• 23 kwietnia 2014

    Ocena: Bardzo dobry

    Jak czytam opinię sfrustrowanej matki, która sama nie radzi sobie ze swoim dzieckiem i za swoje nieradzenie obwinia bardzo dobrego i niebywale życzliwego dzieciom lekarza to robi mi się niedobrze.Z samego opisu widać, że matka chciała być pomiędzy dzieckiem a lekarzem. Na delikatną sugestię odpowiada pretensjami. Współczuję Pani Doktor. Ja miałem przyjemność być w jej gabinecie ze swoimi wnukami. Nie były to łatwe w kontakcie dzieci. Pani Doktor wspaniale nawiązała z każdym z nich kontakt i dzięki jej profesjonalnemu potraktowaniu problemu ilość wizyt została ograniczona. Inny okulista zapowiadał mi wielomiesięczne leczenie. Każdej osobie, która ma problem okulistyczny u dziecka polecam właśnie Panią dr. Beatę Karczmarewicz. Trudno trafić lepiej.

    zgłoś nadużycie
  • 17 kwietnia 2013

    Ocena: Bardzo dobry

    Moje dziecko jest pod opieką p. doktor od 4 miesiąca życia. Przez 12 lat odbyliśmy ponad 30 wizyt. W gabinecie zawsze było miło i rzeczowo, dlatego do tej pory dziecko jest pod jej opieką. Jeśli czegoś nie rozumiałem, to mogłem się zapytać i zawsze otrzymywałem zrozumiałą odpowiedź. Miałem wyjaśnione co, dlaczego i jak długo.

    zgłoś nadużycie
  • 20 listopada 2012

    Ocena: Dobry

    Nie zgadzam sie z opinia Pani Marty N. My jezdzilismy z nasza coreczka kilka razy w przeciagu jej pierwszego roku zycia i wszytsko bylo ok. Pani doktor byla mila i zawsze wszystko wyjasniala. Pod jej okiem dziecko mialo przeprowadzone 2 zabiegi i wszytsko przebieglo pomyslnie. Ja odnioslam wrazenie, ze Pani doktor interesuje sie nami i naszym dzieckiem i chce nam pomoc. Cierpliwie odpowiadala na miliony moich pytan. Polecam.

    zgłoś nadużycie
  • 26 czerwca 2012

    Ocena: Bardzo słaby

    Pani doktor nie posiada jeszcze opinii jak widzę, a szkoda-może każdy rodzic zastanowiłby się siedem razy zanim posłałby do niej dziecko. Opinię wystawiam jak najbardziej negatywną. Wszystko w oparciu o wizytę z 1,5 rocznym dzieckiem. Po pierwsze-Pani doktor na wstępie próbowała nawiązać kontakt z dzieckiem co jest bardzo ważne i zasługuje na pochwałę. Niestety nasz skarb-ze względu na zmęczenie (mijała właśnie jej pora drzemki), ogólną atmosferę (wcześniejsze 3 zakraplanie oczu atropiną okupione stresem i płaczem) - oraz z uwagi na jej jeszcze mały wiek-nie nawiązała kontaktu, zaczęła płakać. Byliśmy tego świadomi, nie oczekujemy od naszego dziecka że będzie z entuzjazmem reagować na poczynania lekarzy i rzucać się w ramiona obcym. I w tym momencie skończyła się cierpliwość i dobre podejście Pani Doktor. Sprawiała wrażenie że wogóle nie potrafi z tak małymi dziećmi współpracować. Dawała odczuć, że dziecko swoją postawą przeszkadza jej w pracy, my rodzicie też jej rpzeszkadzamy-przepychała nas kilka razy dając odczuć że nasza obecność jest przy kozetce dziecka dla niej niemile widziana. W pewnym momencie poprosiła wręcz pielęgniarkę sugerując że my źle trzymamy dziecko (trzymaliśmy naprawdę mocno, zależało nam aby przeprowadzić badanie sprawnie szybko i żeby stres dziecka jak najszybciej się zakończył). Pani doktor nie informuje jakie badanie wykonuje, co robi, co zamierza, w jakim celu sięga i aplikuje jakieś leki. To karygodne! Rodzic powinien najpierw zostać poinformowany o tym jakie badania są niezbędne, ile ich jest, jak będą wyglądały i dopiero wtedy zdecydować czy podda swoje dziecko takiej ingerencji. Pani doktor tego nie zrobiła. Ok-może czasu brak. Najbardziej karygodny był jednka w całej tej sytuacji sposób w jaki pani doktor reagowała na pytania nasze rodziców-np. widząc jak aplikuje dziecku krople do oczu-zapytałam jakie mają działanie, czy dziecko nie osłabi widzenia-muszę to wiedzieć jako matka, czy mogę dziecko swobodnie puścić na podłogę czy np. 2-3-4 godziny uważać, bo będzie się potykać. Pani doktor moje pytania odebrała jak atak, na szczęście szybko zeszła z tonu i odpowiedziała. Następnie sięgnęła po narzędzie do rozwierania powiek-nie informując nas co robi, czy dziecko tego nie czuje, czy jest jakieś ryzyko użycia takiego narzędzia-w końcu są to metalowe haczyki wchodzące pod powiekę, a lekarz jeszcze przy tym gmera dziecku w oku jakimś hakiem! Ja jako matka muszę zapytać czy to dla mojego dziecka bezpieczne, nie mogę stać bezczynnie i patrzeć jak moje dziecko wije się w rozpaczy i nie wiedząc-być może - w bólu! Na to Pani doktor wyszarpnęła narzędzie ostentacyjnie z oczu dziecka i zaatakowała nas żałosnym "nie muszę tego robić, proszę bardzo, nie muszę tego robić". Dodała jeszcze, że ona nie może pracować, skoro my jej nie ufamy. Niestety zabrakło mi tchu w całej tej sytuacji aby wyłożyć jej, że nawet odrobiną swojej postawy nie wpłynęła na zbudowanie tego zaufania, wszelkie jej działania były dla nas niepokojące. Wizyta koszmar, Pani doktor ze swoją postawą-koszmar jeszcze większy, a ja po tym jak okazało się że wszystko ok żałuję że w ogóle zgłosiliśmy się na te badania. Pani doktor wypisała nam po wizycie informację dla pacjenta. Jej pismo jej ledwo czytelne, poza tym że wiem że wszystko jest ok i wskazana wizyta za rok-nie wiem nic. Nie powiedziano mi jakie badania wykonała, jakie należy wykonać za rok, czy to musi tak wyglądać... Nie polecam, a wręcz przestrzegam przed wizytą u tej kobiety.

    zgłoś nadużycie

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

Wybierz ocenę dla tego lekarza i uzasadnij ją

Aby dodać opinię musisz wybrać ocenę
Komentarz nie powinien być pisany wielkimi literami
Lekarz do którego umówisz się na wizytę online