorobie (szpital itp.) miała spory niedosłuch spowodowany dużą ilością woskowiny. Inny lekarz z tej samej placówki kilka miesięcy wcześniej potrafił nam pomóc i usunąć szybko i bezproblemowo (bez bółu i strachu u dziecka) wosk. Po wizycie u tego Pana dziecko boi się kolejnej wizyty u laryngologa. Podobnie jak u użytkownika BAKOWNA skiwotował wosk u dziecka brudnymi uszami i zasugerował iż nie myję dziecku uszu!!!! Złożyłam reklamację na tę usługę i właśnie dostałam maila od kierownika placówki z przeprosinami za cytuję: "brak profesjonalizmu za podejście do pacjenta". Nie polecam tego lekarza nikomu, może ma wiedzę i jest dobry ale ja jedyne co teraz mu zawdzięczam to strach mojego dziecka przed kolejną wizytą u laryngologa.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • słaby

    Diagnoza postawiona podczas wizyty w dniu 30.12.2014 była trafna tylko w przypadku zapalenia zatok, niestety pani doktor zbagatelizowała rozwijające się zapalenia ucha środkowego. Zaproponowany proces leczenia (Flixonase, Sinupret, Rhinopanteina) okazał się nieskuteczny (steryd donosowy miał również pomóc na zapchaną trąbkę słuchową) gdyż dzień po wizycie tj w Sylwestra ucho się zatkało a ból był nie do opisania. W Nowy Rok, wylądowałam na dyżurze laryngologicznym Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu z fazą wysiękową zapalenia ucha środkowego, ostrym bólem i NIEDOSŁUCHEM. Skończyło się na antybiotykoterapii. Szkoda, że pani doktor nie przewidziała takiego scenariusza, gdyż zgłaszałam ból ucha podczas wizyty. Przysporzyło mi to sporo bólu i trudności w dostępie do specjalisty w okresie noworocznym. Dodam ,że na wizytę jechałam aż 70 km autem.

  • bardzo słaby

    Opiszę swoją przygodę na ostrym dyżurze laryngologicznym na "Wołoskiej" szpital MSW w Warszawie, Była Sobota 10 Stycznia tego roku.Przyjechałem do szpitala z ostrym nagłym niedosłuchem, w co przeszłosci już się to u mnie zdarzało i zawsze to się kończyło pobytem w szpitalach i po kilkudniowej kuracji polegającej na dożylnym podawaniu leków objawy ustępowaly!Tym razem było zgoła całkowicie inaczej, po dosyć szybkim i sprawnym przebadaniu mnie przez ratowników medycznych, ciśnienie plus wywiad, zakwalikowano mnie do postawienia mnie przed oblicze laryngologa dyżurnego!Wreszcie po godzinie wymieniono moje nazwisko i ratownik medyczny zaprowadził mnie na oddział laryngologiczny w drugiej cześci olbrzymiego szpitala!Zapraszam warkneła pielegniarka,wszedłem do pokoju który był gabinetem laryngologicznym, przy biurku siedziała starsza Pani w kitlu która na moje dzień dobry, coś odburknęła nie patrząc na mnie!Pan nie słyszy?Ostry niedosłuch?Tak odopowiedziałem,ale z tego co ja tu widzę, pochylona nad moimi dokumentami historii mojej choroby, to ma pan uszkodzone ucho wewnętrzne i ja tu nic nie zrobie ,nie mam żadnych możliwości zbadania panskiego słuchu dzis jest Sobota i "wszystko jest pozamykane" na moje pytanie czy może mnie "położyć" na oddziale i podać leki dożylnie Pani odpowiedziała, nie nie mogę, bo nie mamy żadnych leków które możnaby panu podać i tu zwracając się do asystującej pielęgniarki "słuchaj czy mamy jakieś leki do tego"Nie żadnych odpowiedziała!A Dextran który sie się stosuje dożylnie w ostrych niedosłuchach?"A co to jest dextran"?Zapytała lekarka!Będac u tej Pani zostałem zbadany neurologicznie plus badanie oczopląsu,Pani Doktor nie zrobiła podstawowego badania w takiej sytuacji a mianowicie, badanie "stroikowe" polega ono na pobieżnym zbadaniu słuchu chorego kamertonem a daje to lekarzowi możliwosc oceny patologii słuchu pacjenta!Na koniec,miast próbować doradzić jak ratować naturalny mój słuch zaproponowała aparat dla niedoszłyszacych,powiedziała tez, że za jakiś czas ogłuchnę i aparat będzie niezbędny!Pytanie retoryczne. Czy Dr.Krystyna Wójcik, to stan po zapaści polskiej służby zdrowia?Nie wystawię żadnej oceny, bo nie mieści ona w skali tu zaproponowanej!Andrzej G

  • bardzo dobry

    Cierpliwa, starannie badała dzieci (2), nie podejmuje pochopnych decyzji, przed zabiegiem operacyjnym podjęła próby poprawy istniejącego stanu. Niestety ze względu na niedosłuch i płyn w uchu zadecydowała o operacji. U drugiego dziecka nie podjęła decyzji o operacji,ze względu na rozdwojony języczek podniebienny, powiększony migdał nie miał wpływu na słuch. Po usunięciu migdałów dziecko mogłoby mówić bardzo nosowo i niewyraźnie. Niestety nie operowała dziecka, wymagało zabiegu szybko a u P Doktor nie było miejsca. Zabieg był w DSK szybko i bezproblemowo. Kontrola po zabiegu u P. Janusz, wszystko wróciło do normy. Jedyne co mi doskwiera w Słuchmedzie w Lubartowie, to brak niektórych urządzeń do dokładnego diagnozowania. Na te badania musieliśmy jeździć do Lublina i by wykonać je pilnie, musieliśmy za nie płacić. Przy dwójce dzieci fiberoskopia wraz z dojazdem i wizytą u foniatry to wydatek ponad 200zł. Na razie wszystko jest dobrze, dzieci nie chorują.